Michael Greis przed nowymi wyzwaniami. “Spróbujemy treningów z większą grupą” [wywiad]

fot. Mateusz Król

fot. Mateusz Król

Michael Greis ma za sobą udany rok współpracy z reprezentantkami polski. Przed niemieckim szkoleniowcem jednak nowe wyzwania. Trener biało-czerwonych biathlonistek w rozmowie z naszym portalem opowiedział m.in. o tym, jak wyglądają i będą wyglądać przygotowania do kolejnej zimy. – Nasz pierwszy obóz ma się odbyć na początku czerwca w Polsce – przyznał.

Mateusz Wasiewski: Polskie biathlonistki są po naprawdę dobrym sezonie. Końcówka była trochę dziwna, co było spowodowane koronawirusem. Patrząc jednak na sportową stronę, cała zima dostarczyła nam szczęśliwych momentów. Jak się pan czuje po pierwszym roku z polskim zespołem? Co pan oczekiwał przed startem sezonu?

Michael Greis: Dokładnie, koniec sezonu był naprawdę dziwny. Decyzja o odwołaniu ostatnich zawodów Pucharu Świata w Oslo była jednak rozsądna. To było dobre doświadczenie trenować z polskimi biathlonistkami i opiekować się nimi podczas zawodów z naturalnymi wzlotami i upadkami. Moje oczekiwania były dość jasne – poprawa ich wyników.

Czyją postawą był pan najbardziej zaskoczony?

Zaskoczony byłem bardziej stylem, w jakimi każda z zawodniczek przełamywała się z każdym dniem podczas obozów przygotowawczych.

Regularność Moniki Hojnisz-Staręgi w drugiej części sezonu była zdumiewająca. Możemy z pewnością powiedzieć, że jest teraz w ścisłej czołówce Pucharu Świata. Jest pan w pełni usatysfakcjonowany z jej wyników? Podium nadejdzie w przyszłości?

Monika do końca była w świetnej formie, dlatego też liczyłem, że będzie mogła zdobyć jeszcze więcej punktów do klasyfikacji generalnej. Jestem więc usatysfakcjonowany z jej występów. Cały czas możemy poprawić kilka detali w jej występach. To nie jest jednak naprawdę takie łatwe, żeby robić postępy, jeśli jesteś już na poziomie pierwszej dziesiątki. Będziemy pracować nad szczegółami, aby powróciła na podium.

Jakie były pana wrażenia po mistrzostwach świata w Anterselvie? Hojnisz-Staręga była indywidualnie dwukrotnie w czołowej dziesiątce, a każda z naszych biathlonistek dała z siebie wszystko w sztafecie. Był pan trochę zawiedziony, że medal uciekł czy po prostu szczęśliwy, iż Polki były łącznie trzy razy w ścisłej czołówce końcowych wyników?

Tak jak pan powiedział, Monika była mocna podczas zmagań w Anterselvie. Dla jej pewności siebie rywalizacja w tylu biegach na tak wysokim poziomie, blisko podium była ważna. Nasza sztafeta okazała się niesamowita. To było wspaniałe widzieć je liderujące do ostatniego strzelania. Nawet jeśli ostatecznie zajęliśmy siódme miejsce, wynik był dobry. Zobaczyliśmy przy tym, że możemy podjąć wyzwanie rywalizacji z najlepszymi zespołami, jeśli mamy świetny dzień. To będzie nasz cel na następne dwa lata.

Jest pan zadowolony z dotychczasowej pracy jako trener? Można stwierdzić, że nauczył się pan czegoś od szkoleniowców, którzy prowadzili pana podczas kariery? Którego z nich kojarzy pan najlepiej?

Jako szkoleniowiec musisz otworzyć się na nowe doświadczenia z różnych aspektów. Wspaniali trenerzy potrafią odróżnić istotne sprawy od tych nieważnych.

Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że dalej będzie pan pracował z Polkami. Jakie założenia otrzymał pan od Polskiego Związku Biathlonu na następne dwa lata?

Dość proste. Poprawa występów każdej zawodniczki z drużyny. Występy jednak nie są oceniane tylko przez pryzmat wyników. To też chodzi o profesjonalizm teamu. Jeśli zdołamy uzyskać lepszą dynamikę w grupie, to będzie nam łatwiej o wytrenowanie lepszych zawodników i całej drużyny.

Jakie warunki postawił pan po ostatnim sezonie? Powiedział pan, że chciałby zostać w Polsce, ale kilka wymogów musi zostać spełnionych. Może pan zdradzić część z nich?

Dokładnie to, co powiedziałem wcześniej. Powinniśmy pracować na wspólny cel i to powinno być dla każdego jasne. Próbuję też wprowadzić inną ideę, która ma poprowadzić do skuteczniejszej relacji pomiędzy zawodniczkami a trenerem.

Jak zmienią się przygotowania w kontekście sytuacji z koronawirusem? Pana zdaniem pojawią się większe problemy czy tylko niewielkie zmiany?

W maju nie możemy przeprowadzić żadnego obozu. Teraz musimy być elastyczni, aby dostosować treningi i obozy. Na ten moment wygląda na to, że radzimy sobie z tą sytuacją. Mam po prostu nadzieję, że obostrzenia nie zostaną poszerzone.

Jak to obecnie wygląda? Na czym opiera się pana kontakt z polskimi biathlonistkami?

Regularnie pozostajemy w kontakcie, aby przedyskutować plan treningowy, kluczowe założenia na tydzień lub dany okres, a także spróbować ustalić rzeczy dotyczące organizacji. Staramy się używać wspólnych sposobów komunikacji, tj. e-mail, WhatsApp, Zoom.

Na kiedy planowane są pierwsze wasze wspólne przygotowania?

Nasz pierwszy obóz ma się odbyć na początku czerwca w Polsce.

Będą jakieś zmiany w kadrze narodowej? Które z dziewczyn mają szansę dołączyć do pana grupy? Z kadry B, młodzieżowej?

W tym roku na początku spróbujemy treningów z większą grupą. To jest dokładnie pytanie, które zawodniczki mogą dołączyć do naszej grupy. Oczywiście te, które będą się najlepiej spisywać.

Na koniec chciałbym pana zapytać o wasze cele na następne miesiące. Co będzie dla pana drużyny najważniejsze podczas wiosny i lata?

Stopniowa praca w celu poprawy wyników, a także starania, żeby koronawirus nie wpłynął negatywnie na nasze przygotowania. Pracujemy też na podstawie rezultatów i analiz, gdzie widzimy możliwości do poprawy naszej wydajności. Nie możemy doczekać się nowego sezonu. Koncentrujemy się na nowych celach i pracujemy ciężko, aby je osiągnąć.

%d bloggers like this: