Miał być polskim Mistrzem Olimpijskim…

Hryniewiecki
fot. z-ne.pl

Przed rokiem Kamil Stoch został dwukrotnym Mistrzem Olimpijskim. 43 lata mija od momentu w którym ze złota cieszył się Wojciech Fortuna. 55 lat temu miał szanse zostać zwycięzcą olimpiady bohater mojego artykułu. Kto to taki? Zdzisław Hryniewiecki. W drugiej połowie lat. 50 uważany był za jednego z najzdolniejszych skoczków świata.

Przyszedł na świat w 1938 roku we Lwowie. Jako dziecko wraz z rodziną przyjechał do Bielska-Białej. Od małego uwielbiał uprawiać sport. Pływał, biegał na nartach i próbował skakać. Szybko poczuł, że skoki narciarskie są jego pasją. Wtedy też zapisał się do Bielsko-Bialskiego Towarzystwa Sportowego Włókniarz.

Po wielu latach ciężkich treningów wskoczył do ścisłej czołówki skoczków.  W latach 1959-1960 Hryniewiecki zajmował wysokie miejsca w krajowych i międzynarodowych zawodach. Był 4. w Pucharze Beskidów (Wisła, Szczyrk) i wygrał konkurs na Wielkiej Krokwi. Co ciekawe Polak był rekordzistą mamuciej skoczni w Tauplitz. Uzyskał na niej 116 m.

W sezonie olimpijskim wygrał konkurs w Oberwiesenthal pokonując przyszłego Mistrza Olimpijskiego Helmuta Recknagla. Nasz zawodnik był w fenomenalnej formie. Przed igrzyskami olimpijskimi w Squaw Valley w 1960 roku był wymieniany jako faworyt do złotego medalu.

W Styczniu 1960 roku sylwetka Zdzisława Hryniewieckiego nie schodziła z pierwszych stron gazet. Pamiętam jak mój dziadek opowiadał mi, że kibice widzieli go jako pierwszego polskiego Mistrza Olimpijskiego. Wszyscy w to wierzyli. Był w szczytowej formie.

SAM_23032Niestety, stało się coś czego nikt nie przewidział. Kilka dni przed olimpiadą, podczas treningów na skoczni w Wiśle-Malince “Dzidek” uderzył głową o zeskok i złamał kręgosłup. Świadkiem tego upadku był stryj Apoloniusza Tajnera, skoczek Władysław Tajner. Opowiadał, że Hryniewiecki skakał z bardzo wysokiego rozbiegu, za wcześnie odbił się z progu i wykonał salto w locie.

Po wypadku skoczek przeszedł skomplikowaną operacje, a potem długą rehabilitację. Jednak nigdy nie wrócił do pełni sił. Do końca życia poruszał się na wózku inwalidzkim. Jego życie załamało się. Opuściła go żona, nadużywał alkoholu. W 1981 roku zmarł w zapomnieniu w wieku 42 lat.

Jego upadek mógł wynikać ze zbytniej brawury , oraz wysokiej pewności siebie. Pamiętajmy, że skoki pół wieku temu to nie to samo co dziś. Nie zwracano dużej uwagi na bezpieczeństwo. Zamiast kasków używano wełnianych czapek, kombinezony zastępowały grube spodnie i swetry. Narty ważyły zdecydowanie więcej niż obecnie i były dużo twardsze. Dodatkowo skakali w stylu klasycznym.

Według ekspertów upadek Hryniewieckiego mógł zatrzymać rozwój skoków w Polsce. Wielu rodziców bało się wysyłać swoje dziecko na treningi.

Myślę że gdyby “Dzidek” dożył dzisiejszych czasów byłby dumny z sukcesów Adama Małysza i Kamila Stocha. Spełnili oni jego marzenie o sukcesach Polaków na wszystkich skoczniach świata.

Źródło: informacja własna / gazeta.pl

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.