Medalowe historie olimpijskie: Srebro cenniejsze niż złoto

fot. PAP

To były jego czwarte i zarazem ostatnie igrzyska olimpijskie w karierze. Po trudnym okresie, nieudanych sezonach, jechał do Vancouver walczyć o najcenniejszy medal. Choć nie wszyscy wierzyli, że może jeszcze pokonywać rywali jak w najlepszych czasach, on chciał zostać mistrzem olimpijskim. Adam Małysz, bohater naszej kolejnej medalowej historii, wrócił jednak do Polski z dwoma srebrnymi medalami i w swoim dorobku miał już 4 medale olimpijskie – trzy srebrne i jeden brązowy. 

Adama Małysza po dwóch gorszych sezonach, które zakończył poza czołową dziesiątką w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, wielu już skreślało. Od 2007 roku nie wygrał żadnego konkursu Pucharu Świata. W sezonie olimpijskim 2009/2010 dwa razy zajmował miejsca na podium: 5 grudnia w Lillehammer zajął 3. miejsce i tuż przed Igrzyskami w Vancouver, w Klingenthal stanął na 2. stopniu podium. Trwający sezon należał jednak do jednego zawodnika – Simona Ammanna, lidera Pucharu Świata. To on jechał do Kanady w roli głównego faworyta. Tym, który mógł pokrzyżować mu plany, miał być wicelider Pucharu Świata Gregor Schlierenzauer. Adam Małysz w ostatnich zawodach przed imprezą docelową, zajął 2. miejsce i wszyscy wiedzieli już, że ze „starym” mistrzem trzeba się liczyć.

Orzeł w Wisły miał być tym, który po Wojciechu Fortunie w końcu będzie dzierżył tytuł mistrza olimpijskiego. Miało stać się to już w 2002 roku w Salt Lake City, gdzie złoto było niemal pewne. Wtedy niespodziewanie wyskoczył młody Szwajcar Simon Amman i zgarnął Polakowi złota sprzed nosa. W Vancouver sytuacja była jednak inna. Małysz nie był murowanym kandydatem do złota, ale kibice wiedzieli, że jeśli Adam zbudował najwyższą formę, trudno będzie go zatrzymać. Na jego drodze do złota olimpijskiego, tak jak w 2002 roku, stanął  znów”Harry Potter” skoków narciarskich – Simon Amman, który ponownie zaczarował kibiców i jako pierwszy i jak dotąd jedyny skoczek w historii zdobył cztery złote medale olimpijskie. Naszemu mistrzowi pozostało obejść się smakiem i zadowolić się dwoma srebrnymi medalami, które po trudnych latach, były niemal tak cenne, jak złoto.

Do pierwszego konkursu rozgrywanego na normalnej skoczni K95 przystąpiliśmy z wielkimi nadziejami, nawet na złoty medal. W pierwszej serii nasz skoczek z Wisły wylądował na 103,5 m, co pozwoliło mu zajmować 3. lokatę. Najdalej pofrunął jednak Simon Ammann (105 metrów) i już stało się jasne, że Szwajcar ma ochotę powtórzyć to, co zdarzyło się osiem lat wcześniej w Salt Lake City. Drugie miejsce po pierwszej serii zajmował Niemiec Michael Urmann, który uzyskał taką samą odległość jak Małysz, jednak ze względu na wyższe noty za styl, minimalnie wyprzedzał Polaka. Jeden z faworytów konkursu Austriak Gregor Schlierenzauer zajmował dopiero szóstą lokatę. Finałowa seria przyniosła zmiany w końcowej klasyfikacji konkursu. Do momentu skoku Adama Małysza, prowadził Schlierenzauer, który dzięki świetnej drugiej próbie awansował. Nasz mistrz nie pozostawił jednak złudzeń młodemu Austriakowi. Poleciał na 105 m i to on był już pewny trzeciego w karierze medalu olimpijskiego. Michael Urmann nie wytrzymał presji i po drugim skoku spadł z podium. Kropkę nad „i” postawił Simon Ammann, który skokiem na 108 m znokautował rywali, zdobywając swój trzeci złoty medal olimpijski.

Po konkursie na normalnej skoczni Adam Małysz nie krył radości z kolejnego olimpijskiego medalu ale wszyscy kibice liczyli, że na dużej skoczni wyrwie w końcu złoto Ammannowi. Szwajcar jednak nie dał za wygraną. Już w pierwszej sprawa zdawała się być przesądzona. Ammann poszybował na 144 metr, ale stracił punkty przez niskie noty za styl. Polak uzyskał w swojej próbie 137 metrów i tracił do rywala 6,6 pkt. Trzecie miejsce zajmował Matti Hautamaeki, a Schlierenzauer ponownie po gorszym pierwszym skoku zajmował dopiero 5. miejsce. Zaatakował jednak w drugiej serii. Austriak wylądował na 136 metrze i wszedł do gry o drugi olimpijski medal. Emocje sięgały zenitu, gdy przyszła kolej Adama Małysza. Ręce bolały od zaciskanych kciuków, a gdy usiadł na belce cała Polska wstrzymała oddech. Wszyscy zdawali sobie sprawę, że jest to prawdopodobnie ostatni indywidualny występ na igrzyskach olimpijskich Orła z Wisły. Ostatnia szansa na zdobycie złota. On zrobił jednak wszystko, co mógł. Poleciał pięknie i uzyskał 133,5 m, otrzymując wysokie noty za styl. Na ekranie pojawiła się jedynka, wszyscy wiedzieli, że kolejny srebrny medal, czwarty medal olimpijski jest pewny. Niesamowity wyczyn. Małysz tak jak przed kilkoma laty w Zakopanem upadł na kolana i ze łzami w oczach pocałował śnieg. Był szczęśliwy. Wiedział, że o złoto będzie trudno, bo Ammann jest w formie wybitnej. Tak jak Włodzimierz Szaranowicz, tak i cała Polska wzruszyła się widząc ten piękny obrazek. Obrazek sportowca spełnionego, który dokonał rzeczy niemożliwych, i podziękował kibicom za tyle lat wsparcia, w najpiękniejszy możliwy sposób – czwartym olimpijskim medalem. Adam Małysz przeszedł do historii jako jeden z najwybitniejszych skoczków świata, Simon Ammann na zawsze zapisał się złotymi literami. Tego dnia po raz czwarty został mistrzem olimpijskim, bijąc absolutny rekord. Na podium stanęli ci sami zawodnicy, którzy zdobyli medale na normalnej skoczni – Ammann, Małysz i Schlierenzauer. W skokach narciarskich postaci, które stały się legendami.

Pojedynki Simona Ammanna z Adamem Małyszem przyprawiały nas o zawroty głowy, łzy wzruszenia, okrzyki radości ale i jęki zawodu. Po latach dochodzę do wniosku, że tak właśnie musiało być. Adam Małysz w swoim bogatym dorobku nie ma złota olimpijskiego. Wojciech Fortuna, nasz mistrz olimpijski z 1972 roku z Sapporo, czekał przez całą karierę skoczka z Wisły, by ten dołączył do tego wąskiego grona mistrzów. Gdy z Vancouver Małysz wrócił bez najcenniejszego krążka, wielu myślało, że przez długie lata żaden skoczek z Polski nie będzie liczył się w walce o olimpijskie medale. Mylili się. Czekaliśmy jedynie 4 lata, do kolejnych Igrzysk Olimpijskich w Soczi. Wojciech Fortuna doczekał się następcy. Kamil Stoch, „Rakieta z Zębu”, niczym Simon Ammann cztery lata wcześniej, nie dał rywalom szans w obu konkursach i mieliśmy nareszcie złoty medal, a nawet dwa! Ale to już temat na kolejny tekst naszego cyklu o medalowych historiach olimpijskich.

źródło: informacja własna / wikipedia.pl / sport.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *