Mateusz Wantulok: W chłopców wlała się nowa wiara [Dzień Sportów Zimowych]

cieslar_adamPolscy kombinatorzy norwescy z trenerem Mateuszem Wantulokiem dogadują się znakomicie. Trener naszej kadry opowiedział nam o kulisach ich pracy, o rozwoju polskiej kombinacji oraz celach na ten sezon. W rozmowie wspomina również kombinację kobiet. Wywiad przeprowadził Kamil Karczmarek.

K.K: Czy jest Pan zadowolony z przygotowań kadry do sezonu?

M.W: Tak, myślę że udało się nam zrealizować praktycznie wszystko co mieliśmy w planie. Choć jeszcze sporo do zrobienia, szkoda że doba ma tylko 24 godziny, a rok 365 dni. W mojej głowie jest już wizja przyszłego sezonu przygotowawczego. Dlatego jestem dobrej myśli. Szczepan Kupczak musiał przede wszystkim odpuścić trening siłowy oraz biegowy na pewien czas. Poza tym gdy wracał do treningu dawkowane miał raczej obciążenie na podtrzymywanie, a nie na poprawę swoich zdolności, że względu na ograniczoną nieruchomość w stawie barokowym.

K.K: Jakie są najważniejsze cele, które postawiliście sobie przed sezonem?

M.W: Mamy dwie imprezy główne Mistrzostwa Świata w Lahti (tutaj przede wszystkim sprint drużynowy, gdzie walczymy o czołową ósemkę) oraz Uniwersjada w Kazachstanie. To są nasze priorytety, ale od samego początku walczymy o kwalifikacje olimpijską w zawodach Pucharu Świata, gdzie ważny będzie każdy punkt wywalczony do rankingu. Tutaj z kolei walczymy o czołową trzydziestkę w klasyfikacji generalnej. Poza tym nasz najmłodszy zawodnik w grupie Paweł Twardosz pod koniec stycznia będzie startował w Mistrzostwach Świata Juniorów w Park City oraz weźmie udział w zawodach Pucharu Kontynentalnego.

K.K: Jak ocenia Pan postępy naszych zawodników w ubiegłym sezonie? Czy w tym sezonie może być jeszcze lepiej?

M.W: Postęp zawodników był widoczny. W tym sezonie liczę na więcej szczęścia, a więc brak kontuzji oraz aby zdrowie zawodnikom dopisywało przez cały sezon. Wiem jaką pracę wykonali i naprawdę jeśli dopisze nam to, o czym wspomniałem, znowu będziemy się cieszyć z życiowych wyników chłopaków.

K.K: Czy to prawda, że swego czasu można było do Polski sprowadzić austriackiego trenera dzięki Panu? Dlaczego ten pomysł nie był realizowany?

M.W: Miałem okazję zamienić kilka zdań z austriackim zawodnikiem, który był zaraz po zakończeniu kariery. Natomiast on chciał poświęcić czas rodzinie oraz w tym czasie wydał również książkę i miał przy jej promocji sporo obowiązków co się z tym wiąże, czyli wyjazdów. Jest to temat na przyszłość.

K.K: Czy po kontuzji Szczepan Kupczak będzie mógł tak dobrze skakać jak w poprzednim sezonie? Jak jest z jego formą biegową?

M.W: Szczepan prezentuje się dobrze. Skoki jeszcze nie są aż tak stabilne i automatyczne jak w ubiegłym roku na początku sezonu zimowego. Ale jeśli wyjdzie “petarda” to jest dalej w stanie powalczyć o top 3 po skokach. Pomijając Riibera, który na ten czas jest poza zasięgiem kombinatorów. Biegowo można powiedzieć, że jest na ciut wyższym poziomie niż przystępował do sezonu w ubiegłym roku. Tak przynajmniej wskazują badania przeprowadzone na AWF Katowice. Myślę że pomimo odnowionej kontuzji, możemy być zadowoleni z aktualnego poziomu Szczepana.

K.K: Jaki zawodnik Pana zdaniem jest głównym faworytem do zdobycia Kryształowej Kuli w sezonie 2016/17?

M.W: Myślę, że może nim być Jarl Magnus Riiber. Zdarzy się to jeśli jemu zdrowie dopisze oraz będzie mniej kombinacji z jego strony, co wiązało się z licznymi nie ukończonymi zawodami w ubiegłym sezonie.

K.K: W lutym odbędzie się próba przedolimpijska w Pjongczang. Czy wiadomo już czy nasi zawodnicy tam wystartują?

M.W: Na dzień dzisiejszy nie mamy w planie wyjazdu do Pjonczang. W tym czasie jesteśmy na Uniwersjadzie w Ałmatach. Szkoda że FISU nie pomyślał i nie wstawił Uniwersjady pomiędzy zawody Pucharu Świata w Lillehamer i w Ramsau, czyli w terminie grudniowym.

K.K: Na jakim poziomie obecnie znajduje się polska kombinacja norweska?

M.W: Myślę, że w końcu coś drgnęło, w chłopców wlała się nowa wiara, zwłaszcza we własne możliwości i na pewno są podbudowani wynikami z ubiegłego sezonu lub choćby wynikami uzyskanymi tego lata podczas Letniego Grand Prix. Wiadomo, że takie nacje jak Norwegia, Niemcy czy Austria mają nad nami sporą przewagę wynikającą z doświadczenia, systemu szkolenia, bardziej doświadczonych zawodników oraz trenerów. Dysponują oni szerokimi sztabami obsługującymi zawodników (nasz sztab ma 4 osoby, Niemcy przykładowo 14 osób) oraz sporymi budżetami. Pozostałe nacje wydaje mi się, że są w naszym zasięgu lub je dogoniliśmy i walczymy z nimi jak równy z równym.

K.K: W naszym kraju kombinacja norweska jest mało popularna. Co musi się stać, żeby w Polsce tym ekstremalnie trudnym do uprawiania sportem zaczęło się interesować szersze grono kibiców?

M.W: Prawdopodobnie potrzebujemy sukcesu na miarę naszych skoczków. Jeśli nasi zawodnicy będą plasować się w czołówce światowej spowoduje to zainteresowaniem mediów naszą dyscypliną i wtedy również młodzież znajdzie więcej czasu i oprócz treningów na skoczni zmobilizuje się wyjść na trening ogólnorozwojowy lub biegowy.

K.K: Ostatnio głośno zrobiło się o kombinacji norweskiej kobiet. FIS chce włączyć zawody kobiet do Pucharu Świata w sezonie 2020/21 i do programu igrzysk olimpijskich w 2022 roku. Czy według Pana jest to możliwe? Jakie są według Pana szanse na zaistnienie kobiecej kombinacji w naszym kraju?

M.W: Jest to bardzo dobry pomysł. Chciałbym aby tym tematem zainteresowały się władze Polskiego Związku Narciarskiego. To już ten czas aby zacząć działać w tym kierunku, w innym wypadku znowu będziemy gonić świat! Myślę, że można pozyskać super dziewczyny, które trenują lub rozpoczęły swoją przygodę z biegami narciarskimi. Porozmawiać i przeciągnąć ich na kombinację oraz na próbę swoich sił na skoczni.

Dziękuję za rozmowę.

Partnerzy Dnia Sportów Zimowych:

logorg-button

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.