Markus Eisenbichler: “To było moje marzenie z dzieciństwa”

fot. Grzegorz Granica

Markus Eisenbichler nie mógł sobie wymarzyć lepszego początku tego sezonu. Podczas pierwszych pucharowych zmagań stanął na najwyższym stopniu podium i przywdział żółty plastron zarezerwowany dla lidera klasyfikacji generalnej. Jak sam mówi, to jest teraz jego ulubiony kolor. 

fot. Grzegorz Granica

To dla Niemca wymarzona sytuacja. Pierwsze zmagania i pierwsze zwycięstwo. Po dzisiejszym konkursie ma na swoim koncie już 100 punktów i pozycję lidera. Wie jednak,  że czeka go dużo pracy. – To było moje marzenie z dzieciństwa, ten plastron – przyznał. – Teraz zaczyna się praca, chciałbym mieć ten żółty plastron również na końcu sezonu, ale to jest trudne, wiem to – powiedział dzisiejszy zwycięzca.

Markus Eisenbichler ma momenty w swojej karierze, że udawało mu się wiele, ale również takie, w których nie mógł nic zrobić i nic nie szło po jego myśli. – Zawsze taki byłem. Kiedy robisz się coraz starszy i starszy, to coraz więcej się uczysz. Dla mnie ten sezon letni był bardzo istotny, nauczyłem się, że sport nie zawsze jest najważniejszy – przyznał. – Bardzo ważne jest by być zdrowym, czasem koncentrować się na rodzinie albo swojej dziewczynie. To jest ważne. Skoki narciarskie stanowią krótki okres w moim długim życiu. Podoba mi się to, dobrze się bawię – zdradził.

Zawodnik całkowicie odmienił sytuację z ubiegłego sezonu. W 2019 roku zajął on bowiem ostatnie z możliwych, pięćdziesiąte miejsce po skoku na odległość 73 metrów. W tym sezonie stanął na najwyższym stopniu podium. – To jest zawsze inne. Uczysz się z poprzednich sezonów i z życia. Ja stałem się cichszy, bardziej zrelaksowany. Zauważyłem,  że sport nie zawsze jest tak ważny, ale jest dużą częścią mojego życia – powiedział Markus Eisenbichler. – Czasem eksploduję emocjami. Kiedy nie skaczę dobrze, jestem zły. Teraz jednak ta złość nie trwa długo, mówię sobie “okej, to było złe”. Jeśli to nie była wina wiatru albo jakiegoś innego czynnika, to jest to po mojej stronie – mówił.

– Kiedy byłem młodszy, nie byłem tak skoncentrowany na sobie – powiedział Markus Eisenbichler. – Teraz już wiem, że nie warto patrzeć na innych skoczków, bo to ja skaczę na tych skoczniach i ja oddaję te skoki. Teraz jestem bardzo skoncentrowany na sobie – podkreślił. – Po zmianie trenera w ubiegłym sezonie było trudno, ale początki zawsze takie są. Było inaczej. Nie jest łatwo, kiedy nowy trener przychodzi i ma swoją wizję, którą koniecznie chce, abyś zrealizował. Miałem 28 lat, ale powiedziałem “Okej”. Teraz mu ufam, po tym roku widzę, że ma rację – powiedział o swoich relacjach ze Stefanem Horngacherem. – Moim celem na ten sezon jest skakać na wysokim poziomie, pozostać zdrowym i mieć szczęście w moim hobby – zakończył.

Z Wisły dla Sportsinwinter.pl,
Mateusz Król

%d bloggers like this: