Marit Bjoergen: Chciałam od samego początku narzucić wysokie tempo

Marit Bjoergen w niedzielę wygrała 107. bieg w zawodach Pucharu Świata. Norweżka, która tydzień temu wywalczyła tytuł mistrzyni świata na dystansie 30 kilometrów stylem dowolnym, tym razem triumfowała w biegu na 30 kilometrów klasykiem w Holmenkollen. Na podium stanęły także dwie Finki.

Marit Bjoergen ma za sobą bardzo udane tygodnie. Norweżka w Lahti zdobyła cztery złote medale, a w Oslo, przed własną publicznością wygrała bieg na 30 kilometrów stylem klasycznym. Dla utytułowanej biegaczki było to szóste zwycięstwo na Holmenkollen. – Dziś od samego rana byłam bardzo zrelaksowana. To był inny poranek niż ten w Lahti. Obudziłam się razem z moim synem i spędziłam z nim trochę czasu. Chciałam od samego początku narzucić wysokie tempo, bo czułam się dziś doskonale – mówiła Bjoergen na konferencji prasowej. – Po mistrzostwach w Lahti byłam zmęczona i moja motywacja nie była tak wysoka. Miło było po prostu być w domu z synem. Ale samo słowo Holmenkollen sprawia, że motywacja rośnie – dodała Norweżka.

Drugie miejsce zajęła w niedzielę Krista Parmakoski. Finka po raz drugi z rzędu stanęła na podium (w środę była druga w Drammen) i zachowała szansę na triumf w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Strata 26-latki wynosi jednak trzysta punktów. – Dziś odczuwałam zmęczenie po Drammen. Dla mnie to był udany sprint, ale cieszę się, że byłam w stanie stanąć na podium także na Holmenkollen. Oba są dla mnie pierwszymi w karierze w tych miejscach – tłumaczyła Finka. – Na ostatnim okrążeniu nie czułam się najlepiej, ale sił dodawało mi to, że utrzymywałam się w grupie. Nadal jestem w dobrej formie, ale to Lahti było moim głównym celem. Teraz jadę do Quebecu i mam nadzieję, że będę walczyć – dodaje.

Z dobrego wyniku cieszyła się także Kerttu Niskanen. We wczorajszym biegu na 50 kilometrów stylem klasycznym na drugiej pozycji finiszował Iivo Niskanen, brat Finki, a dziś z miejsca w czołowej trójce cieszyła się 29-latka. Niskanen nie ukrywała, że cały sezon był dla niej trudny. – Miałam bardzo trudny początek sezonu, ale moja forma dopiero teraz zaczęła rosnąć. Latem wierzyłam, że mogę rozpocząć sezon od miejsca na podium. Teraz jestem naprawdę szczęśliwa, że jestem w tym miejscu. Holmenkollen to moje ulubione miejsce do biegania – mówi Niskanen. – Próbowałam biec jak najszybciej, ale tempo Marit było tak wysokie, że nie byłam w stanie go utrzymać. Cieszę się, że w grupie były trzy Finki – tłumaczy Finka.

Źródło: FIS

Latest posts by Daniel Topczewski (see all)

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.