Małysz wspomina Schlierenzauera. „Tacy zawodnicy są potrzebni”

fot. Jagoda Brzozowska/sportsinwinter.pl

– Każdy zawodnik jest inny, ale tacy jak Gregor są potrzebni – mówi w rozmowie z nami Adam Małysz, dawny rywal a dzisiaj przyjaciel Gregora Schlierenzauera. Legendarny Austriak we wtorek ogłosił, że na skocznię już nie wróci. To wielka strata dla skoków narciarskich, które przez lata kreował swoimi wynikami, ale też zachowaniem.

fot. Jagoda Brzozowska/sportsinwinter.pl

Adam Małysz nie jest zaskoczony decyzją Schlierenzauera, ale nie będzie mu łatwo przyzwyczaić się do braku Austriaka podczas konkursów skoków. – Po sezonie mówił, że w czerwcu ogłosi, czy będzie kontynuował karierę. Widocznie potrzebował więcej czasu. Jest to smutna informacja, bo mówimy o bardzo pozytywnej osobie. Mam z nim bardzo dobry kontakt, także na pewno będzie go brakowało – przyznał czterokrotny mistrz świata.

– Pamiętam jego początki, bo to był nietuzinkowy zawodnik. Wszedł szybko do światowej czołówki i zaczął wygrywać – dodaje Małysz. Obaj swego czasu rywalizowali o najwyższe cele. Mimo wszystko nigdy nie byli dla siebie wrogami. – Dla mnie jest to podwójne miłe, że w wywiadach zawsze podkreślał, iż wzorował się na mnie. Tym bardziej pojawia się u mnie taka duma. Jednak co warte podkreślenia, w trakcie naszych wielokrotnych rozmów, nigdy nie było żadnych barier między nami. Mimo częstej rywalizacji nie było też nigdy niechęci – podkreśla Adam.

Dla wielu kibiców Gregor kojarzy się nie tylko z łowcą wielkich nagród, ale też z oryginalną osobowością. Wielu ma w pamięci sytuację, kiedy pukał się w głowę w stronę jury zawodów. Nie podobało mu się, że został puszczony w zbyt niebezpiecznych warunkach. – Każdy zawodnik jest inny, ale tacy jak Gregor są potrzebni. Niektórzy są tacy, że nie potrafią głośno wyrazić swojej opinii, a on potrafił mówić otwarcie – mówi Małysz. Jego ekspresja i wypowiedzi, często były słyszalne w strukturach FIS-u. I dzięki temu pewne rzeczy z pewnością były rozważane. Jeśli nikt nie mówi o tym, co mu się nie podoba, to nikt się tym nie zajmuje. A jak ktoś głośno powie, to z pewnością to zostanie zauważone – uważa były skoczek.

Źródło: Informacja własna

Mateusz Król
Obserwuj