Maciej Kot: Najważniejsze nie dać się ponieść emocjom w systemie KO

fot. Franciszek Damboń / Sportsinwinter.pl

fot. Franciszek Damboń / Sportsinwinter.pl
fot. Franciszek Damboń / Sportsinwinter.pl

Maciej Kot, obok Kamila Stocha jako drugi Polak ma szansę na osiągnięcie bardzo dobrego wyniku w 65. Turnieju Czterech Skoczni. Choć w pierwszych skokach w Oberstdorfie Kot nie błysnął, w kwalifikacjach zaprezentował już bardzo dobry skok, który dał mu 5. lokatę. 

Maciej Kot w treningach przed kwalifikacjami do pierwszego konkursu Turnieju Czterech Skoczni w Oberstdorfie zajmował dalsze lokaty ale skok na 133 m w kwalifikacjach dał mu bardzo dobre 5. miejsce. Pokazuje to, że jego forma nie jest jeszcze do końca równa. – Martwi mnie trochę stabilizacja tej formy ale myślę, że w najważniejszym momencie skok wyszedł i trzeba taki skok zapamiętać. Jutro chciałbym od takiego poziomu rozpocząć, żeby tą formę ustabilizować na takim poziomie – ocenił zaraz po kwalifikacjach Kot. Pozytywem jest to, że chociaż skoki w treningach nie były idealne, to w najważniejszym skoku kwalifikacyjnym udało się je poprawić. – Pojawiały się drobne błędy. To jest jeszcze to, co pojawiało się w Zakopanem na mistrzostwach Polski. Minimalne błędy, które powodują dużą stratę jeśli chodzi o metry. Zaczyna mnie krzywić zaraz za progiem, na tym dużo tracę. Ze skoku na skok było lepiej. Skok kwalifikacyjny był taki normalny, nie bardzo dobry ale dobry. Jest rezerwa. Cały czas to czuje i myślę, że trener też to widzi, bo cały czas pracujemy nad poprawą prędkości, symetrii lotu no i są jeszcze rzeczy, które zawodzą ale najważniejsze jest, żeby wykorzystywać to, co w danej chwili działa i po prostu robić swoje – mówił Kot.

Poprzednie starty Maćka w Turnieju Czterech Skoczni nie były do końca udane. Wszystko wskazuje na to, że tym razem może być zdecydowanie inaczej. – Nigdy nie miałem takiego bardzo równego, udanego turnieju. Tego chyba najlepszego w swojej karierze nie zakończyłem wysoko w klasyfikacji generalnej, bo tu w Oberstdorfie nie punktowałem. Dopiero później przyszły miejsca w czołowej dziesiątce i na takie wpadki nie można sobie pozwolić. Kiedyś miałem taki turniej, gdzie nie skakałem rewelacyjnie ale w każdym konkursie bardzo równo i to dało 11 czy 12. miejsce. Też byłem w szoku ale to pokazuje jaki jest ten turniej. Trzeba skakać przede wszystkim równo i dobrze. Myślę, że nad tym będę pracował – mówił. Podkreślił również jak trudna i wymagająca jest rywalizacja na skoczniach w Niemczech i Austrii. – Turniej to właściwie 8 skoków. Jeden słaby skok i duża strata punktowa, uniemożliwia czasami walkę, szczególnie gdy poziom jest tak wysoki i wyrównany. Jeden daleki skok rzeczywiście potrafi zbudować tę przewagę ale później zostaje 7 skoków i tą przewagę można łatwo stracić. Lepiej skakać dobrze, równo, niż żeby ta forma falowała.

Bardzo dobrze wypadła dzisiaj cała siódemka Polaków, którzy w komplecie awansowali do jutrzejszego konkursu. To pokazuje jaką równą i mocną drużyną są Polacy w tym sezonie. – Na pewno przyjechaliśmy tutaj mocną siódemką. Każdy z tej siódemki jak najbardziej ma prawo do tego, żeby walczyć o wysokie miejsca, nie mówię o trzydziestce, ale nawet dwudziestka i dziesiątka. To jest fajne, że jako grupa jesteśmy silni. Gdzieś ta presja jednak rozkłada się na większą liczbę zawodników. Po drugie widać, że jest takie duże zainteresowanie naszą grupą. Inni nas podpatrują, troszkę się boją i tak po prostu czują do nas taki respekt, co jest też bardzo ważne jeśli chodzi o budowanie pewności siebie, swobody. Myślę, że jako grupa rzeczywiście jesteśmy w stanie bardzo dobrze wystartować – skomentował formę swoich kolegów z drużyny Kot. Kibice mogą być pewni, że co najmniej jeden Polak wygra swoją rywalizację w parze i awansuje do drugiej serii, ponieważ w polskim pojedynku zmierzą się Jan Ziobro i Piotr Żyła. – Powiedziałem w szatni przed wyjściem, że nie będzie polskiej pary w Oberstdorfie. Wszyscy będą tak wysoko, że nie będzie tego słabszego ale jednak jak widać trafiło się. Najważniejsze jest żeby nie dać się ponieść emocjom w tym systemie KO. Z jednej strony to jest fajne, inne ale w sumie do drugiej serii wchodzi się z danymi punktami i później rywalizuje się indywidualnie więc nie można dać się zwieść. Najlepiej w ogóle nie myśleć o przeciwniku, wyrzucić go z głowy i po prostu zrobić swoje – zakończył z optymizmem.

Z Oberstdorfu dla Sportsinwinter.pl
Wiktoria Wnętkowska

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.