Lundby oburzona. “Panowie rywalizują. To niesprawiedliwe”

fot. M.Rudzińska

Maren Lundby, podobnie jak inne skoczkinie, wciąż czekają na nowy sezon w skokach narciarskich. Odwołana inauguracja Pucharu Świata spowodowała, że na pierwsze zawody poczekają jeszcze ponad tydzień. Zdaniem najlepszej zawodniczki minionej zimy, to niesprawiedliwe.

fot. M.Rudzińska

Lundby w miniony weekend sięgnęła po złoto krajowego czempionatu. Była szczęśliwa, bo powiodło jej się to, mimo przerwie w treningach z powodu kontuzji. Norweżka wolałaby jednak rywalizować w zawodach Pucharu Świata. Te miały być właśnie zainaugurowane w ostatni weekend.

– Do tego sezonu przygotowaliśmy się bardzo dobrze, a teraz trochę demotywuje to, co dzieje się teraz. Musimy nadal prowadzić okres treningowy, podczas gdy skoczkowie mogą podróżować i bawić się zawodami – skomentował Maren Lundby. Trudno się dziwić rozgoryczeniu mistrzyni olimpijskiej z Pjongczangu. Nawet fakt, że odbędzie się dodatkowy konkurs w Ramsau, gdzie rozpocznie się sezon, nie pozwoli wejść w rytm startowy. Kolejne zmagania skoczkiń przewidziano bowiem na kilka tygodni później.

– To nudne i w pewnym sensie niesprawiedliwe – twierdzi Lundby. Wtóruje jej w tym rodaczka, która na mistrzostwach Norwegii zdobyła złoto. Silje Opseth też chce już walczyć z najlepszymi. Jest oburzona, że mężczyźni rywalizują, a one muszą wciąż trenować.

– Powinniśmy się cieszyć, że w ogóle się jakoś trzymamy. Ale jednocześnie widzimy, że chłopcy rywalizują w każdy weekend. Pracowaliśmy tyle samo i ciężko, jak oni. Nie rozumiem, dlaczego między mężczyznami a kobiet jest tak duża różnica – mówi.

Głos w tej sprawie zabrał też prezes Norweskiego Związku Narciarskiego – Erik Roeste. Ten zasiada też w zarządzie Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS). Erik Rozumie, że norweskie skoczkinie są rozczarowane. Dodaje też, że FIS próbował zorganizować więcej zawodów.

– Myślę, że wszyscy zgadzają się, że idealnie powinno być więcej konkursów. Jednak sytuacja z pandemią i różne przepisy krajowe sprawiają, że jest to trudne. Dyrektor PŚ w FIS ma trudne zadanie i stara się znaleźć rozwiązania w ramach obowiązujących przepisów. Ale teraz na szczęście będzie konkurs w Ramsau, który odbędzie się za dwa tygodnie – mówi Røste w rozmowie z Aftenposten.

Źródło: Aftenposten.no

Mateusz Król
Obserwuj