Łuczak odpuściła MŚJ. Będzie kara dla polskiej nadziei? “Z niewolnika nie ma zawodnika”

Szcząchor Robert / PZN

Magdalena Łuczak miała walczyć o medal mistrzostw świata juniorów, a skończyła z tytułem akademickiej mistrzyni USA. Dlaczego Polka odpuściła start w Panoramie na prestiżowych zawodach i wybrała reprezentowanie uczelni? Na to i inne pytania spróbował nam odpowiedzieć wiceprezes Polskiego Związku Narciarskiego Marcin Blauth. 

Szcząchor Robert / PZN

Łuczak nie wystartowała pomimo szans na medal 

Niedawno zakończyły się mistrzostwa świata juniorów w narciarstwie alpejskim w kanadyjskiej Panoramie. Na liście wyników konkurencji indywidualnych próżno szukać nazwiska Magdaleny Łuczak, która była polską nadzieją na medal. Ta 20-letnia alpejka na światowych stokach zaistniała rok temu, kiedy to zajęła wysokie 19. miejsce na mistrzostwach świata seniorów w Cortinie d’Ampezzo. W tym sezonie udało się jej zdobyć pierwsze w karierze punkty Pucharu Świata (20. miejsce w Courchevel) oraz zająć 26. lokatę na igrzyskach w Pekinie.

Zawody w Panoramie miały być dla łodzianki drugą co do ważności imprezą w sezonie. Ku zaskoczeniu kibiców Łuczak zobaczyliśmy tylko w rywalizacji drużynowej, który zakończyła się po minimalnej przegranej z reprezentacją Norwegii. W następnych dniach miały odbyć się slalom oraz slalom gigant, czyli koronna konkurencja Polki. Niestety na obu listach startowych zabrakło jej nazwiska, co zdziwiło wielu fanów. Całą sprawę ostro skwitował sekretarz PZN Jan Winkiel.

– Niech ktoś inny spojrzy na to z boku, bo to dla mnie jest żart, kpina i oszustwo. Nie możemy tak tego zostawić, bo to jest nie fair także względem innych zawodników – mówił dla Sport.pl. O komentarz poprosiliśmy wiceprezesa Polskiego Związku Narciarskiego Marcina Blautha, który w łagodniejszych słowach wyjaśnił całe zajście.

Blauth: “Liczyliśmy bardzo na dobry wynik”

Wiceprezes PZN zdradził, iż Magdalena Łuczak kilka dni przed MŚJ w Kanadzie zwróciła się do związku z informacją, że w tym samym czasie odbędą się akademickie mistrzostwa USA, w których jest zobligowana wystartować. Wszystko dlatego, iż 20-latka jesienią rozpoczęła studia w Stanach Zjednoczonych. PZN nie został obojętny i postanowił walczyć o start swojej zawodniczki. Związek skontaktował się z trenerem oraz szefem uczelni w USA, który postawił twarde warunki, że albo Magda wystartuje w zawodach akademickich, albo grozić jej będą konsekwencje związane z uczelnią oraz brakiem przyznania stypendium sportowego. Polka dostała wolną rękę od PZN-u, ale pewne było, że ktoś na tym straci.

– W długim rozrachunku czasu może się okazać, że Magda tę decyzję podejmuje słusznie, bo znamy sportowców, którzy studiują i startują, ale  krótkoterminowo był to dla nas problem, bo liczyliśmy bardzo na dobry wynik. Na to pracowaliśmy wszyscy długo, ona zresztą najbardziej – z rozgoryczeniem mówił Blauth. Zgodnie z przepisami Łuczak musiała wystartować w Panoramie, dlatego zdecydowała się na team event, ale zaraz potem udała się do USA, gdzie stanęła na starcie uczelnianych zawodów i zwyciężyła. Wiceprezes PZN nie zamierza jednak podejmować bolesnych konsekwencji i czeka na majowe spotkanie z reprezentantką Polski.

– Myślę, że nie powinniśmy być organizacją, która każe, bo to nam nic nie daje. Może to być przykład dla innych sportowców, żeby takich rzeczy nie robić, a z drugiej strony nie mamy ich dużo. My musimy też patrzeć, żeby zachęcać zawodników do ciężkiej pracy i Magda tę ciężką pracę wykonywała długo i dobrze. Tu się tak złożyło, że równolegle postanowiła się uczyć – stwierdził Blauth.

Konflikt interesów w sztabie

Przed sezonem wydawało się, że Łuczak jest w idealnej sytuacji, ponieważ ma swój sztab wraz z utytułowanym trenerem Ivanem Ilanovskym, który niegdyś szkolił Petrę Vlhovą. Jak się jednak okazało, współpraca zawodniczki ze szkoleniowcem zakończyła się jeszcze przed igrzyskami w Pekinie, co w pewnym stopniu mogło wpłynąć na ostateczny wynik.

– Przestali się dogadywać, myślę, że częścią były plany związane ze studiowaniem. Ivan jest zdecydowanie trenerem, który uważa, że tylko sport i dzielenie zainteresowań poza narciarstwem nie podoba mu się. Przestali się zatem dogadywać. Ta atmosfera zrobiła się trudniejsza i podjęliśmy wspólnie decyzję jako PZN, że nie ma tutaj co na siłę się tego trzymać, bo to już nie było dobre ani dla zawodniczki, ani dla trenera. Była to naturalna kolej rzeczy – zdradził Blauth.

PZN jednak się nie poddaje i wierzy w sukces swojej podopiecznej, dlatego dalej będzie ją wspierał i chce zapewnić jak najlepsze warunki ustalone z samą zainteresowaną. Związek jest świadom, że nie mamy zbyt dużo takich talentów w Polsce, dlatego należy o nie dbać i starać się utrzymać przy sobie.

– Myślę, że my jako PZN wykonaliśmy bardzo dużo pracy i włożyliśmy dużo serca w narciarstwo Magdy i myślę, że ona to docenia. Z drugiej strony tak jak mówię, z niewolnika nie ma zawodnika, więc trzeba zrozumieć wybory, bo nie wszystko idzie tak jak w zegarku. Aczkolwiek ja jestem zawsze optymistą i myślę, że współpraca z Magdą dalej jest możliwa może na trochę innych zasadach niż do tej pory. (…) Opcji jest kilka. Dużo będzie zależało od wyborów Magdy, co będzie chciała robić. Czekają nas na pewno ciekawe rozmowy i będziemy intensywnie pracować, aby znaleźć optymalną ścieżkę. Trzeba tak zrobić, żeby nie stracić jej dla narciarstwa. To jest nasz główny cel – z nadzieją mówił prezes ds. narciarstwa alpejskiego.

Działacze chcą także utrzymać współpracę z Ivanem Ilanovskym, ponieważ szanują jego pracę i liczą, że duża wiedza trenerska pozwoli rozwinąć polskie narciarstwo. Oczywiście nie wiadomo jeszcze w jakiej formie miałaby ta współpraca wyglądać ani czy Słowak nie dostanie lepszej oferty od kogoś z zaplecza Pucharu Świata.

Stracona szansa koleżanek

Przy okazji odpuszczenia startów w Kanadzie przez Magdalenę Łuczak pojawiają się pytania o inne reprezentantki Polski, które nie załapały się do kadry na te mistrzostwa. Informacja o zrezygnowaniu naszej najlepszej juniorki pojawiła się zbyt późno, aby związek mógł reagować. – Może gdybyśmy odpowiednio wcześniej jako PZN znali plany Magdy, to udałoby się uniknąć szeregu nieporozumień i dla wszystkich byłaby czytelniejsza sytuacja – potwierdził Blauth. W tej sytuacji żal mogą mieć następne w kolejce zawodniczki, które liczyły na wyjazd do Kanady.

Wśród nich jest Maja Chyla, którą ominęła kolejna impreza (wcześniej igrzyska w Pekinie), z którą wiązała sportowe nadzieje. Krakowiance bardzo zależało na starcie w mistrzostwach światach juniorów, gdyż był to ostatni rok, kiedy mogła na nich startować. O składzie, który poleci do Kanady, dowiedziała się w dniu wylotu od koleżanki z kadry.

W celu komentarza sprawy próbowaliśmy kontaktować się z Magdaleną Łuczak oraz jej rodzicami, ale niestety nie udało się nam uzyskać żadnej odpowiedzi.

Źródła: Informacja własna/Sport.pl