Lucas Chanavat liderem klasyfikacji sprintów. Francuz gotowy na walkę z Klaebo [rozmowa]

fot. Patrycja Korczewska

fot. Patrycja Korczewska

Lucas Chanavat w czołówce sprintów narciarskich zadamawia się od kilku sezonów, ale dopiero tej zimy udało mu się pierwszy raz wygrać. I to nie raz, bo po triumfie w Planicy, przyszło zwycięstwo w Dreźnie. Za każdym razem pod nieobecność sprinterskiego dominatora Johannesa Klaebo. 25-latek z Francji nie obawia się jednak Norwega i ma nadzieję, na jak najszybsze spotkanie na trasie. – Byłem gotowy na jego przybycie tutaj i liczyłem na zaciętą walkę – powiedział w rozmowie z naszym dziennikarzem w Dreźnie nowy lider klasyfikacji sprinterskiej.

Jak wrażenia po sobotnim zwycięstwie w sprincie?

To był bardzo dobry dzień, szczególnie dla mnie, bo udało się wygrać. Bardzo dobrze czułem się na trasie. Nie byłem jednak pewny swojej formy przed startem, ponieważ po moim ostatnim wygranym sprincie w Planicy, byłem przeziębiony. Musiałem odpuścić tydzień treningów. Wróciłem jednak szybko do formy. To wspaniale doświadczyć wygranej kolejny raz.

Lubisz sprinty miejskie, jak tutaj w Dreźnie?

Uwielbiam takie wyścigi. Myślę, że organizowanie ich to doskonała droga do popularyzowania biegów narciarskich. Moim zdaniem to pozwoli nowym osobom odkryć ten sport.

W Dreźnie Chanavat zaliczył dwa zwycięstwa. W sobotę był najlepszy indywidualnie, a w niedzielę wygrał w sprincie drużynowym wraz z i Renaud Jay fot. Patrycja Korczewska

Wiem, że nie jest to absolutnie łatwe, ale myślisz, że mógłbyś zdobyć małą Kryształową Kulę za sprint?

Przede wszystkim jeszcze bardzo długa droga do końca sezonu. Ubrałem czerwona koszulkę lidera sprintu, ponieważ nie było tutaj Johannesa Klaebo. Byłem jednak gotowy na jego przybycie tutaj i liczyłem na zaciętą walkę, podobnie jak było w Davos. Mam nadzieję, że będziemy mieli okazję jeszcze nie raz walczyć na trasie. Bardziej jednak w stylu dowolnym, bo nie sądzę, aby ktokolwiek mógł pokonać go w klasyku. Przed nami teraz kilka sprintów właśnie w tym stylu. Moim celem będzie zatem jak najwięcej awansów do finału. Na ten moment nie mogę oczekiwać wygranych w klasyku, więc mam nadzieję, na jak najlepsze występy.

Co chciałbyś szczególnie osiągnąć w swojej karierze sportowej?

Moim celem jest oczywiście wywalczenie małej Kryształowej Kuli za sprinty. Oczywiście chciałbym zdobyć też medal podczas igrzysk w Pekinie w 2022 roku.

fot. Mateusz Król

Osiągasz coraz lepsze wyniki. W mojej głowie rodzi się pytanie, jak to odbierane jest w Twoim kraju? Czy biegi narciarskie są popularne we Francji?

To oczywiście zależy, w jakim miejscu naszego kraju jesteś. Tam, gdzie ja mieszkam, biegi są bardzo popularne. Oczywiście, największymi fanami są Norwegowie. Widzę różnicę między Francją, szczególnie kiedy jestem w Norwegii. To niesamowite widzieć tak dużo kibiców przy trasach. Mam nadzieję, że to zainteresowanie wzrośnie w naszym kraju. Mamy aktualnie bardzo mocną drużynę i mam nadzieję, że wyniki każdego z nas przyczynią się do zwiększenia popularności.

Kto jest twoim sportowym idolem?

Kiedy byłem młody, to moim idolem był Petter Northug i to przez długi okres. Myślę jednak, że kiedy zacząłem z nim konkurować na trasie, przestał nim być. To dlatego, że nie możesz uznawać za wzorzec kogoś, kto jest Twoim rywalem. Moi najwięksi idole nie są biegaczami narciarskimi. To Michael Phelps, Michael Jordan i Muhammad Ali.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: