Lider PŚ odłączył się od drużyny. Boi się zakażenia koronawirsem

fot. M. Król

W czasie, gdy wiele drużyn walczyło z zakażeniami COVID-19 w swoich szeregach, Norwegowie szczęśliwie tego uniknęli. Losu nie chce kusić również Halvor Egner Granerud. W drogę do Zakopanego wyruszył… samochodem. 

fot. M. Król

Tym razem karuzela Pucharu Świata zawita do Zakopanego. To już drugi raz w tym sezonie zimowym. Podczas weekendu będziemy świadkami zmagań o kolejne pucharowe punkty. Halvor Egner Granerud stanie do walki o powiększenie przewagi nad rywalami i utrzymanie pozycji lidera klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Nie dziwi więc fakt, że Norweg robi wszystko, aby zminimalizować prawdopodobieństwo zakażenia wirusem COVID-19. To wykluczyłoby go z udziału w konkursie.

Po zakończeniu rywalizacji w Klingenthal norweska kadra skoczków narciarskich powróciła do kraju, z jednym wyjątkiem. Granerud zdecydował się na rezygnację z powrotu do domu i wyruszył do Polski samochodem. – Kiedy wszystko jest tak jak chcę i walczę o zwycięstwo w Pucharze Świata, chcę spowodować jak najmniej okazji do tego – powiedział Norweg.

Lider Pucharu Świata tłumaczy swoją decyzję. – Przebywanie na lotniskach jest trochę stresujące. Bezpieczniej jest przebywać z kilkoma osobami, o których wiadomo, że poważnie traktują kontrolę zakażeń, w przeciwieństwie do przebywania na lotniskach wśród osób, które mogą do tego podchodzić w bardziej zrelaksowany sposób – zaznaczył. – Tego się właśnie boję. Czułem, ze podróżowanie jest trochę bardziej stresujące. Dlatego jadę bezpośrednio do Zakopanego – powiedział Granerud.

Trener norweskiej drużyny rozumie podejmowane przez skoczka działania. – Sprawy są dla niego jasne. Ma bardzo dobry plan i odpowiednie rutyny – powiedział Alexander Stoeckl. Skomentował również kolejne zwycięstwo w konkursie Pucharu Świata odniesione przez swojego podopiecznego. – To absolutnie fantastyczne. Nadal nie mogę w to uwierzyć,  że sportowiec jest w stanie cały czas występować na tak wysokim poziomie. To dla nas coś nowego i satysfakcjonującego – podkreślił opiekun Norwegów.

Źródło: Nettavisen.no