Kytosaho fińską nadzieją na dalszą część sezonu?

Niegdyś okrzyknięty nadzieją fińskich skoków narciarskich, w miniony weekend zdobył pierwsze punkty w sezonie. Niko Kytosaho, bo właśnie o nim mowa, nabiera pewności siebie i liczy, że wraz z rozwojem sezonu wyniki będą coraz lepsze.

Kytosaho zadebiutował w zawodach Pucharu Świata już w sezonie 2015/2016, jednak na swoim koncie ma łącznie jedynie dwanaście występów, z czego punkty zdobywał dwukrotnie. Choć nie jest to wynik piorunujący, patrząc na obecną sytuację fińskich skoków nie można zaliczyć go do najgorszych. W minioną niedzielę udało mu się zająć 18. lokatę, wieńcząc najlepszy konkurs w swojej dotychczasowej karierze skokiem na 131,5 metra. – Drugi skok był czymś w rodzaju tego, co robię od lata podczas treningów. Technika jest od początku zimy, ale wcześniej nie wszystko wychodziło, jak powinno  – mówił 21-latek w rozmowie z Yle, który zwieńczył lato tytułem mistrza Finlandii.

Kytosaho zaznacza, że wynik z minionego weekendu dodaje mu pewności siebie. – Górne pozycje pochodzą z zaufania. Teraz mam dużo więcej pewności siebie na kolejne konkursy – komentował 21-latek. Fin liczy, że z biegiem sezonu, a co za tym idzie – kolejnymi startami, uda mu się osiągać coraz lepsze wyniki. – Potrzeba zawodów, aby wejść w rytm – mówił. Przed zawodnikiem jeszcze kilkanaście konkursów, w których będzie mógł powalczyć o poprawę wyniku z zeszłego weekendu, w tym te w jego ojczyźnie – 23 i 24 stycznia karuzela Pucharu Świata przeniesie się do Lahti.

21-latek nie ma teraz jednak czasu na odpoczynek. Znalazł się w dwuosobowym składzie Finlandii na nadchodzący Turniej Czterech Skoczni. – Nie jesteśmy tutaj, żeby świętować – mówił przed wylotem z Engelbergu. – Siedzimy razem z chłopakami, a o czwartej musimy wyjechać na lotnisko.

Czy finowi uda się w tym sezonie kontynuować swój rozwój i punktować w Pucharze Świata? Może jego obecne występy choć o krok przybliżą go do celu, o którym mówił w rozmowie z Yle jesienią – złotego medalu olimpijskiego.

Źródło: yle.fi