Kubacki o roli ojca: “Laktacji jeszcze nie rozkręciłem, ale pieluchy zmieniam”

fot. M. Król

Dawid Kubacki mimo ostatnich wielkich emocji związanych z pojawieniem się na świecie drugiej córki, nie zwalnia tempa na skoczni. Lider Pucharu Świata w kwalifikacjach w Zakopanem zajął drugie miejsce. – To co się działo przysporzyło wiele emocji – przyznaje.

fot. M. Król

Wielkie emocje po narodzinach córki i nieidealne skoki

Dawid Kubacki w treningach w Zakopanem uzyskał najlepsze wyniki, a w kwalifikacjach był drugi. Potwierdził, że mimo pojawienia się na świecie drugiej córki, forma nadal jest wysoka. – Myślę, że taki fajny akcent po tych ostatnich wydarzeniach. To co się działo na pewno przysporzyło mi wiele emocji. Na szczęście tych pozytywnych, więc też się czuję naładowany tym wszystkim. Może trochę też się obawiałem, że będzie mnie to wszystko przerastało, jednak pozytywność tych emocji, wpływa na to, że człowiek się fajnie czuje – mówił po kwalifikacjach. Przyznał również, że skoki nie są jeszcze takie, jak na początku sezonu. – Jeszcze nie, ale myślę, że jest blisko tego. Ten kwalifikacyjny skok był z takim drobnym błędem. Mieliśmy też trochę niską belkę, ciężkie warunki w kwalifikacjach. Nie było łatwo z tego odlecieć. Ale myślę, że spisałem się ok – ocenił.

Rola ojca nie przeszkodziła

Dawid przyznał, że córka Maja na cześć której poprosił na skoczni o piosenkę “Pszczółka Maja”, daje w nocy pospać, a opieka zupełnie go nie przerasta. -Laktacji jeszcze nie rozkręciłem ale pieluchy jak najbardziej zmieniam, tym się mogę zająć – żartował. – Jest podobnie jak z Zuzką, trzeba wstać w nocy dwa razy – dodał.

Atut swojej skoczni?

Z uwagi na awarię wyciągu na Wielkiej Krokwi, skoczkowie nie mogli tutaj trenować od minionej wiosny. Jednak jak stwierdził lider Pucharu Świata, to nie możliwość treningu na tym obiekcie, daje Polakom przewagę. – Ja tutaj nie trenowałem chyba nawet dłużej niż rok. Myślę, że atut własnej skoczni głównie robią tutaj kibice, którzy przychodzą nasze skoki oglądać. I ta atmosfera, która tutaj jest, te emocje, ta adrenalina, która napędza nas do działania. Tego na pewno nie stracimy, a wczoraj jeszcze tutaj trenowaliśmy, a inni nie – stwierdził.

Z Zakopanego dla Sportsinwinter.pl
Anna Felska