Kto wystrzelił, a kto zawiódł? Czołowe kadry Pucharu Narodów pod lupą

Po zakończeniu sezonu Pucharu Świata w skokach narciarskich 2019/2020 przyszedł czas na analizę czołowych kadr Pucharu Narodów. Którzy z zawodników okazali się liderami swoich zespołów? Kto pozytywnie zaskoczył, a kto spisał się gorzej w porównaniu do poprzedniej zimy?

Niemcy

(fot. Jakub Balcerski/sportsinwinter.pl)

Liderem reprezentacji Niemiec okazał się wicemistrz świata na skoczni dużej z Seefeld Karl Gieger. 27-latek ukończył zmagania w sezonie Pucharu Świata 2019/2020 na drugim miejscu w klasyfikacji generalnej. Był on także trzeci w 68. Turnieju Czterech Skoczni. Podczas całej zimy Karl stawał jedenaście razy w podium, w tym czterokrotnie odnosząc zwycięstwo. Miniony cykl miał naprawdę bardzo równy. Medalista olimpijski zakończył sezon z 1519 punktami na koncie. W konkursach drużynowych był kluczową postacią swojego zespołu, który ostatecznie wygrał zmagania o Puchar Narodów. Sezon 19/20 okazał się zdecydowanie najlepszym w jego karierze. Geiger najwyżej w Pucharze Świata był poprzedniej zimy. W klasyfikacji generalnej zamknął czołową dziesiątkę. Pod opieką Stefana Horngachera wyraźnie wszedł na jeszcze wyższy poziom.

Bardzo dobry, choć zakończony kontuzją, sezon ma za sobą Stephan Leyhe. Mistrz globu w drużynie zakończył pucharowy sezon na szóstym miejscu w klasyfikacji generalnej z dorobkiem 917 punktów. Leyhe praktycznie z każdym startem stawał się groźniejszym rywalem dla reszty stawki. PŚ 2019/2020 rozpoczął od odpadania w pierwszej serii konkursów. W trakcie trwania cyklu wygrał jednak Willingen Five, był trzeci w Titisee-Neustadt Five oraz blisko świetnego rezultatu w Raw Air. Niemiec niestety zakończył sezon z zerwanymi więzadłami krzyżowymi podczas kwalifikacji w Trondheim.

Znaczny krok do przodu poczynił Constantin Schmid. 20-latek ukończył zmagania w sezonie 2019/2020 jako szesnasty zawodnik Pucharu Świata. Udało mu się stanąć na podium konkursu najwyższej rangi. Przez moment Schmid był także liderem zmagań w cyklu Raw Air. Podczas całej zimy zdobył 530 punktów. Przeciwnie można mówić o Markusie Eisenbichlerze czy Richardzie Freitagu. Co prawda ten pierwszy ostatecznie zakończył sezon z podium na swoim koncie, lecz po mistrzu świata z poprzedniego roku można było spodziewać się więcej. Uszkodzony nadgarstek w okolicach półmetka zmagań w cyklu PŚ także nie pomogła Markusowi w powrocie do tych najwyższych miejsc. Zgromadził on 304 pkt w klasyfikacji generalnej. 

Fatalnie tej zimy spisywał się Freitag. Zawodnik, który choćby w sezonie olimpijskim potrafił być najlepszy w rywalizacji, podczas Pucharu Świata 2019/2020 zdobył zaledwie 37 punktów. Przez bardzo słabą postawę na skoczniach (punktowanie tylko w czterech pierwszych konkursach) przez dużą część sezonu nawet nie dostawał szansy na start. 

Austria

Na czele kadry austriackiej stanął Stefan Kraft, który zdobył Kryształową Kulę za sezon Pucharu Świata 2019/2020. To drugi raz, kiedy 26-latek okazał się najlepszy na koniec sezonu. Dwukrotny złoty medalista mistrzostw globu z Lahti w klasyfikacji generalnej cyklu uzbierał 1659 punktów. Drugiego w tym zestawieniu Geigera wyprzedził o 140 punktów. Kraft przez cały sezon tylko pięć razy wypadł z czołowej dziesiątki w konkursowych zmaganiach. Piętnaście razy znalazł się w czołowej trójce, w tym pięciokrotnie na najwyższym stopniu podium. W Willingen Five zajął drugie miejsce. Na dodatek Stefan wywalczył małą Kryształową Kulę za rywalizację w lotach – na dwie rozegrane rywalizacje w tej specjalności był trzeci oraz pierwszy. Poprowadził Austrię również do drugiego miejsca w klasyfikacji generalnej Pucharu Narodów.

Najlepszy w karierze sezon ma za sobą Philipp Aschenwald. 24-letni zawodnik wywalczył miejsce w czołowej dziesiątce klasyfikacji generalnej. Uzbierał przy tym 622 punkty. Na początku rywalizacji w Pucharze Świata 2019/2020 wywalczył dwa podia, które są jego pierwszymi w karierze. Był drugi w Kuusamo i trzeci w Niżnym Tagile. Można mówić o obniżce dyspozycji Aschenwalda w połowie pucharowej rywalizacji, ale to i tak bardzo dobry dla niego sezon. 

Najlepszy sezon od PŚ 2015/2016 zaliczył Gregor Schlierenzauer. 30-letni Austriak czterokrotnie zajmował miejsca w czołowej dziesiątce. Raz, podczas rosyjskiego weekendu, był nawet blisko podium. Gregor nie nawiązał do swoich najlepszych lat, w których nie miał sobie równych, ale pokazał, że choćby w nadchodzącym sezonie może się liczyć. Potencjał pokazał Jan Hoerl, który po raz pierwszy w karierze stanął na podium. 21-letni austriacki zawodnik zgromadził w klasyfikacji Pucharu Świata 210 punktów. 

Norwegia

fot. Sportsinwinter.pl

Na początku sezonu wydawało się, że pewnym liderem norweskiej kadry będzie Daniel Andre Tande. Mistrz świata w lotach wygrał dwa pierwsze konkursy sezonu 2019/2020. Bohaterem sezonu dla swoich rodaków został jednak niespodziewanie Marius Lindvik. Zaledwie 21-letni zawodnik walczył o zwycięstwo w Turnieju Czterech Skoczni. Ostatecznie cykl zakończył na drugim miejscu. Zmagania w Raw Air również ukończył w najlepszej trójce. W Pucharze Świata został sklasyfikowany na siódmej lokacie z dorobkiem 906 punktów. Młody Norweg wcześniej nigdy nie wywalczył miejsca w czołowej trójce zawodów najwyższej rangi. W tym sezonie odniósł dwa zwycięstwa i pięć razy stawał na podium. Dla porównania – podczas całej tamtej zimy zgromadził tylko 49 oczek do klasyfikacji generalnej.

Tande ostatecznie zakończył cykl na dziewiątym miejscu (721 punktów). Po zwycięstwach na początku sezonu jeszcze dwa razy uplasował się w czołowej trójce. Jak się wydaje, wpływ na nieco słabsze wyniki Daniela w późniejszej fazie zmagań mogły być skutkiem jego problemów ze zdrowiem. Dla 26-latka to i tak zdecydowanie lepszy sezon niż poprzedni, który z powodu kontuzji musiał przedwcześnie zakończyć. 

Nieco słabsze zimy, choć dalej na wysokim poziomie, mają za sobą Johann Andre Forfang oraz Robert Johansson. W klasyfikacji generalnej uplasowali się odpowiednio na dwunastej i siedemnastej lokacie. Żaden z nich w sezonie 19/20 nie wywalczył pucharowego podium. W poprzedniej edycji cyklu obaj wywalczyli miejsca w czołowej trójce. Norwegia jednak drużynowo była groźnym i silnym przeciwnikiem. W klasyfikacji generalnej Pucharze Narodów reprezentacja ta została sklasyfikowana na najniższym stopniu podium. Kompletnie pogubił się za to Halvor Egner Granerud. 23-latek, który w dwóch poprzednich sezonach był pewnym punktem norweskiej ekipy, w tym zgromadził zaledwie osiem oczek do klasyfikacji generalnej PŚ. Miał szansę wystartować tylko w czterech konkursach z tego względu, że nawet na tle stawki Pucharu Kontynentalnego nie wyróżniał się – nawet raz nie zbliżył się do miejsca w czołowej trójce w tym cyklu.

Polska

fot. J. Jędrasiak

Liderami biało-czerwonej kadry można spokojnie nazwać dwóch zawodników. Czwartym skoczkiem Pucharu Świata 2019/2020 został Dawid Kubacki. Dla 30-latka to najlepszy sezon w karierze. Zgromadził on w całym cyklu 1169 punktów. Mistrz globu z Seefeld był o krok od podium za ten sezon. W ostatnim konkursie rzutem na taśmę wyprzedził go dominator poprzedniej zimy Ryoyu Kobayashi. Kubacki ustanowił jednak niesamowitą serię – dziesięć razy pod rząd znalazł się w czołowej trójce zmagań w konkursach Pucharu Świata. Odniósł przy tym trzy zwycięstwa. Jego wielkim sukcesem jest triumf w 68. edycji Turnieju Czterech Skoczni. W każdym konkursie podczas tych zmagań stawał na “pudle”, a cykl zwieńczył victorią w Bischofshofen. Pod koniec sezonu nie był już tak skuteczny, ale jako całość to zdecydowanie najlepsza zima Dawida.

Kamil Stoch potwierdził swoje mistrzostwo. Uplasował się w czołowej piątce klasyfikacji generalnej (z dorobkiem 1031 oczek). Wraz z Kraftem i Geigerem byli jedynymi, którzy punktowali w każdym starcie. Trzykrotny mistrz olimpijski wygrał również konkurs 10 rok z kolei. W sezonie 2019/2020 wywalczył pięć podiów, w tym trzy raz był najlepszy, m.in. w rywalizacji w Zakopanem. Odniósł piąty triumf w Wielkiej Krokwi, a jednocześnie zrównał się w liczbie zwycięstw z Gregorem Schlierenzauerem. Stoch wygrał również Raw Air po raz drugi w swojej karierze. Podczas norweskiego cyklu było widać, że wicemistrz świata z Seefeld ma świetną dyspozycję. To wszystko wskazywało, że szczyt może przyjść na walkę o medale podczas mistrzostw globu w lotach w Planicy. Rywalizacja w Słowenii została niestety odwołana. Niemniej to kolejna zima, w której mogliśmy cieszyć się ze świetnych występów jednego z najlepszych zawodników w historii dyscypliny.

Piotr Żyła, tak jak Dawid Kubacki, w ostatnim starcie stracił jedną pozycję w generalce. 33-letni skoczek zajął w tym zestawieniu jedenaste miejsce i zgromadził 617 punktów. Sezon w wykonaniu Żyły był nierówny – potrafił kończyć zmagania na pierwszej serii, ale jednocześnie odniósł drugie zwycięstwo w karierze. Pierwsze wywalczył 7 lat temu – w sezonie 2012/2013. Znacznie słabszą zimę ma za sobą za to Jakub Wolny. To nie był ten zawodnik, który rok temu ustanawiał zdecydowany rekord życiowy w długości lotu czy liczył się w walce o lokaty w czołowej dziesiątce. Niestety podczas PŚ 2019/2020 24-latek zgromadził zaledwie 58 oczek. Przez pewną część sezonu próbował powrócić do dobrej formy poprzez indywidualne treningi, lecz pozwoliło to jedynie na zdobycie punktów w czterech konkursach.

Maciej Kot ostatecznie też nie powrócił do wysokich lokat. Na początku sezonu wydawało się, że wszystko jest na drodze ku dobremu, jednak dwukrotny zwycięzca zawodów Pucharu Świata zgromadził tylko 40 punktów do klasyfikacji generalnej. On, w przeciwieństwie do Wolnego, formę szlifował poprzez starty w Pucharze Kontynentalnym. W porównaniu do stawki rywalizacji na najwyższym poziomie nie wypadło to najlepiej. Stefan Hula w PŚ również nie startował skutecznie (31 punktów) i przez znaczną część sezonu walczył o punkty do klasyfikacji Pucharu Kontynentalnego. Kadra B również nie poczyniła progresu. Łącznie 26 punktów zdobyli tylko Aleksander Zniszczoł (18) oraz Klemens Murańka (8).

Polska reprezentacja zajęła czwarte miejsce w Pucharze Narodów. Do trzecich Norwegów biało-czerwoni stracili 350 punktów. 

Słowenia

Najwyżej sklasyfikowanym w reprezentacji Słowenii, piątej w PN, był Peter Prevc. Najlepszy zawodnik sezonu 2015/2016 podczas rywalizacji w Lillehammer w ramach cyklu Raw Air pierwszy raz od PŚ 2016/2017 wygrał konkurs. Dodatkowo w trakcie pucharowych zmagań stanął na drugim stopniu podium. Ostatecznie tę zimę 27-latek zakończył na ósmym miejscu z dorobkiem 789 punktów. Dla Prevca to zdecydowanie najlepsze starty od kilkudziesięciu miesięcy, mimo że na początku sezonu mówił, iż nie liczy na powrót do czołowej trójki konkursów Pucharu Świata.  

Bardzo solidną zimę mają za sobą Anze Lanisek oraz Timi Zajc. Pierwszy z nich na początku sezonu dwukrotnie uplasował się w czołowej trójce zmagań. To dla 23-latka były pierwsze konkursy, w których znalazł się na podium. Ostatecznie Lanisek zajął piętnaste miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, zdobywając 543 punkty. O punkt wyprzedził go kolega z reprezentacji Zajc. Zaledwie dziewiętnastolatek po udanym początku zimy później zanotował gorsze rezultaty. W trakcie trwania sezonu słoweński skoczek powrócił jednak do bardzo dobrego skakania i cztery razy uplasował się na podium (trzy trzecie miejsca i jedno drugie).

Dużym zaskoczeniem jest świetna postawa innego ze słoweńskich zawodników. Ziga Jelar, bo o nim mowa, do rywalizacji w Pucharze Świata przystąpił dopiero podczas zmagań w Willingen. Już tam zajął siedemnaste miejsce. W każdym kolejnym konkursie solidnie punktował. 22-latek podczas weekendu w Rumunii pierwszy raz w karierze uplasował się w czołowej dziesiątce. To nie był jednak koniec bardzo dobrych lokat w wykonaniu Jelara. W zakończonym przedwcześnie cyklu Raw Air młody skoczek uplasował się ostatecznie na bardzo wysokiej czwartej lokacie. W Lillehammer po raz pierwszy stanął na podium, przegrywając tylko z Kamilem Stochem. 

Praktycznie niewidoczni w tym sezonie byli Anze Semenic oraz Tilen Bartol. Szczególnie ten drugi spisywał się fatalnie – zgromadził zaledwie trzy oczka do klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Przez słabe wyniki startował on tylko na początku sezonu. Semenic również nie miał wielu okazji do startowania w zawodach najwyższej rangi (łącznie zdobył 60 punktów). 

Japonia

Drugi sezon z kolei liderem japońskiej kadry, szóstej w Pucharze Narodów, okazał się Ryoyu Kobayashi. 23-latek już tak nie dominował jak poprzedniej zimy, jednak i zmagania w PŚ 2019/2020 ukończył w czołowej trójce klasyfikacji generalnej. Zgromadził 1178 punktów (o 9 więcej niż czwarty Kubacki). Ryoyu ośmiokrotnie stawał podczas tego sezonu na podium, w tym odniósł trzy zwycięstwa. Najlepszy Japończyk w dwóch konkursach nie startował. Podczas pozostałych weekendów pięć razy wypadł z czołowej dziesiątki. Cykl Raw Air ostatecznie zakończył na drugim miejscu ze stratą 7,4 punktu do Stocha. Kobayashi został również triumfatorem Titisee-Neustadt Five. 

Najlepszą dla siebie zimę zakończył Yukiya Sato. Trzynasty zawodnik Pucharu Świata w klasyfikacji generalnej wywalczył 559 punktów. Największym sukcesem 24-letniego skoczka są dwa konkursowe zwycięstwa w tym sezonie – w Niżnym Tagile oraz Sapporo. To pierwsze triumfy w karierze medalisty mistrzostw świata w drużynie. Sato zdarzało się również nie kwalifikować do finałowej serii, jednak cały sezon na pewno może zaliczyć do udanych.

Słabszy sezon zaliczył starszy z braci Kobayashi – Junshiro. Na swoim pucharowym koncie zgromadził 162 punkty, a w klasyfikacji generalnej zamknął trzecią dziesiątkę. Przez całą zimę tylko raz uplasował się w dziesiątce konkursu (na początku sezonu w Wiśle). Nie zawsze meldował się nawet w drugiej serii. Niezły sezon za to miał Keiichi Sato. Dla 22-latka był to pierwszy cykl Pucharu Świata, w którym mógł sprawdzać się z najlepszymi nie tylko na obiekcie w Sapporo. Rozpoczął on starty już od Engelbergu i zgromadził 109 punktów. 

Źródło: informacja własna

%d bloggers like this: