“Kto si, Martin?” – przybliżamy sylwetkę nowego trenera biegaczek

fot. sport.aktuality.sk

fot. sport.aktuality.sk

Dziś rano poinformowaliśmy jako pierwsi o tym, że nowym szkoleniowcem polskich biegaczek narciarskich został Słowak Martin Bajčičák. Wielu fanów sportów zimowych może jeszcze pamiętać 43-latka z tras biegowych. Nie wszyscy są jednak świadomi, że chwilami osiągał zaskakująco dobre rezultaty w Pucharze Świata i ma już pewne doświadczenie trenerskie. Jak przebiegała jego dotychczasowa kariera?

Juniorskie sukcesy

Dwójka najbardziej znanych słowackich biegaczy przełomu wieków – Bajčičák i Ivan Bátory, urodziła się w odstępie roku. Stanowili o sile kadry swojego państwa podczas Mistrzostw Świata Juniorów w 1995 roku, rozgrywanych w szwedzkim Gaellivare. Dla nowo powstałego państwa, o niestabilnych jeszcze związkowych strukturach, miejsca w czołówce były ogromnym sukcesem. Batoremu udało się wywalczyć srebro na dystansie 10 kilometrów stylem klasycznym. Bajčičák obszedł się smakiem (był 13.). W sztafecie również nie udało się zdobyć medalu, choć z trzecimi Norwegami Słowacy przegrali o włos. Rok póżniej, w Asiago, Bajčičák powetował sobie niepowodzenia – na jego szyi zawisły aż dwa krążki, srebrny i brązowy. Mogło to zapowiadać zaskakująco dobrą karierę.

Zejście na ziemię i nieoczekiwany sukces

Bajčičák wydawał się być niespełnionym talentem. Do roku 2000 nie zajął ani razu miejsca w TOP 10 Pucharu Świata, stając się przeciętnym zawodnikiem. Sezon 2004/2005 okazał się przełomowy. Starty w Novym Meście i w Pragelato (próba przedolimpijska) wskazywały, że należy do szerokiej światowej czołówki (czołowa dwudziestka biegów długodystansowych), a w niemieckim Reit im Winkl sensacyjnie wygrał – jako pierwszy i jak dotąd jedyny Słowak – bieg na 15 kilometrów techniką dowolną. Ubiegł tym samym lepiej spisującego się od niego na przestrzeni lat Batorego. W marcu, na zakończenie sezonu, stanął jeszcze raz na trzecim stopniu podium, a w klasyfikacji generalnej zajął 16. miejsce. Na Mistrzostwach Świata w Oberstdorfie niewiele zabrakło mu do medalu (4. miejsce w biegu łączonym)

Koniec kariery, nowe wyzwanie

Jak się później okazało, był to jedyny tak udany sezon Słowaka. Dobrze wiedział, że na krótszych dystansach nie osiągnie zbyt wiele, za to wraz z upływem lat może nabrać wytrzymałości. Zaczął startować w cyklu FIS Marathon Cup i w swoim ulubionym biegu Dolomitenlauf dwukrotnie dobiegał w pierwszej trójce (2013-2014). Rok po ostatnim podium, 1 lipca 2015, ogłosił zakończenie swojej zawodniczej kariery. Otworzył zarazem nowy rozdział pracy zawodowej, jakim była trenerka. Początkowo zajmował się kadrą młodzieżową, a w 2016 decyzję o współpracy z byłym biegaczem podjęła wschodząca gwiazda słowackiego biathlonu, Paulina Fialkova. Później do teamu dołączyła jej siostra Ivona.

Trening biegowy przynosi sukcesy

Początki współpracy Bajčičáka z młodymi rodaczkami przebiegały spokojnie. Trener wiedział, że siostry nie wywrócą od razu na drugą stronę biathlonowego świata i postawił na stopniowy rozwój. Przykładowo, jak można było dowiedzieć się z wywiadu z trenerem, nie narzucał on Paulinie celów wyrażonych miejscami w Pucharze Świata. Założył, że jeśli poprawi swój czas biegu o 30 sekund na 7.5 kilometra, nawiąże do walki ze światową czołówką. Końcówka sezonu 2016/17 i 2017/18 wskazywały, że Anastassia Kuzmina ma już potencjalną następczynię, która potrafi stawać na podium. Jednak prawdziwa eksplozja talentu nastąpiła sezon później. Siedem podiów dało młodej Słowaczce 6. lokatę w Pucharze Świata. Nazwisko Bajčičáka gwarantowało też możliwość łatwiejszego treningu podczas zagranicznych obozów, np. w Lenzerheide.

Pierwsze zagraniczne zlecenie

Jak przebiegnie współpraca na linii Martin Bajčičák – polskie biegaczki? Możemy tylko domniemywać. Analiza trenerskiej pracy Słowaka wskazuje na to, że, wraz z Justyną Kowalczyk, będzie starał się przekonać zawodniczki do stopniowego rozwoju za pomocą swojego autorytetu. Przykład Pauliny Fialkovej pokazuje, że taka droga, nienastawiona na błyskawiczne osiągi, może być dobrym pomysłem. Prawdopodobnie to zadecydowało o wyborze 43-latka na stanowisko trenera Biało-Czerwonych.

%d bloggers like this: