Krwawił zeskok w Innsbrucku [felieton]

_dsc0028-1024x680To nie był żaden konkurs, ani także oficjalny trening. To nie była nawet parodia. Czerwone grafiki na zeskoku to nie tylko obraz silnego wiatru. To symbol krwawego zeskoku, na którym skakać dzisiaj nie powinni.

Wyrazy współczucia dla Waltera Hofera i spółki. Może powinienem zaakcentować wielkim „s”, ale jakoś po dzisiejszym „konkursie” nie ma człowiek nawet resztki szacunku do jury tego wydarzenia, które miało miejsce dzisiaj w Innsbrucku. Jesteśmy od początku tego sezonu świadkami naprawdę życzliwej aury. A raczej byliśmy, aż do dziś. Nie wiem, czy pogoda tak rozpieściła działaczy FIS, że zapomnieli jak walczyć z torpedującym wiatrem, czy po prostu odebrało im resztki zdrowego rozsądku. Rozumiem naprawdę, że chodzi w tym wszystkim o pieniądze, sponsorów, media itd. Federacja jednak od lata dwoi się i troi, aby nawymyślać jak najwięcej przepisów, które zadbają o bezpieczeństwo skoczków. Na cóż te wszystkie trudy, skoro jednym konkursem udowadnia się, że tak do końca wcale o to nie dbają? I tu mam dzisiaj największe wyrzuty w kierunku kierownictwa zawodów w Innsbrucku. Pierwsza, nieco mniej grzejąca dzisiaj sprawa, to przeciąganie na siłę pierwszej serii, co w trudnych wietrznych warunkach, bardzo mocno narażało zawodników. Czy wreszcie ktoś sobie zda sprawę, że kibice będą potrafili w końcu zrozumieć, iż konkurs odwołany, bo za mocno wiało? Lepiej ryzykować, bo przecież za ewentualny wypadek i tak żaden działacz nie będzie odpowiadał. Statystka jednak ważniejsza, bo zawody się odbyły. Kto będzie później pamiętał, że to wszystko było farsą?

Jeszcze większą zgrozę budzi fakt, że ktoś dopuścił Bergisel do tych zawodów. Ona po prostu nie była gotowa! Upadek Kamila Stocha nie był jego winą! Absolutnie nie! Zatem czyją? Kto dzisiaj powinien odpowiedzieć za to, że zeskok był cholernie nierówny? Kto jest odpowiedzialny za upadek Altenburgera? Dlaczego nikt nie zastanawia się nad tym, że takie uchybienia mogą po prostu doprowadzić do jakiejś większej tragedii? Skoki narciarskie są bardzo ryzykowną dyscypliną, ale powinno robić się wszystko, aby te ryzyko minimalizować. Nie tylko przepisami dotyczącymi sprzętu, ale przede wszystkim obsadzaniem odpowiedzialnych osób na kierowniczych stanowiskach. Ktoś tę skocznię odebrał i dopuścił do startu zawodów. Zatem niechże ktoś teraz stanie i w pewien sposób odpowie. Pewnie, nikt nie zginął. Wszystko zostanie zamiecione pod dywan. Cały ten świat opuści głowę w dół i w jednym szeregu pójdą na kolejne zawody. Pewnie, startować trzeba. Jednak jakiś bunt przeciwko takim postawom trzeba zrobić. W przeciwnym razie decyzyjne postaci będą czuły się bezkarne. Ktoś musi mieć nad nimi władzę. Panie Hofer, miej Pan honor. Przyznajcie się do winy. Przeproście. Albo po prostu wyciągnijcie wnioski. Nie można stawiać na wadze pieniędzy i zdrowia ludzkiego. Nie taki ma być sport.

Mateusz Król
Obserwuj

1 thought on “Krwawił zeskok w Innsbrucku [felieton]

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.