Kolejni skoczkowie z zaplecza skończą kariery? Trener uspokaja

fot. J. Jędrasiak

fot. J. Jędrasiak

Polscy skoczkowie wciąż odnoszą sukcesy w zawodach najwyższej rangi. Coraz częściej pojawiają się jednak obawy o przyszłość tej dyscypliny w naszym kraju. Na przestrzeni ostatnich lat wielu obiecujących zawodników odwiesiło narty na kołek. Czy po tym sezonie w te ślady pójdą kolejni?

W kontekście polskich skoków na świecie mówi się wciąż w superlatywach. Minionej zimy sukcesy święcili Dawid Kubacki, Kamil Stoch i Piotr Żyła. Nie dało się jednak ukryć, że trzon reprezentacji stanowią zawodnicy, którzy są już kilka lat po trzydziestce. Następców, którzy mogliby już dzisiaj zastępować doświadczonych w bojach, na razie nie widać.

Powodów jest oczywiście wiele. Jednym z poważniejszych jest przedwczesne kończenie karier tych, którzy dobrze się zapowiadają. Tylko w ciągu ostatni dziesięciu lat narty na kołku odwiesić postanowiło kilku zawodników, którzy mają w kolekcji medale mistrzostw świata juniorów. Wśród nich tacy jak: Krzysztof Biegun, Tomasz Byrt, czy Bartłomiej Kłusek.

Kariery wciąż nie zakończyli na szczęście trzej mistrzowie świata z Val di Fiemme: Jakub Wolny, Aleksander Zniszczoł i Klemens Murańka. Trener Maciej Maciusiak uspokaja, że na razie nie słyszał, aby któryś zawodnik nosił się z zamiarem pożegnania świata sportu. – Na ten moment mogę powiedzieć, że wszyscy trenują i są gotowi do następnego sezonu – powiedział w rozmowie ze Sportinwinter.pl trener kadry B.

– Trzeba jednak powiedzieć, że rozmawiamy cały czas przez telefon, czy drogą online. To nie jest dobry środek komunikacji, aby przekazać trenerowi takie myśli – dodawał Maciusiak. Miejmy nadzieję, że nikt nie pójdzie w ślady Bartosza Czyża, który przed rokiem rozpoczął przygotowania do sezonu, ale zrezygnował z uprawiania sportu tuż przez zimą.

Źródło: Informacja własna

%d bloggers like this: