Kolejne zawody za Hojnisz-Staręgą. „Wszędzie startuję. Śmieję się, że nawet za dużo”

fot. Mateusz Król

Monika Hojnisz-Staręga zaliczyła kolejny start tego lata. Po zawodach pokazowych w Niemczech i Francji oraz mistrzostwach świata w Czechach przyszedł czas na sprawdzenie swojej dyspozycji na krajowym podwórku. Polka jest zadowolona, że może regularnie kontrolować, na jakim etapie się znajduje. – Ubiegłego lata trochę mi tego zabrakło – przyznała w rozmowie z nami. 

fot. Mateusz Król

Letni sprawdzian przed zimą

Monika Hojnisz-Staręga w sprincie zdobyła kolejny złoty medal mistrzostw kraju. Reprezentantka Polski podeszła jednak do tego startu z myślą o  etapie przygotowań do sezonu olimpijskiego, a nie koniecznym zdobyciu tytułu mistrzyni. – Na pewno te wszystkie starty w lato są największym sprawdzianem. Traktujemy to jako dobry, fajny trening, a same wyścigi są dla nas ważne. Nigdy nie podchodzę do zawodów z myślą: złoto albo nic. Przede wszystkim to jest biathlon – nieprzewidywalny sport, w którym wszystko może się zdarzyć. Tak samo też było wczoraj. Nawet przed startem podeszłam do tego wszystkiego na spokojnie. Nie powiem, że coś mi dolegało, ale czułam się taka roztrzepana. Tu zapomniałam, tam zapomniałam czegoś – przyznała Hojnisz-Staręga.

Podopieczna Adama Kołodziejczyka i Agnieszki Cyl opisała, jak czuła się podczas sprintu rozgrywanego w Dusznikach-Zdroju. – Organizm mógł odczuć test biegowy. Tak trochę z rezerwą i obawą podeszłam do pierwszego dnia oficjalnych zawodów, jednak cały czas patrzyłam na bieg w kontekście treningowym, a co ma być to będzie – powiedziała. – Z biegu mogę być zadowolona, chociaż na trasie na pewno nie było mi łatwo. Trochę szkoda strzelania. Zawodniczka na tym poziomie nie powinna tak strzelać – dodała.

Niemcy, Francja, a teraz Polska

Dla 30-latki to lato z pewnością jest bardzo pracowite. Monika wystartowała bowiem na pokazowych zawodach w Niemczech i Francji, a także podczas mistrzostw globu na nartorolkach w Novym Meście, gdzie sięgnęła po złoty krążek. Do tego doszły sprawdziany podczas obozów przygotowawczych. – Ja tych startów w lato miałam już tyle… Jeden był lepszy, drugi gorszy. Nawet sprawdziany na zgrupowania dają fajne informacje i wartościowy feedback. Nie mogę jakoś konkretnie porównać tych startów. Na pewno sprint w Novym Meście, w którym zdobyłam złoto, był dla mnie takim wow, super biegiem. Ogólnie fajnie, że mogę w tym roku trochę postartować, posprintować. Ubiegłego lata trochę mi tego zabrakło – przyznała.

Zawodniczka zaznaczyła też, że rywalizacja podczas pokazowych zawodów to odrębna kwestia, – Totalnie nie mogę porównywać tego ze startami w Niemczech i Francji. Oczywiście są to zawody niby komercyjne, ale tam nikt się nie bawi. Rywalizacja jest na sto procent. Jednak formuła tych zmagań jest inna, choćby dlatego, że biegamy po mieście. Co roku cieszę się, że mnie tam zapraszają. Zawsze się zastanawiam: dobra – Tiril Eckhoff, Tarjei Boe, ale Hojnisz? – odrzekła z uśmiechem. – Dla mnie to bardzo miłe. Jeżeli trener wyraża zgodę, to zawsze tam jadę. To kolejne doświadczenie i obcowanie z zawodnikami ze ścisłej czołówki. Poza tym w lato nie mamy wielu okazji, żeby skonfrontować się z innymi zawodnikami ze świata – podkreśliła.

Przygotowania bez większych problemów

Przed ubiegłym sezonem dwukrotna mistrzyni Europy zmagała się z koronawirusem, co źle wpłynęło na przebieg zimy. Na obecnym etapie przygotowań do cyklu 2021/2022 z jej zdrowiem wszystko jest w porządku. – Jest ok. Wszędzie startuję, jak z resztą widać. Tak się śmieję, że chyba nawet za dużo. Jak już jednak wspomniałam, w tamtym roku mi tego brakowało, więc cieszę się, że tak to teraz wygląda. Czuję, że tego potrzebuję, tak samo jak treningu siłowego. Z roku na rok widzę, gdzie mam jeszcze jakieś ubytki i nad czym muszę jeszcze pracować. W tym roku to wykorzystuję. Żadne kontuzje na razie, odpukać w niemalowane, mnie nie dotykają. Cieszę się, że mogę w pełni przygotowywać się do sezonu zimowego – powiedziała Monika Hojnisz-Staręga.

Po zmianie na stanowisku trenera

Na koniec 33 zawodniczka klasyfikacji generalnej Pucharu Świata 2020/2021 określiła, jak wygląda jej obecna sytuacja i dyspozycja w zestawieniu do zeszłego roku. Wtedy jeszcze ona, jak i cała kadra narodowa kobiet, pracowała pod okiem niemieckiego szkoleniowca Michaela Greisa. – Ciężko jest robić porównania na tym etapie. Nie mogę tutaj za dużo zestawiać samej formy do ubiegłego roku, bo wtedy nie biegałam sprawdzianów. Dziewczyny mogą sobie zobaczyć, czy na danej trasie pobiegły szybciej, czy wolniej, ale ja niestety nie mam takiej opcji. Najważniejsze, że czuję się dobrze. Te starty w lato też, nie ukrywam, mnie motywują. Mam nadzieję, że w takiej euforii i motywacji będę trwać przynajmniej do marca – odrzekła.

Czego możemy jej życzyć na ostatniej drodze do zimy i już podczas całego sezonu? – Przede wszystkim zdrowia, formy szczytowej w najważniejszym okresie, czyli na igrzyskach olimpijskich, jeżeli na nie oczywiście pojadę. To jeszcze nie jest w stu procentach pewne, kwalifikacje nadal trwają. Oprócz tego życzyłabym sobie po prostu równej, stabilnej formy przez wszystkie puchary świata – podsumowała.

Z Dusznik-Zdroju dla sportsinwinter.pl,
Mateusz Wasiewski