Klątwa Zakopanego? Czy warto wygrywać na Wielkiej Krokwi przed igrzyskami?

fot. sportsinwinter.pl

Statystyki nie decydują o tym, jaki wynik sportowy osiąga zawodnik, ale podsuwają nam ciekawe przemyślenia o przeszłości. Jak wskazują, żaden zwycięzca konkursu Pucharu Świata na Wielkiej Krokwi w sezonie olimpijskim, nie sięgał potem po złoty medal.

fot. sportsinwinter.pl

Polscy zwycięzcy nie dali rady

Zakopane po raz pierwszy w kalendarzu Pucharu Świata zagościło w 1980 roku. Od razu zaczęliśmy od sukcesów, bo pierwszy konkurs na Średniej Krokwi wygrał Stanisław Bobak, a drugi na Wielkiej Krokwi Piotr Fijas. Obaj nasi skoczkowie bez sukcesów skakali kilka tygodni później na igrzyskach w Lake Placid. Ich najlepszym rezultatem okazało się 10 miejsce Bobaka na mniejszej skoczni. Zaplanowane rok później konkursy w Zakopanem zostały odwołane. Zatem na kolejne pucharowe zmagania trzeba było poczekać 10 lat. W 1990 roku jedyny konkurs padł łupem Jensa Weißfloga. I znów organizatorzy czekali… tym razem sześć lat. I tak ze zwycięstwa w stolicy polskich Tatr cieszyli się Primož Peterka i Andreas Goldberger. Następne zawody to już sezon olimpijski i znak, że zwycięstwo w Zakopanem nie wróży najlepiej na igrzyska.

Małysz również bez złota

W 1998 roku, zanim skoczkowie polecieli do Nagano, aby walczyć o medale olimpijskie, zmierzyli się m.in. na Wielkiej Krokwi. Wówczas triumfowali Kristian Brenden z Norwegii i drugi raz w Zakopanem Primož Peterka. Podczas igrzysk musieli obejść się jednak smakiem, bo ani jeden, ani drugi, nie zdobyli medalu. Brenden był najwyżej ósmy, a Słoweniec piąty. Kolejne konkursy w sezonie olimpijskim zostały rozegrane oczywiście cztery lata później. Przy blisko stutysięcznej widowni, o dziesiąte części punktu Svena Hannawalda pokonywali: Matti Hautamäki i Adam Małysz. Obaj sięgnęli w Salt Lake City po medale, ale żaden nie był z najcenniejszego kruszcu. Kto wygrywał, chyba wszyscy pamiętamy (no dobra: Simon Ammann).

Wielcy mistrzowie i skromny Słoweniec

W 2006 roku, przed igrzyskami w Turynie, w Zakopanem popis dał Matti Hautamäki. Mimo że poprzednio nie przyniosło mu to złotego medalu w SLC, to Fin nie bał się dwa razy wygrać na Wielkiej Krokwi. Błąd. We Włoszech stać go było „tylko” na srebro na normalnej skoczni. Uznał wyższość Larsa Bystoela oraz Thomasa Morgensterna. W ślady Fina w 2010 roku poszedł Gregor Schlierenzauer. Austriak również dwa razy gromił rywali w Zakopanem, ale w Vancouver dwukrotnie ustąpił miejsc na podium Simonowi Ammannowi i Adamowi Małyszowi. W 2014 roku zawody w stolicy polskich Tatr były bardzo loteryjne, a o wynikach zadecydowała tylko jedna seria. Wygrał Anders Bardal i… klątwa potwierdziła się w Soczi. Norweg na normalnej skoczni zdobył brąz, a na dużej był dopiero szesnasty. Cztery lata później, w 2018 roku, zwycięzca z Wielkiej Krokwi mógł tylko pomarzyć o olimpijskim medalu. Loteryjne zawody w Zakopanem niespodziewanie wygrał Anže Semenič. Słoweniec na igrzyskach został zdyskwalifikowany w drugiej serii konkursu na dużej skoczni, przez co zajął 30 pozycję. Tydzień wcześniej nie dostał się nawet do składu swej reprezentacji na olimpijskie zawody na mniejszym obiekcie. Jeśli zatem poprzedni zwycięzcy z Zakopanego mieli na igrzyskach problemy, to i tak było nic przy beznadziejnym starcie, jaki zaliczył Słoweniec.

Rok PŚ w Zakopanem Igrzyska Olimpijskie
1980 Stanisław Bobak 10. miejsce (K-86), 22. miejsce (K-114)
1980 Piotr Fijas 47. miejsce (K-86), 14. miejsce (K-114)
1998 Kristian Brenden 8. miejsce (K-90), 13. miejsce (K-120)
1998 Primož Peterka 6. miejsce (K-90), 5. miejsce (K-120)
2002 Matti Hautamäki 6. miejsce (K-90), brązowy medal (K-120)
2002 Adam Małysz brązowy medal (K-90), srebrny medal (K-120)
2006 Matti Hautamäki srebrny medal (K-95), 5. miejsce (K-125)
2006 Matti Hautamäki srebrny medal (K-95), 5. miejsce (K-125)
2010 Gregor Schlierenzauer brązowy medal (K-95), brązowy medal (K-125)
2010 Gregor Schlierenzauer brązowy medal (K-95), brązowy medal (K-125)
2014 Anders Bardal brązowy medal (K-95), 16. miejsce (K-125)
2018 Anže Semenič 30. miejsce (K-125)

Lepiej nie wybrzydzać

Oczywiście można to zwieńczyć popularnym „Przypadek? Nie sądzę…”, ale zdecydowanie nie warto być przesądnym. Mimo wszystko jest w głowie jakaś myśl: ryzykować, czy nie? Jednak trzeba powiedzieć jedno. Polska kadra w obecnym sezonie spisuje się tak źle, że nie powinniśmy wybrzydzać na każdy, choćby najmniejszy sukces. Zwłaszcza, że na Wielkiej Krokwi nie wystąpią Kamil Stoch i Dawid Kubacki. Na miejscu trzeba po prostu cieszyć z każdego dobrego wyniku. Jeśli wygrają rywale, to po cichu ewentualnie możemy sobie pomyśleć: teraz niech się martwią.

Źródło: informacja własna