Klaebo pierwszy raz szczerze po dyskwalifikacji. Ojciec kazał go pilnować, bo mógł zrobić coś głupiego

fot: M. Rudzińska

Tegoroczne Mistrzostwa Świata w narciarstwie klasycznym w Oberstdorfie zostawiły miłośnikom sportów zimowych wiele pamiętnych chwil. Obok wielkich triumfów mieliśmy do czynienia z ogromnymi dramatami. Jednym z takich momentów niemieckiego czempionatu był niewątpliwie królewski bieg narciarski na 50 km i dyskwalifikacja pierwszego na mecie Johannesa Hoesflota Klaebo.

fot: M. Rudzińska

O całej sytuacji związanej z dyskwalifikacją Klaebo i złotem Iversena pisaliśmy już nie raz. Warto jednak wrócić do tego tematu. Zwłaszcza, iż główny bohater wydarzeń niedawno odniósł się do tego co czuł i przeżywał tego pamiętnego dnia.

– Nigdy w życiu nie byłem tak rozczarowany i zły, jak tamtego dnia. Siedzisz i uświadamiasz sobie, że właściwie wszystko zrobiłeś dobrze, że niczego nie mogłeś zmienić. Kiedy wychodziłem ze stadionu mój tata zadzwonił do federacji i przekazał, że mają na mnie uważać, bo nie wiadomo co zrobię – opowiedział mediom norweski mistrz. I dodał.

– Bo ze mną tak jest, że czasami przejawia się mój temperament. Bo ja nienawidzę przegrywać. To najgorsza rzecz. A w ten sposób… To była najgorsza porażka w moim życiu. Szybko dotarłem do pokoju, siedziałem tak jakiś czas nie rozmawiając prawie z nikim – tak o swoim stanie tego pamiętnego dnia opowiadał Klaebo mediom.

Nie był jednak cały czas sam, co wyszło z dalszej części jego opowieści. – Jedną z osób, które wpuściłem był mój trener Arild Monsen. Trochę porozmawialiśmy, poszedłem też potem na kolację. Ale pamiętam w szczegółach uczucia, która mi wtedy towarzyszyły i czego doświadczyłem później, gdy wszystko wywróciło się do góry nogami. Nigdy go nie zapomnę. I na zawsze zapamiętam ten dzień, każdy najmniejszy szczegół. Jednocześnie traktuję to jako lekcje, ale to było tak brutalne doświadczenie, że nigdy nie chciałbym go znowu przeżyć – nie krył rozgoryczenia Klaebo.

I opisał swoje uczucia w dalszej części rozmowy. – Kiedy wychodziłem ze stadionu byłem tak zły, że chciałem rozebrać cały stadion. Zburzyć wszystkie płoty i zabezpieczenia. Ale ktoś mi przypomniał, że kamera mnie cały czas filmuje i muszę po prostu dojść do wyjścia. Mam nagranie tego, co robiłem w pokoju hotelowym, ale zachowam je dla siebie. Zabiorę je ze sobą do grobu. Napełniam wannę wodą. Siedzę w niej. Jestem zirytowany. Nie wiem co robić. Chodzę po pokoju tam i z powrotem przez 2-3 godziny… To było bardzo trudne – z niesamowitą szczerością powiedział Klaebo.

źródło: sports.ru