Kinga Zbylut zadowolona, że Greis zostaje w Polsce. “Coroczna zmiana trenera nie jest dobra”

fot. M.Król

Kinga Zbylut od dwóch jest sezonów podstawową zawodniczką biathlonowej kadry. Reprezentantka biało-czerwonych w rozmowie z nami oceniła poprzednią zimę pod kątem startów indywidualnych, ale także sztafet. 25-letnia Polka także skomentowała podpisanie dwuletniego kontraktu przez trenera Greisa, wspomniała o przygotowaniach w czasach koronawirusa, jak również poruszyła temat psychologa w drużynie.

Mateusz Wasiewski: Na początku oczywiście chciałbym zapytać Cię o miniony sezon – jaki on był dla Ciebie?

Kinga Zbylut: Sezon zimowy oceniam dobrze, chociaż jak wiadomo – trenuję po to, aby za każdym razem było coraz lepiej.

Szczególnie dobrze zaprezentowałaś w dwóch ostatnich sztafetach sezonu. Na MŚ w Anterselvie dobiegłaś do strefy zmian na świetnej, medalowej pozycji. Możesz zatem nazwać się już specjalistką od pierwszej zmiany?

Specjalistką na pewno nie <śmiech>. Razem z trenerem i moimi koleżankami z kadry szukamy najlepszego rozstawienia. Tak naprawdę każda zmiana jest bardzo ważna, w każdym momencie biegu może się wiele wydarzyć. Mogę jednak powiedzieć, że zdecydowanie wolę pierwszą zmianę niż ostatnią.

Zajęłyście najwyższe w sezonie siódme miejsce. Każda z Was na pewno dała z siebie wszystko i mimo że do ostatniego strzelania byłyście w strefie medalowej, to wynik w ósemce można uznać za naprawdę bardzo dobry. Co powiedziałyście sobie po tym wyścigu?

Podziękowaliśmy sobie za bieg i życzyliśmy kolejnego jeszcze lepszego. Siódme miejsce to całkiem dobry wynik, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia.

W drużynie pokazałaś się z bardzo dobrej strony, ale myślę, że indywidualne starty na mistrzostwach były poniżej Twoich oczekiwań. Teraz wiesz, co było tego przyczyną?

Biegi sztafetowe są na pewno bardziej obciążające psychicznie. Czujesz większą presję, aby nie zawieść drużyny i siebie. Trenuję po to, aby osiągać coraz lepsze wyniki. Czasem chyba chcę za bardzo.

Oceniając sezon 2019/2020, należy oczywiście wspomnieć o Michaelu Greisie, pod którego opieką przygotowywałyście się do minionej zimy. Wiadomo już, że to właśnie ten szkoleniowiec poprowadzi Was do igrzysk. Jakie są Twoje wrażenia? Jak oceniasz dotychczasową pracę do trenerem Greisem?

Cieszę się, że będziemy dalej pracować z trenerem Greisem. Wiemy, czego oczekuje, przyzwyczaiłam się do jego metod treningowych. Mam nadzieję, że dłuższa współpraca zaowocuje dobrymi wynikami. Coroczne zmienianie trenera nie jest najlepszym rozwiązaniem.

Ostatnie dwie zimy pracowałaś pod okiem dwóch różnych trenerów, którzy, jak się wydaje, praktykują dwie różne biathlonowe szkoły. Jak możesz porównać pracę z Nadią Biełową i Michaelem Greisem? Z kim Ci się lepiej przygotowywało do sezonu?

Każdy trener, tak samo jak zawodnik, daje z siebie wszystko. Zależy mu na jak najlepszym przygotowaniu podopiecznych do startów. Na pewno tak było i jest także w tym przypadku. 

W ostatnim czasie poruszany jest temat psychologa w kadrze. Co o tym sądzisz – uważasz, że jeden specjalista od mentalnego podejścia na Waszą kadrę byłby potrzebny?

Uważam, że wsparcie psychologa jest bardzo potrzebne. Jak wiadomo – wiele rzeczy zaczyna się od głowy. Sport jest bardzo obciążający psychicznie. Same starty, wyjazdy, kiedy nie widzimy się ze swoimi rodzinami tygodniami, praca nad samym sobą i motywowanie się do treningów.

Nie sposób nie zapytać również o obecną sytuację związaną z koronawirusem. Jak Ty się w niej odnajdujesz – wykonujesz treningi w domu czy poświęcasz ten czas np. na regenerację? Uważasz, że pandemia może pokrzyżować plany pełnych przygotowań do zimy 2020/2021?

Kwiecień to dla mnie miesiąc tzw. roztrenowania. W tym czasie nie wykonuję treningów wytrzymałościowych czy siłowych, ale oczywiście pozostaję w ciągłym ruchu. Mieszkam na wsi, więc sytuacja z wychodzeniem z domu jest nieco ułatwiona. Mogę wyjść np. pobiegać. Trening w domu to nie to samo, co trening z trenerem. Na strzelnicy nie byłam już od powrotu z Finlandii. Miejmy nadzieję, że sytuacja szybko zacznie się poprawiać i wszystko wróci do normy.

Niedługo zostaną ogłoszone kadry na nowy sezon. Jaka jest Twoja opinia na temat ilości zawodniczek w kadrze A? Uważasz, że dobrym pomysłem byłoby włączenie 2-3 zawodniczek czy może jednak warto zostać przy tej czwórce? Od tego sezonu przygotowywała się z Wami juniorka Joanna Jakieła i wydaje się, że powołanie jej okazało się świetnym wyborem.

Każdy zawodnik czeka na powołanie do kadry. Uważam, że decyzja należy do trenerów. Sądzę jednak, że można byłoby powiększyć zespół do 6 osób. W grupie zawsze trenuje się raźniej.

Wiecie już, kiedy i gdzie zaczynacie pierwszy obóz przygotowawczy do nowego sezonu? Ogólnie jest Wam znany mniej więcej plan treningowy na nadchodzące miesiące czy ze względu na koronawirusa nie ma możliwości planowania?

Aktualnie mamy tylko wstępny plan treningów na początek maja, jednak nadal są to treningi w domu. Na pewno przygotowanie do sezonu zimowego będzie nieco inne niż zazwyczaj.

Na koniec chciałbym Cię zapytać o cele na następne miesiące pracy. Z jaką myślą będziesz chciała się przygotowywać do kolejnego sezonu? Masz np. chęć zostania bardziej stabilną zawodniczką, a może w Twojej głowie tkwi jakiś jeden szczególny cel?

Chciałbym ustabilizować strzelanie na dobrym poziomie, tak jak to było kilka sezonów temu. Najbliższe cele to łagodne wejście w mocny okres treningowy i połączenie to z dobrym zdrowiem, żeby móc spokojnie się przygotować do sezonu.

%d bloggers like this: