Kinga Mitoraj z nadzieją po mistrzostwach. “Dotychczas w Dusznikach tego nie było”

fot. M. Król

fot. M. Król
fot. M. Król

Kinga Mitoraj po wczorajszym biegu pościgowym w Dusznikach była uśmiechnięta, bo zanotowała awans względem piątkowego sprintu. – Pomogły mi dwa pierwsze strzelania, bo włączyłam się do rywalizacji – mówiła po wyścigu.

MK: Brawo dla Kingi Mitoraj, bo także zanotowała spory awans względem sprintu.
KM: Bardzo się cieszę, ponieważ dwa pierwsze strzelania dużo mi pomogły, ponieważ włączyłam się do rywalizacji. Wiadomo, że raźniej się biegnie w grupie niż za nią.
MK: A jak ocenisz kolejne wizyty na strzelnicy?
KM: Ostatnio mam trochę problemów ze strzelaniem w pozycji stojąc. Dzisiaj jednak nie było najgorzej, bo ogólnie zaliczyłam trzy karne rundy. Myślę zatem, że było dobrze.
MK: Miałaś przygotowaną jakąś taktykę na ten bieg?
KM: Zbyt dużo do stracenia już nie miałam, więc powiedziałam sobie, że po prostu muszę zrobić wszystko, co mogę. Przede wszystkim popracować na strzelaniu, bo bardzo dużą rolę tutaj odgrywało. Pomyślałam, że do tyłu za dużo oczek nie mogę się cofnąć, więc jedyne co pozostało, to iść do przodu.
MK: Teraz już ostatnie przygotowania, odpoczynek i podróż do Hochfilzen…
KM: Tak, teraz pozostało nam trochę czasu do odpoczynku. Od pierwszego lutego rozpoczynamy tutaj w Dusznikach zgrupowanie przed mistrzostwami świata, a potem już tylko wyjazd do Hochfilzen.
MK: A jak ocenisz warunki tutaj w Dusznikach. Macie chyba tutaj doskonałe miejsce do trenowania.
KM: Powiem szczerze, że na takiej trasie jak dzisiaj biegaliśmy, czyli na 2 kilometrowej pętli, dotychczas w Dusznikach tego nie było. Na prawdę jest to trasa bardzo wymagająca. Można powiedzieć, że organizatorzy spisali się tutaj na medal. Obiekt jest przygotowany bardzo dobrze, więc teraz będziemy mieli w Polsce obiekt, na którym można się przygotowywać.
MK: Ten obiekt ma coś wspólnego z tym w Hochfilzen?
KM: Powiem szczerze, że ten duży podbieg, pod który dzisiaj podbiegaliśmy jest podobny do tego w Hochfilzen. Tam też jest taka “jedna ściana”. Myślę, że mamy świetne warunki do przygotowań.
MK: A ta publiczność tutaj bardziej pomaga, czy przeszkadza?
KM: Osobiście bardzo lubię mieć na trasie swoich kibiców. Jakoś bardziej mnie to motywuje, trzeba się zmusić do większego wysiłku.
MK: Ale te trąbki na trasie… łapiecie jakiś rytm biegowy, nie wytrąca to Was ani trochę?
KM: Nie. W Czarnym Borze na mistrzostwach Polski też zawsze jest duża publiczność, też dzwonią i trąbią. Nie jest to zatem dla nas żadna nowość. W każdym razie chcielibyśmy, żeby w Polsce częściej były takie imprezy. Jednak wystąpienie przed własną publicznością to coś, co dodaje skrzydeł.
MK: Twoim zdaniem jest szansa, żeby zagościł tu kiedyś Puchar Świata?
KM: Ciężko powiedzieć. Troszeczkę jeszcze brakuje do tego, aby starać się o zawody Pucharu Świata. Myślę jednak, że takie zawody jak mistrzostwa świata juniorów czy puchary IBU, mogą śmiało tu gościć.
MK: To jak nastawienie na dalszą część sezonu? Jesteś zadowolona z tego co do tej pory zrobiłaś?
KM: Początek sezonu był trochę okresem wahania. Jak wychodziło strzelanie, to bieg był słabszy. Tutaj znowu dobrze się czułam, ale strzelanie nie wychodziło. Mam jednak nadzieję, że na mistrzostwach świata będzie tak jak być powinno.

Dziękuję za rozmowę.

Mateusz Król
Obserwuj

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.