Kamila Żuk zawiedziona, ale gotowa na kolejne wyzwania. “Nie mam sobie nic do zarzucenia”

fot. Dmitriy Yevenko/PZBiath

Polskie biathlonistki mają za sobą piąty weekend rywalizacji w Pucharze Świata. Podczas sztafety mieszanej świetnie zaprezentowała się Kamila Żuk, dając tym samym nadzieję na dobre wyniki w kolejnej części tej zimy. 23-letnia zawodniczka w rozmowie z nami mówi o początku tego sezonu, ocenia swoją aktualną dyspozycję biegową i strzelecką, a także odpowiada kibicom na ich oczekiwania. 

fot. Dmitriy Yevenko/PZBiath

Trudny początek

Drugą najwyżej sklasyfikowaną polską biathlonistką w Pucharze Świata 2020/2021 obecnie jest Kamila Żuk. 23-letnia zawodniczka plasuje się jednak dopiero na sześćdziesiątej pierwszej lokacie z dorobkiem 23 punktów. Podopieczna trenera Michaela Greisa w rozmowie z nami przyznaje, iż dotychczasowe starty były dla niej dużym wyzwaniem. Jednocześnie daje sobie czas na wejście na wyższy poziom. – Jeśli chodzi o mój początek sezonu, to nie mogę ukryć, że w ogóle nie jestem z siebie zadowolona. Bardzo ciężko mi się biegało. Analizując jednak wszystkie sytuacje, które miały miejsce przed samym sezonem i czynniki, które mogły na to wpłynąć, ze spokojną głową czekam na lepsze chwile – mówi.

Pewne problemy były, ale na szczęście minęły. W tym momencie sezonu Kamila może skupić się tylko i wyłącznie na pracy nad swoją formą i myśleniu o kolejnych startach. To cieszy z tego względu, że np. w poprzednim sezonie reprezentantkę Polski męczyła niestuprocentowa dyspozycja zdrowotna. – Aktualnie czuję się bardzo dobrze, żadne kontuzje czy problemy zdrowotne mnie nie dręczą – uspokaja Żuk.

Opinie kibiców a własne ambicje

Polscy fani biathlonu mogą się zastanawiać, jak szybko i kiedy Kamila Żuk powróci do formy choćby z poprzedniej zimy. A może i kiedy to będzie wyglądać jeszcze lepiej. W sezonie 2019/2020 zawodniczka mieszkająca w Sokołowsku potrafiła notować naprawdę bardzo czasy biegowe, a przy tym nieźle strzelać. Dwukrotna mistrzyni świata juniorów podchodzi jednak z dystansem do oczekiwań kibiców czy ekspertów.

– Ja, jako zawodnik, mogę śmiało powiedzieć, że nie mam sobie nic do zarzucenia, jeśli chodzi o sezon przygotowawczy. Przepracowałam go w stu procentach i wiem, że to powinno zaowocować. Kwestia odpowiedniego momentu – stwierdza Żuk. – Niestety nigdy nie jest tak, jakbyśmy chcieli. Po prostu jeśli organizm nie pozwala Ci na więcej, bo nie potrafi jeszcze wejść na najwyższe obroty, to nic tego nie zmieni, a tym bardziej czyjeś oczekiwania – kontynuuje z uśmiechem.

Kamila podkreśla, że dla niej samej ważnym jest to, aby stawiać sobie wysokie cele i ambitne wyzwania. Obecne wyniki po prostu jej nie satysfakcjonują. – Ja sama mam względem siebie wysokie oczekiwania. Niełatwo mi się pogodzić z taką formą, aczkolwiek wiem, że to dopiero początek i najważniejsze starty jeszcze przed nami – mówi w rozmowie z naszym portalem.

Szybciej na trasie i na strzelnicy?

Uzyskiwane rezultaty na trasie przez brązową medalistkę mistrzostw Europy juniorów wciąż są bardzo przyzwoite, patrząc na całą biathlonową stawkę. Z drugiej strony wracając do tego, do czego Kamila Żuk już nawiązywała wcześniej, można zadać pytanie, kiedy nastąpi przełamanie. Przypomnijmy, że trzydziesta ósma zawodniczka sezonu 2019/2020 notowała czasy na trasie na poziomie czołowej dziesiątki. I to właśnie ubiegłej zimy. Czy są więc szansę na to, iż Polka podczas trwającej zimy powróci na poziom ścisłej czołówki, jeśli chodzi o bieg? Ile jest w stanie się poprawić?

– Jeśli można byłoby zadać sobie pytanie, ile jestem w stanie się poprawić, to najchętniej powiedziałabym, że jak najwięcej, ale… niestety tak to nie działa. Chcieć a móc to co innego. Szanse są zawsze. Tak jak mówiłam wcześniej, sezon przygotowawczy przepracowałam w 100%. Był on naprawdę wymagający, więc chcę w to mocno wierzyć, że ze startu na start będzie już po prostu coraz lepiej i szybciej – zapewnia.

Nie zapomnijmy o strzelaniu. Na początku sezonu w Kontiolahti Żuk w sprintach pudłowała tylko po razie. Potem niestety jej skuteczność spadła. Czas stracony przez pobyt na strzelnicy nie wiążę się jednak tylko z celnością, ale i szybkością. Reprezentantka biało-czerwonych wciąż bardziej koncentruje się nad tym pierwszym, a nie drugim. Absolutnie nie oznacza to, iż nie myśli o tempie. – Na dzień dzisiejszy najważniejsza jest dla mnie celność, ale przy tym nie pozwalam sobie zapomnieć o czasie. Jeszcze mam sporo do wypracowania, aczkolwiek na strzelnicy czuję się już coraz pewniej – przyznaje czołowa polska biathlonistka.

Promyk nadziei w sztafetach

Warto zwrócić uwagę na fakt, że Kamila stała się pewnym punktem zespołu w biegach sztafetowych. W Pucharze Świata w dotychczasowych startach indywidualnie raz strzelała bezbłędnie. Tymczasem tylko w tym sezonie podczas dwóch rywalizacji drużynowych nie dobierała ani jednego naboju. Już na imprezie rangi mistrzowskiej podczas ubiegłej zimy potwierdziła swoją wysoką stabilność w tej konkurencji. – Najlepszy i najpiękniejszy dotychczasowy start dla mnie był podczas sztafety na mistrzostwach świata w ubiegłym sezonie. Ten wyścig uświadomił mi, że właśnie dla takich chwil trenuję! – wspomina z entuzjazmem 23-latka.

W Oberhofie podczas sztafety mieszanej zawodniczka kadry narodowej spisała się świetnie – strzelała na czysto i dobrze pobiegła. Ten start mógł być dla kibiców nadzieją na to, że kolejne pucharowe weekendy przyniosą lepsze rezultaty. Jak wygląda nastawienie Żuk przed biegami drużynowymi? Co sprawia, iż to właśnie tam wypada tak dobrze?

– Sama się zastanawiam – śmieje się Kamila. – Do biegu sztafetowego podchodzi się całkowicie inaczej. Mam świadomość, że nie biegnę dla siebie, tylko dla całej drużyny. To jest coś takiego, że nawet gdy na trasie wydaje Ci się, że już więcej nie możesz, to wtedy uświadamiasz sobie, że jednak możesz. Lubię być częścią zespołu – dodaje.

Cele duże i te mniejsze

Przed polskimi biathlonistkami startującymi już w kategorii seniorek dwie bardzo istotne imprezy – Mistrzostwa Europy w Dusznikach-Zdroju oraz Mistrzostwa Świata w Pokljuce. Jakie cele stawia na kolejną część sezonu stawia sobie Kamila Żuk? – Na chwilę obecną chciałabym się rozbiegać, a wtedy wiem, że wyniki się pojawią. Mocno w to wierzę. Konkretniejsze cele zostawię do siebie. Na pewno najważniejszymi imprezami są ME oraz MŚ. Trzymajcie kciuki! – zakończyła z uśmiechem.

Źródło: informacja własna

%d bloggers like this: