Kamil Stoch: Zrobiłem wszystko, co mogłem

fot. Mateusz Król
fot. Mateusz Król

Kamil Stoch po ostatnim konkursie Pucharu Świata opuszczał Planicę w dobrym humorze. Mimo słabszego skoku w drugiej serii niedzielnego konkursu, nasz mistrz był usatysfakcjonowany z 5. miejsca, które zajął. 

W niedzielę byliśmy świadkiem zaskakującej sytuacji. Severin Freund i Peter Prevc uzyskali taką samą ilość punktów w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata ale kryształowa kula ze względu na większą ilość zwycięstw w sezonie, powędrowała do Niemca. A wszystko to dzięki świetnemu skokowi Jurija Tepesa, który wygrał ostatni konkurs sezonu i pozbawił kolegę z drużyny kryształowej kuli. Jak w takiej sytuacji odnalazłby się Kamil Stoch, gdyby Piotr Żyła swoim zwycięstwem pozbawiłby go kryształowej kuli?

– Na pewno czułbym się zawiedziony, ale nie z tego powodu, że Piotrek wygrał konkurs i po prostu przez niego nie miałbym tej kuli zdobyć, tylko czułbym się zawiedziony, że mogłem zrobić coś więcej wcześniej. Tutaj bitwa toczyła się do samego końca. Wszyscy zawodnicy skakali najlepiej jak potrafią. Skoki to jest sport indywidualny, każdy pracuje na swój dorobek i tak dzisiaj się zdarzyło. Zresztą nie da się skrócić skoku w trakcie lotu albo go wydłużyć. To się wszystko rozgrywa już tam na górze.

Nikt nie spodziewał się sytuacji, w której dwóch zawodników będzie walczyć o kryształową kulę do ostatniego skoku.

– To było naprawdę niesamowite. Fajnie było brać w tym udział, być tego częścią i widzieć jak toczy się ta batalia. Wiadomo, że nie jest zbyt ciekawie jeśli Puchar Świata jest już rozstrzygnięty na pięć czy dziesięć konkursów przed końcem sezonu. Wtedy już wiadomo kto wygra i jest tak zwana walka o pietruchę. Tutaj do samego końca są emocje, każdy wie, że ma szansę i musi po prostu zrobić to, co do niego należy. To się fajnie ogląda.

Na półmetku niedzielnego konkursu Kamil zajmował 2. miejsce. Niestety drugi słabszy skok sprawił, że zakończył zawody na 5. miejscu.

– Niestety popełniłem znowu drobny błąd. To samo jak w tym pierwszym konkursie indywidualnym, lekko ten skok spóźniłem. Pomimo tego i tak jestem zadowolony z tego konkursu. Naprawdę on był na bardzo wysokim poziomie. Obydwa skoki: pierwszy 235, drugi 222,5, to jest już kawałek.

Ten sezon dla Kamila Stocha nie był tak udany jak poprzedni. Wszystko przez kontuzję, która wyłączyła go z rywalizacji przez pierwszą część sezonu. Mimo to udało mu się m. in. wygrać dwa konkursy Pucharu Świata i wywalczyć brązowy medal w drużynie na Mistrzostwach Świata w Falun.

– Nie mogę ukrywać, że nie czuję niedosytu, bo ten sezon kompletnie nie potoczył się tak jak bym chciał. Z drugiej strony też nie mogę narzekać, bo zrobiłem wszystko, co mogłem. W tych konkursach, w których startowałem dawałem z siebie wszystko. Zdarzyło się wiele sytuacji, które nie były do końca zależne ode mnie. Na to nie mogę być zły, nie mogę sobie ani nikomu tego wyrzucać, tylko przyjąć to ze spokojem. Teraz trzeba wciągnąć wnioski. Mam dobrą naukę, mam bardzo dużo doświadczenia z tego sezonu, teraz będzie mi się trochę łatwiej pracować.

Kamil Stoch w serii próbnej przed sobotnim konkursem drużynowym, ustanowił nowy rekord Polski w długości skoku – 238 metrów. Jego celem było jednak przekroczenie 240 metrów.

– Bardzo tego chciałem no ale nie udało się.

Po konkursie Pucharu Świata w Oslo, Kamil został odznaczony medalem Holmenkollen, który przyznawany jest wybitnym sportowcom.

– To jest nagroda, którą ja bardzo doceniam, bo ktoś docenił też moją pracę. Widział jak się rozwijam, docenił to, co zrobiłem już do tej pory i jest to bardzo cenne.

Pełny wywiad w wersji wideo możecie znaleźć tutaj.

źródło: informacja własna 

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.