Kamil Stoch: Po prostu cieszę się tym momentem

Kamil Stoch

Wczorajszy wieczór dla kibiców skoków narciarskich w Polsce był jednym najbardziej emocjonujących w historii. Kamil Stoch zwyciężył w 65. Turnieju Czterech Skoczni, a Piotr Żyła stanął na drugim jego stopniu. Nasz mistrz olimpijski zapisał się w historii nie tylko polskich, ale również światowych skoków. 

Kamil Stoch jest piątym skoczkiem po Mattim Nykänenie, Espenie Bredesenie, Jensie Weißflogu oraz Thomasie Morgensternie, który w swoim dorobku ma złoto mistrzostw świata, złoto igrzysk olimpijskich, zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata oraz zwycięstwo w Turnieju Czterech Skoczni.  – W tej chwili nie myślę, co dołożyłem, a czego jeszcze mi brakuje i co jest jeszcze do zdobycia. Po prostu cieszę się tym momentem, tą chwilą. Przede wszystkim jestem dumny z tej pracy jaką wykonałem ja, ale i cały sztab medyczny, który praktycznie na okrągło był ze mną. Od Innsbrucku i tego upadku pracowaliśmy, aby przywrócić mnie do najlepszej dyspozycji. Sztab trenerski, który cały czas nas wspiera i który nas przygotował do tego turnieju. Cała drużyna spisała się super podczas wszystkich konkursów. Wyniki mówią same za siebie. Mamy dwóch zawodników w klasyfikacji generalnej turnieju na podium – mówił Stoch tuż po konkursie na antenie TVP.

Sukces jaki odniósł nasz skoczek jest spektakularny biorąc pod uwagę fakt, że przed konkursem w Innsbrucku Kamil upadł i mocno poobijał bark. W efekcie nie wiadomo było, czy nasz skoczek będzie mógł dalej rywalizować w turnieju. Góral z Zębu nie poddał się i w fenomenalny sposób, nie zwracając uwagi na ból, zwyciężył w końcowej klasyfikacji Turnieju Czterech Skoczni. Mógł, chociaż z trudnościami i bolącym barkiem, wznieść do góry złotego orła w geście triumfu. – Co do samego orła, to jest już kolejny w mojej kolekcji. Dostałem już kilka podobnych takich złotych orłów, bo teściowa daje mi podobne, właściwie za każdym razem kiedy wygrywam konkurs Pucharu Świata – mówił z uśmiechem Stoch.

Kamil Stoch docenił nie tylko pracę jaką przez kilka ostatnich miesięcy wykonał trener Stefan Horngacher, ale również poprzednie lata współpracy z Łukaszem Kruczkiem. – Z Łukaszem wykonaliśmy naprawdę solidną pracę, ukształtowałem się jako zawodnik, sportowiec i człowiek podczas tych ostatnich kilku lat. Teraz, kiedy przyszedł Stefan, zmieniliśmy kilka detali jeśli chodzi o technikę mojego skoku, zmieniliśmy też odrobinę trening merytoryczny, ale miałem świetną bazę i na tym mogłem budować kolejne etapy mojej dyspozycji. Ta praca, która przynosiła coraz lepsze efekty, dawała mi poczucie pewnego bezpieczeństwa, pewności siebie, wzrastała moja wiara we własne umiejętności. Teraz tym bardziej cieszę się z tego, co jest, ale wiem, jak daleka droga jeszcze przede mną, aby dokończyć ten sezon i później podjąć kolejne wyzwania. Pewien etap zakończony. Teraz jednak będę się cieszyć – zakończył szczęśliwy.

źródło: TVP 

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.