Kamil Stoch po konkursie drużynowym w Oslo: “Podium było w naszym zasięgu”

Gdyby dzisiejszy konkurs drużynowy skoczków w Oslo rozpatrywać indywidualnie, Kamil Stoch zająłby w nim drugie miejsce. Polak zasygnalizował dziś, że odpowiada mu profil skoczni Holmenkollenbakken i może zanotować tu dobry wynik indywidualny. Co powiedział dziennikarzom przepytującym go po sobotnich zawodach?

– Cóż mogę powiedzieć… Konkurs był naprawdę ciężki, stał na wysokim poziomie. Nawet najmniejszy błąd potrafił zrobić różnicę. Jako Polacy możemy być nieco zawiedzeni, ponieważ podium było w naszym zasięgu. Tak czy tak, możemy jeszcze się poprawić – powiedział dziennikarzom trzykrotny mistrz olimpijski.

W związku z nadzwyczajnymi środkami ostrożności (epidemia koronawirusa) na skoczni nie mogli się dziś pojawić kibice. Pomimo tego, kilku polskich widzów dopingowało naszych zawodników spoza obiektu. Jak zareagował na to Stoch?

 – Nasi fani kibicują nam nawet wtedy, kiedy nie powinni tego robić – przyznał ze śmiechem zawodnik z Zębu. – To miłe, że mamy tak wielkie wsparcie – dodał skoczek.

 Kamil Stoch zapytany o to, czy odczuwał niepokój w związku ze startami w trakcie epidemii koronawirusa, odpowiedział:

 – Tak naprawdę każdy czuje to samo. Ale to dziwne uczucie – skakać bez fanów. Czułem się jak podczas treningów.

Nasz skoczek nie uniknął pytania o faworyta do zwycięstwa w cyklu Raw Air.

 – Poziom jest naprawdę wysoki i wyrównany. Walka o triumf będzie trwała do samego końca. Sam chciałbym, żeby pogoda była dla nas sprawiedliwa. To naprawdę ważne.

Utytułowany Polak został zapytany również o to, czy wysoka nagroda za triumf w Raw Air (60 tysięcy euro) jest dla niego zachętą do osiągania dobrych wyników na norweskich skoczniach.

 – Pieniądze są motywacją, ale nie jedyną. Powinniśmy szukać radości z samej rywalizacji, ze skakania. Nagrody pieniężne to dla mnie tak naprawdę druga, albo nawet trzecia rzecz pod względem wartości.

źródło: informacja własna