Kamil Stoch: “Momentami byłem bardzo zdenerwowany, ale chciałem po prostu dobrze skakać.”

 

66. Turniej Czterech Skoczni przeszedł już do historii. Dla Polaków okazał się on wyjątkowy ze względu na wyrównanie rekordu Svena Hanawalda przez Kamila Stocha, który wygrał wszystkie cztery konkursy. Wysoko był również Dawid Kubacki. Skoczkowie, chociaż bardzo szczęśliwi, zgodnie podkreślają, że muszą skupić się teraz na kolejnej fazie sezonu.

Po ostatnim skoku Kamila Stocha podczas konkursu w Bischofshofen wszystkie oczy zwrócone były na niego. Tuż po ostatecznych rozstrzygnięciach jedną z pierwszych, gratulujących mu osób był Sven Hannawald. – Sven powiedział: witaj w ekskluzywnym gronie. Ja wiem czy takie ekskluzywne? – żartował Stoch, nie kryjąc radości. – Dziękuję kibicom i dziennikarzom za wyrozumiałość i cierpliwość. Cieszynka po zwycięstwie? Zawsze jest spontaniczna!

Po konkursie w Innsbrucku media oraz kibice zaczęli wieszczyć wyrównanie osiągnięcia Svena Hannawalda przez Stocha. Sam skoczek, choć nie było łatwo, próbował podejść do spekulacji ze spokojem. – Nie można się całkowicie odciąć od doniesień mediów, momentami byłem bardzo zdenerwowany, ale chciałem po prostu dobrze skakać. Robić to z pasją, z uśmiechem, a nie za karę. Tak samo podchodziłem do konkursu. Skupiałem się na tym, żeby zrobić to, co mogę – podkreślił.

– Cieszę się, że zachowałem pewien rytm, systematyczność. Pora pomyśleć o tym, co dalej. To jeszcze nawet nie połowa sezonu – spuentował świeżo upieczony zwycięzca.

Dawid Kubacki po pierwszej serii plasował się tuż za Kamilem Stochem i miał szansę wskoczyć na podium całego Turnieju. Spadł potem jednak na dziewiątą lokatę i cały TCS skończył na piątym miejscu. Jak sam przyznał, gorsza odległość była spowodowana błędem na progu. – Troszkę “późno” na progu. Trener obniżył mi belkę, co też nie pomogło. Sam błąd był ewidentny, skok był spóźniony, ale z dnia mogę być zadowolony – ocenił skoczek.

Dla Kubackiego to przełomowy i, póki co, najlepszy w karierze sezon. Ma jednak świadomość ciężkiej pracy, która jest przed nim. – To, że Kamil wygrał, to dla mnie bardzo duża radość. Da pozytywnego “kopa” do dalszej pracy. Mimo tego, że zdarzało mi się w Turnieju kilka gorszych skoków, to dla mnie cały czas nauka. Nic już z tym nie zrobię, mogę tylko wyciągnąć wnioski – zakończył.

Źródło: Eurosport

Mateusz Król
Obserwuj

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.