Justyna Kowalczyk przeprosiła polskich biegaczy. “Mamy z trenerem ciężkie charaktery”

fot. A. Felska

Polska sztafeta kobiet 4 x 5 km zajęła trzynaste miejsce podczas Mistrzostw Świata w narciarstwie klasycznym w Seefeld. Nasze zawodniczki startowały w składzie: Monika Skinder, Justyna Kowalczyk, Izabela Marcisz i Urszula Łętocha. – Chcieliśmy zająć miejsce do dwunastego. Nie wyszło – komentowała po biegu Justyna Kowalczyk.

Justyna, chciałyście zająć miejsce do dwunastego, jest trzynaste.

Tak. Tak rozmawialiśmy i nic się nie zmienia. Chcieliśmy zająć miejsce do dwunastego. Nie wyszło, jest trzynaste. No to co zrobić. Taki dzień. Wiedzieliśmy, że od od wystrzału będzie bardzo wiele zależeć i wiedzieliśmy też, że może być dobrze, a może być słabiej. Dzisiaj był słaby dzień dla Moniki. Nie wiem jak i ja miałam czas na swojej zmianie, nie wiem jaki Iza, bo nie miałam czasu tego sprawdzić, ale myślę, że ja i Iza zrobiłyśmy swoją robotę. Ulka też pobiegła swoje, czyli to na co była nieprzygotowana.

Iza faktycznie dzisiaj pobiegła dobrze. Zakładaliśmy, że to pobiegniesz swoje, ale Iza dała dzisiaj radę mocno.

Dla nas było pewne, że Izka powalczy bardzo mocno na swojej zmianie. Oczywiście, że Charlotte Kalli będzie miała sporą stratę, ale do innych dziewczyn będzie blisko. Przesunęła się o wiele miejsc. W sztafecie to ważne. Zrobiła dobry czas do tych sztafet, z którymi mieliśmy walczyć, więc Izka świetnie. Tak, jak na mistrzostwach świata juniorów zrobiła świetną robotę, tak dzisiaj zrobiła naprawdę też fantastyczną robotę.

Ile potrzeba tej sztafecie, żeby znowu biegała na miejsca w czołowej ósemce chociażby? Pewnie już bez Ciebie…

Wszystko zależy jak to się rozwinie. Ja prócz Pjongczang byłam bardzo mocnym koniem pociągowym tej sztafety i tam pobiegłam normalnie. Nie byłem wielkim koniem, pobiegłam normalnie. Miałam piąty czas zmiany, ale wcześniejsze lata ja nadrabiałam bardzo dużo, więc jeśli będzie taki koń (za przeproszeniem) pociągowy, to na pewno szybko. A jeśli po prostu będą cztery dobre, stabilne dziewczyny, to do wyszkolenia 4 dziewczyn na poziomie Izki, to potrzeba trochę czasu. Iza też potrzebuje czasu, żeby jeszcze biegać troszkę szybciej.

A macie tyle czasu?

Chyba mamy, bo co zrobić? Czas płynie szybko. Właśnie mi pan przypomniał, że dzisiaj 10 lat od biegu na 30 km w Libercu (Kowalczyk zdobyła tam złoto przyp.red.). Oj, oj… minęło. Ja też dziewczynom powtarzam, że nie obejrzą się, jak będą miały 36 lat i będą zastanawiały się, czy jeszcze możesz, czy już nie możesz. Trzeba wykorzystywać to gdzie się jest i jakie się ma możliwości. Myślę, że dziewczyny rozumieją w czym rzecz, że będą bardzo się starały i kolejne miesiące pracy przyniosą odpowiednie rezultaty.

Następne mistrzostwa to perspektywa dwóch lat. Czy to oznacza, że to był twój ostatni start w reprezentacji Polski?

Ciężko powiedzieć. Dzisiaj już parę razy odpowiadałam na to pytanie. Za 2 lata będę miała 38 lat, za 3 lata na igrzyskach będę miała 40. Mam nadzieję, że będę na tyle skuteczną asystentką trenera Wierietielnego, że dziewczyny mnie wygryzą z tej sztafety.

Te rozmowy o współpracy duetu Wierietielnego i Kowalczyk z polskimi biegaczkami już trwały w Seedeld, tak?

A tak. Dwie osoby ze związku rozmawiały ze mną z trenerem. Byłam tam około godzinki, bo musiałam wieczorem iść na tym team meeting przed zawodami. Trener tam troszeczkę dłużej posiedział. Pewnie wszystko się będzie na wiosnę bardziej klarowało. Jak już emocje opadną i jak moja głowa będzie działać. Po to, żeby układać wszystko od początku. Teraz naprawdę przejmowałam się tym, co się dzisiaj stanie. Taka ciekawostka na przykład, że zbiłam swoją wagę do takiej, jaką miałam w Vancouver. I tylko po to, żeby z dziewczynom (dla niektórych tylko a dla mnie aż) dzisiaj pomóc w biegu, więc ja naprawdę się starałam, żeby dzisiaj dobrze pobiec. Aby być tak jak dla siebie na najważniejszą imprezę sezonu. Troszeczkę taką mam głowę, jakby tym zajętą, ale z trenerem już mamy dość mocne plany. Szczerze powiedziawszy to hotele już są zarezerwowane na sezon przygotowawczy, więc tylko jakieś tam szczegóły pod tytułem transport, jakieś negocjacje z serwismenami. To taka właśnie trochę poboczna robota została załatwiona.

Wspominała pani, że potrzebnych będzie jeszcze dwóch-trzech serwismenów, aby dziewczyny osiągały zdecydowanie lepsze rezultaty. Jest takie zapewnienie ze strony związku, że uda ich się zatrudnić?

Były rozmowy z prezesem związku i prezes podkreślił, żebyśmy próbowali mówić w mediach. To też mówię, że potrzebujemy sponsora. Jeśli znajdziemy takiego strategicznego sponsora dla naszych rozwojowych dziewczyn, to wtedy będzie pula na to żeby żeby zapłacić za te nasze bonusowe potrzeby.

Jakie macie dalsze plany startowe? 

Trener postanowił, że nasza drużyna nie pojedzie już do Skandynawii na zawody Pucharu Świata. Iza Marcisz zostaje w Polsce, bo musi się przygotowywać do matury. Eliza Rucka w tym roku dwukrotnie nam zemdlała, w poprzednim też miała takie problemy, o czym nie wiedzieliśmy. Trzeba zatem dokładnie ją przebadać, zanim podejmiemy ryzyko dlaczego szkolenia. Monika jest już wyczerpana intensywnym sezonem. Reszta dziewczyn nie prezentuje takiego poziomu, żeby wysyłać wszystkich ludzi do Skandynawii i płacić za to wielkie pieniądze. Dziewczyny wystartują jeszcze w mniejszych zawodach. Między innymi w Slavic Cup w Wiśle. Tam o bezpłatne miejsce w pierwszym periodzie Pucharu Świata w przyszłym sezonie może powalczyć Izka. Oczywiście trzeba pamiętać, ze są w naszej grupie trzy maturzystki.  Nauka najważniejsza. Sport się skończy a później trzeba jakoś żyć i mają pozdawać matury i mają się uczyć. To jest najważniejsze. Poza tym przepraszamy też wszystkich kibiców, bo nie wystawimy nikogo na 30 kilometrów w Seefeld. Ula Łętocha i Weronika Kaleta jadą na Uniwersjadę, a juniorek nie puścimy. Ja z kolei ruszam do Jakuszyc, żeby być na starcie Agaty Warło i Magdy Kobielusz w biegu na 30 kilometrów. Musimy je wprowadzać w długie biegi. Sama z kolei wystartuję w Biegu Piastów w niedzielę na 50 kilometrów. Wiem, że dla wielu ludzi będzie to bardzo ważne. To będzie dla mnie wielka przyjemność.

Czy przepychanki z polskimi biegaczami mają dalszy ciąg, czy może zostało to uspokojone?

Myślę, że sytuacja jest uspokojona. Rozjeżdżamy się no i tyle. Ponieważ wiedzieliśmy, że takie pytanie zostanie również zadane, trener chciał, żebym powiedziała odpowiedź w liczbie mnogiej. To jest jakby nasze zdanie. Bardzo przepraszamy panów, że może zepsuliśmy im atmosferę. Będziemy pracować nad tym, żeby to się więcej nie powtórzyło. Mamy z trenerem ciężkie charaktery. Jesteśmy ascetami sportowymi i wszyscy o tym wiedzą. To się raczej nie zmieni.

Z Seefeld dla Sportsinwinter.pl, Jakub Balcerski

Mistrzostwa Świata w Seefeld: Program, wyniki, listy startowe
Program zawodów wg dyscyplin: biegi narciarskie | kombinacja norweska | skoki narciarskie
Składy ekip: biegi narciarskie | kombinacja norweska | skoki narciarskie
Wywiad z Apoloniuszem Tajnerem przed mistrzostwami świata
Wszystkie nasze teksty, relacje, wywiady, wyniki i wypowiedzi znajdziecie TUTAJ.

Mateusz Król
Obserwuj

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.