Justyna Kowalczyk: „Nie daję sobie więcej niż trzy lata”

fot. Agnieszka Majczak
fot. Agnieszka Majczak

Justyna Kowalczyk przygotowuje się do kolejnego sezonu PŚ w biegach narciarskich. Pierwszym sprawdzianem dla wybitnej dwukrotnej mistrzyni olimpijskiej będą zawody w Kuusamo, które odbędą się  już 29 listopada. W ubiegłym roku właśnie na inaugurację sezonu w Finlandii Kowalczyk wygrała sprint, a także bieg na 5 km stylem klasycznym.

Przed panią kolejny sezon PŚ. Jak idą przygotowania i czym różnią się od tych w poprzednich latach? -„Przygotowania są już praktycznie na finiszu. Czym się różnią? Zaczęły się od bardzo niskiego pułapu, więc trzeba było trochę inaczej do nich podejść. Różnią się też tym, że po raz pierwszy od piętnastu lat miałam w grupie kobietę (Sylwia Jaśkowiec). Jeżeli chodzi o odczucia fizyczne, czy zmiany treningów, to one z roku na rok są inne. Zawsze się zmieniają”.

Ciężko zakładać sobie jakieś cele, kiedy w swojej karierze zdobyło się już prawie wszystko.
-„Celem nie jest zdobycie medalu, czy wygrywanie zawodów. Moim celem jest jak najlepsze wykonanie swojej roboty, przygotowanie się do mistrzostw i odpowiednia walka na mistrzostwach – na takim poziomie, do jakiego wszystkich przyzwyczaiłam”.

Na jakim etapie jest pani kariera?
-„Myślę, że to już jest zdecydowanie ta druga połowa, nawet kalendarzowo już tak wynika. Myślę, że jest już bliżej niż dalej. Jak długo będę jeszcze biegać na nartach na poziomie sportowca wyczynowego, to się okaże. Nie mam jeszcze podjętej decyzji, aczkolwiek nie daję sobie więcej niż trzy lata”.

Jak radzi sobie pani ze stresem zarówno w sporcie, jak i w życiu prywatnym?
-„To są dwa różne rodzaje stresów. Do sportowego jestem przyzwyczajona i potrafię świetnie sobie z nim radzić, czyli zwracać na niego uwagę, ale nie do końca, bo jest chlebem powszednim, czymś normalnym. Jeśli chodzi o sytuacje stresowe w życiu, tu już bywa różnie, bo ja bardzo nie lubię sytuacji stresowych, wręcz od nich uciekam. Staram się wszystko łagodzić i do wszystkiego podchodzić z uśmiechem i dystansem. Jeśli takie sytuacje się zdarzają, to zaczynam się za bardzo tym stresować. Życie uczy jednak, aby się nie przejmować, więc mam nadzieję, że kolejne lata będą mniej stresujące”.

Pełna wersja wywiadu

Źródło: www.sport.interia.pl

Mateusz Król
Obserwuj

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.