Justyna Kowalczyk: Nabieram w swoje stare żagle coraz silniejszego wiatru

fot. Anna Felska

Najlepsza polska biegaczka narciarska w historii Justyna Kowalczyk przygotowuje się do kolejnego olimpijskiego sezonu. W rozmowie z portalem sport.dziennik.pl nasza mistrzyni olimpijska opowiedziała o swojej przeszłości ale też przyszłości i zapowiedziała, że nadchodzące Igrzyska Olimpijskiego w Pjongczang mogą nie być jej ostatnimi. 

Dla Justyny Kowalczyk, dwukrotnej mistrzyni olimpijskiej, nadchodzące Igrzyska w Pjongacznag będą czwartymi w karierze. Jeszcze przed dwoma sezonami Kowalczyk była niemal pewna, że swoją karierę zakończy właśnie po Igrzyskach w Korei. Teraz nie wyklucza, że za cztery lata znów zobaczymy polską biegaczkę w olimpijskiej rywalizacji. – Przed Soczi w 2014 r. byłam pewna, że to były moje ostatnie igrzyska i w kolejnych nie wystartuję. Ale teraz nabieram w swoje stare żagle coraz silniejszego wiatru. Na pewno będzie przerwa na życie osobiste, ale czy to ostatnie igrzyska? Nie wiem, nie chcę składać żadnych deklaracji – mówi Kowalczyk.

Po Igrzyskach w Soczi, podczas których Justyna z pękniętą stopą została mistrzynią olimpijską na 10 km klasykiem, w szczerym wywiadzie przyznała, że cierpi na depresję, a przed olimpijskim sezonem straciła dziecko. Dzisiaj otwarcie mówi, że tamten wywiad uratował jej życie. – Wiem, że wiele osób twierdzi, że to niepotrzebne, że takie rzeczy zostawia się tylko sobie, ale dla mnie to było wtedy najlepsze, co mogłam zrobić. Powiedzieć to wszystko, wywalić i zacząć walczyć o siebie od początku. I tak się stało. Budowałam i buduję się od nowa jako kobieta, jako sportowiec. Dzisiaj, gdy ktoś mnie pyta o przed i po, to sama mówię „tamta Justyna” – przyznaje.

Justyna Kowalczyk jest jedną z naszych nadziei medalowych podczas Igrzysk Olimpijskiej w Pjongczang. Choć jak przyznaje jej forma nie jest już tak imponująca jak jeszcze kilka sezonów temu, to nie składa broni. – Zawodniczka na moim poziomie i z moimi osiągnięciami nie może powiedzieć, że jedzie po dziesiąte miejsce. To się nie godzi. Ale ja znam realia. Niemniej jednak znowu porwę się z motyką na słońce, choćby cały świat mi mówił, że nie powinnam. Najwyżej spadnę z tego słońca, nie pierwszy i nie ostatni raz – przekonuje mistrzyni.

źródło: sport.dziennik.pl

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.