Justyna Kowalczyk: Chcę wreszcie zobaczyć, jakie efekty przyniosła moja ciężka praca

fot. Irek Trawka

Justyna Kowalczyk od kilku miesięcy intensywnie przygotowuje się do rozpoczęcia nowego sezonu Pucharu Świata w biegach narciarskich. Pomimo dużej liczy obowiązków, Kowalczyk znalazła czas, aby porozmawiać z Kamilem Wolnickim z Przeglądu Sportowego. W wywiadzie Polka przyznała, że nadal ma w sobie głód biegania i nie może się doczekać kiedy sprawdzi efekty pracy wykonanej w okresie przygotowawczym. Jednocześnie dała do zrozumienia, iż jest szansa na to, że igrzyska w Pjongczang wcale nie muszą być ostatnimi w jej karierze.

Rozpoczynający się za miesiąc Puchar Świata w biegach narciarskich będzie dla Justyny Kowalczyk siedemnastym w karierze. Polka zadebiutowała w zawodach tej rangi w sezonie 2001/2002 i od tego czasu startuje w nich regularnie. Biegaczka z Kasiny Wielkiej nadal odczuwa jednak stres związany z inauguracyjnymi zawodami. – Są emocje, to oczywiste. Chciałabym wreszcie wystartować i zobaczyć, jakie efekty przyniosła moja ciężka praca, którą wykonuje od maja. Wszyscy się staraliśmy, spróbowaliśmy kilku nowości, a teraz jest ciekawość, żeby sprawdzić, co to dało – tłumaczy Polka. – Biegi narciarskie to ból, ale podczas prawdziwej rywalizacji zawsze potrafiłam dać z siebie więcej niż podczas startów kontrolnych. Nie wiem jednak gdzie jestem w porównaniu z innymi dziewczynami. Po Kuusamo i Lillehammer będzie wiadomo więcej na temat tej różnicy. Bo, jak to zwykle ze mną bywa, początek sezonu nie będzie pewnie w moim wykonaniu najmocniejszy.- dodaje.

Dwukrotna mistrzyni olimpijska za cztery miesiące wystartuje na czwartych igrzyskach olimpijskich w swojej karierze. Z poprzednich imprez Kowalczyk zawsze przywoziła medale (jeden z Turynu, trzy z Vancouver i jeden z Soczi). Utytułowana biegaczka ma nadzieję, że tym razem będzie podobnie, ale jednocześnie zdaje sobie sprawę z tego, że rywalki są bardzo groźne. – Każdy będzie chciał miejsc na podium, ale nie każdy je wywalczy – mówi Kowalczyk. – Przed igrzyskami mam jeszcze sporo startów, które mają mnie do Korei odpowiedni przygotować. Każdy z nich jest ważny i każdy może się przyłożyć do tego, że w Pjongczangu pobiegnę na wysokim poziomie. Nie ukrywam, że najmocniejsza chcę być na igrzyskach olimpijskich i to tam potrzebuję mieć w sobie najwięcej ognia – dodaje Polka, która ma już w przygotowany harmonogram startów na sezon 2017/2018.

Kowalczyk zmagania zacznie w Kuusamo, potem przeniesie się do Lillehammer i Toblach. Biegaczka z Kasiny Wielkiej ominie Tour de Ski, ale wróci do rywalizacji w Planicy. W Korei Południowej 34-latka pojawi się cztery dni przed startem biegu łączonego. Polka zamierza w Pjongczangu zrezygnować jedynie z biegu na 10 kilometrów stylem dowolnym, a to oznacza, że wystartuje w skiathlonie, sprincie stylem klasycznym, sztafecie sprinterskiej, sztafecie 4×5 km i w biegu na 30 kilometrów klasykiem.

Podopieczna Aleksandra Wierietielnego zdradziła również, które rywalki, jej zdaniem, będą najgroźniejsze w zbliżającym się sezonie. – Lata mijają, a mamy ciągle to samo. Czas, żeby Amerykanki stały się jeszcze mocniejsze. Rosjanki pewnie też – tłumaczy Kowalczyk. – Wiele rzeczy w życiu się zmienia, ale Marit ciągle jest mocna. Chciałabym być w stanie nawiązać z nią walkę – dodaje Polka.

Źródło: Przegląd Sportowy

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.