Jakieła stawia sobie wyższe cele. “Mam nadzieję, że przyjdzie na mnie pora” [wywiad]

fot. M. Król

fot. M. Król

Joanna Jakieła to najmłodsza biathlonistka kadry Michaela Greisa. 21-letnia zawodniczka ma na swoim koncie m.in. brązowy medal Mistrzostw Europy Juniorów w biegu indywidualnym. W rozmowie z naszym portalem reprezentantka Polski opowiedziała o przygotowaniach w czasach pandemii koronawirusa, współpracy z niemieckim trenerem, celach i planach na następne miesiące. Jakieła powróciła także do najlepszych momentów minionej zimy oraz skomentowała brak jej obecności w startach na szczeblu seniorskim.

Mateusz Wasiewski: Chciałbym zacząć oczywiście od minionego obozu w Dusznikach-Zdroju. Jak oceniasz ostatnie przygotowania?
Joanna Jakieła: Miniony obóz był kolejnym ważnym krokiem w przygotowaniach do nadchodzącego sezonu. Charakteryzował się dużą objętością pracy. Ćwiczyliśmy takie elementy jak technika biegu czy siła specjalna. Nie zabrakło także akcentów szybkości. Na strzelnicy skupiliśmy się rzecz jasna nad celnością i szybkością oddawanych strzałów. Kluczowa przy tym była skuteczność.

Możesz już teraz mówić o progresie?
Trudno na ten moment oceniać, czy zrobiłam progres na tle dyspozycji z ostatniego sezonu. Na pewno jest wiele rzeczy, z których jestem zadowolona. To przede wszystkim poprawa wyników strzeleckich.

Od początku sezonu przygotowawczego trenujecie w Dusznikach-Zdroju. Czy to jest dla Ciebie pewne utrudnienie, znudzenie tym samym obiektem?
Myślę, że przede wszystkim Polski Związek Biathlonu optymalnie nas zabezpieczył w zaistniałej sytuacji związanej z pandemią koronawirusa. W hotelu, w którym przebywaliśmy, mieliśmy bardzo dobre warunki pomagające w zapobieganiu pandemii. W kontekście możliwości – niczego nam tu nie brakowało. Trasy nartorolkowe, tzw. rolkostrady, i pozostałe środki szkoleniowe w Dusznikach są na bardzo dobrym poziomie. Praktycznie wszystko znajduje się na Tauron Arenie. Możemy tutaj wykonywać treningi kompleksowe, czyli bieganie i strzelanie. Mamy odpowiednią bazę do tego, żeby w pełni zrealizować plan przygotowany przez trenera. Czasem też trenujemy na nartorolkach na pobliskich droga. Może to zaskakiwać, ale za każdym razem odkrywamy jakieś chociaż jedno nowe miejsce na trening. Zupełnie jednak nie odczuwam znudzenia tym miejscem, mimo że w tym roku byliśmy tutaj już trzy razy.

Co było dla Ciebie największym przeżyciem podczas sezonu 2019/2020 – bardzo dobry start w super sprincie w Pucharze IBU, debiut na Mistrzostwach Świata w Anterselvie czy może medalowy start na Mistrzostwach Europy Juniorów?
Ciężko mi stwierdzić, co było największym przeżyciem. Każdy z tych startów pozostawił w mojej głowie miłe wspomnienia, każdy wzbudził we mnie wyjątkowe emocje. Podczas supersprintu po raz pierwszy udało mi się wystrzelić dwa zera. Dodatkowo w eliminacjach znalazłam się w czołowej trójce. Nigdy, podczas żadnej rywalizacji seniorów, nie byłam tak wysoko. Mistrzostwa Świata w Anterselvie to pierwszy start, w którym mogłam podpatrzeć i zmierzyć się z najlepszymi zawodniczkami świata. Mogłam też poczuć samą atmosferę zawodów tej rangi. Zebrałam naprawdę cenne doświadczenie. Podczas Mistrzostw Europy Juniorów w biegu indywidualnym z kolei zdobyłam medal, który był dla mnie niemal spełnieniem marzeń. Niemal, bo celuje w jeszcze wyższe cele. Niemniej ten start dodał mi dużo motywacji. To było pewnym wynagrodzeniem ciężkiej pracy, którą na co dzień wykonuję.

W internecie w poprzednim sezonie można było wyczytać pretensje czy żale, iż trener Greis nie spróbował Ciebie wystawić w sztafecie lub też że nie powołał Cię zawody Pucharu Świata. Ty czułaś pewnego rodzaju żal albo niezadowolenie?
Absolutnie nie miałam żadnych pretensji czy żalu z powody tego, że nie startowałam ani w indywidualnych zawodach Pucharu Świata, ani sztafetach. Na te starty przyjdzie jeszcze czas. W tym momencie w reprezentacji były lepsze zawodniczki. Dowodem na to był start dziewczyn na Mistrzostwach Świata w sztafecie. Dzięki zaufaniu do trenera wiedziałam, że jego decyzje przez cały sezon były dobre i że chce dla mniej jak najlepiej. Zupełnie nie przejmowałam się tym. Mam po prostu nadzieję, że w niedalekiej przyszłości na mnie też przyjdzie pora. Wiem, że muszę na to bardzo ciężko pracować. Trenuję jednak po to, aby być cały czas lepszą i w przyszłości stanowić wartość drużyny na arenie międzynarodowej.

Jak już jesteśmy w temacie trenera Greisa – jak oceniasz współpracę z tym szkoleniowcem?
Współpracę z trenerem Greisem oceniam bardzo dobrze. Nie jest to jednak łatwa praca. Trener stawia przed nami, a zarazem przed sobą, duże wymagania. Konsekwentnie do nich dąży. Po roku współpracy zdążyłam się przyzwyczaić do systemu treningowego. Oczywiście trener co roku wprowadza nam elementy, które pomagają nam się wzmacniać.

Jakie są Wasze plany na dalsze przygotowania? Gdzie i kiedy wyruszacie na kolejny obóz?
Na następne zgrupowanie mamy planowo udać się do Austrii, a konkretnie Obertilliach. Jedziemy tam zaraz po Mistrzostwach Polski w crossie, na których startujemy. Mając na uwadze obecną sytuację z koronowirusem, nic na 100% nie można powiedzieć, ale liczę, że wszystko pójdzie po naszej myśli.

Aż do sezonu, który, miejmy nadzieję, zostanie normalnie rozegrany. Jakie są Twoje cele na kolejną zimę? Czy masz takie konkretne rzeczy, które Ciebie najbardziej motywują w rytmie treningowym?
Moim celem na kolejny sezon jest szybciej biegać i celniej strzelać <śmiech>. Tylko te rzeczy mogą spowodować poprawę wyników z poprzedniego sezonu. Co do osobistych założeń. – nie lubię zapeszać, więc pozostawię je dla siebie.

W przyszłym roku będziesz jeszcze juniorką. To oznacza skupienie się jeszcze na zawodach juniorskich czy będziemy Cię częściej widywać na szczeblu seniorskim?
Z takim pytaniem najlepiej byłoby się zwrócić się do trenera. Mam nadzieję, że, w porównaniu do minionego sezonu, w przyszłym będę w większym stopniu rywalizowała na szczeblu seniorskim, czy to w Pucharze Świata, czy Pucharze IBU.

%d bloggers like this: