Historia PŚ w biegach. Dominacja Sowietów, Polacy niewidoczni

Źródło: Vlakon1986/Wikimedia Commons/CC BY-SA 4.0

Źródło: Vlakon1986/Wikimedia Commons/CC BY-SA 4.0

Po roku przerwy, w sezonie 1980/1981 na pucharowych trasach ponownie pojawiły się panie. Ósma – w dalszym ciągu nieoficjalna – odsłona rywalizacji o Kryształowa Kulę przebiegała pod dyktando reprezentantów Związku Radzieckiego. Polki i Polacy nie zachwycali…

Sezon 1979/1980 dostarczył kibicom wielu niezapomnianych emocji. Jeden z najpiękniejszych biegów w historii dyscypliny, pasjonująca rywalizacja między Juhą Mieto a Thomasem Wassbergiem, świetna forma Józefa Łuszczka, która niemalże doprowadziła go do medalu olimpijskiego – to tylko niektóre z wydarzeń pamiętnej siódmej edycji Pucharu Świata w biegach narciarskich. Jak na jedną zimę, to całkiem sporo… Na tyle dużo, że „przebicie” pod względem atrakcyjności wspomnianej odsłony Pucharu Świata (i to w sezonie bez docelowej imprezy) było czymś nieprawdopodobnym, niemal graniczącym z cudem. Czy ów cud miał miejsce w sezonie 1980/1981? Wydaje się, że jest to kwestia subiektywnych odczuć każdego z nas. Cofnijmy się zatem o kilkadziesiąt lat i zaznajmy tej cudownej atmosfery białego szaleństwa. Pozwólmy sobie poczuć ten zimowy klimat poolimpijskiego sezonu…

13 grudnia (na szczęście nie piątek!) 1980 roku… Inauguracja ósmej edycji walki o Kryształową Kulę. Na szwajcarskich trasach w Davos gości niemalże cała światowa czołówka. Do kogo uśmiechnie się szczęście? Komu z kolei trzynastka przyniesie pecha? Panowie gotowi do walki w biegu na 15 kilometrów. Panie pełne zapału, by rywalizować na jednej trzeciej tego dystansu. Aura sprzyja rozgrywaniu zawodów biegowych. Wśród mężczyzn ręce w geście tryumfu wznosi 26-letni Jewgeni Beljajew ze Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Za jego plecami linię mety przekraczają Fin, Harri Kirvesniemi, oraz inny Sowieta, Alexander Tschaiko. U kobiet równych sobie nie ma Norweżka, Berit Aunli, której wyższość uznać muszą druga zawodniczka premierowej odsłony walki o Kryształowa Kulę, Raisa Smietanina z ZSRR, oraz Norweżka, Marit Myrmæ. Kolejny dzień to czas na zmagania sztafet, w których prym wiodą ekipy radzieckie, zostawiając za sobą drużyny z Norwegii i Finlandii (u mężczyzn dokładnie w tej kolejności, u pań natomiast zespoły fiński i norweski „zamieniły się miejscami”).

Przed końcem roku 1980 „międzynarodowe środowisko narciarskie” gości jeszcze w Ramsau am Dachstein, gdzie w konkurencjach indywidualnych w dalszym ciągu trwa hegemonia radziecka. Początek roku to z kolei moment „separacji” zawodników i zawodniczek. Po zawodach w austriackiej miejscowości panie przenoszą się kolejno do Klingenthal i Novego Mesta, gdzie momenty chwały (i nie były to – jak śpiewa Daria Zawiałow w jednej ze swoich piosenek – „krótkie momenty”) ponownie święci Raisa Smietanina. Panów czeka zaś wizyta w Kastelruth oraz Welingradzie, który – za sprawą bardzo dobrej postawy Bułgara, Iwana Lebanowa, na igrzyskach w Lake Placid – po raz pierwszy jest miejscem rozgrywania zawodów rangi pucharowej. We Włoszech na najwyższym stopniu podium staje Harri Kirvesniemi z Finlandii, w Bułgarii zaś sztuka ta udaje się Norwegowi, Oddvarowi Brå.

Kolejnym przystankiem pucharowej karuzeli jest francuskie La Bresse, gdzie o punkty do klasyfikacji generalnej walczą zarówno kobiety, jak i mężczyźni. U pań indywidualnie po raz kolejny (to jest czwarty) zwycięża nie kto inny, jak Raisa Smietanina. Wśród panów zróżnicowanie na najwyższym miejscu podium jest znacznie większe. Piąty indywidualny bieg pada bowiem łupem piątego kolejnego zawodnika – tym razem jest nim Ove Aunli z Norwegii. Zbieżność nazwisk ze wspomnianą wcześniej Berit Aunli nie jest tu przypadkowa. W roku 1979 państwo Aunli stanęli na ślubnym kobiercu. Skoro mowa o Berit, to należy wspomnieć, iż w trakcie biegów w Kawgołowie – które mają miejsce bezpośrednio po startach we Francji – Norweżka jest jedyną osobą spoza Związku Radzieckiego, która plasuje się w czołowej trójce sowieckich zawodów.

Kolejne biegi toczą się na Półwyspie Skandynawskim. W Lahti mają miejsce rzeczy niespotykane. Raisa Smietanina nie zwycięża! Zamiast niej klasyfikację biegu otwiera Barbara Petzold z Niemieckiej Republiki Demokratycznej. U panów również niespodzianka! Oddvar Brå jest pierwszym zawodnikiem, który w sezonie 1980/1981 sięga po drugie indywidualne zwycięstwo.

W Falun wszystko wraca do normy. Smietanina powraca na „swoje” miejsce, pokazując wszystkim, że najwyższy stopień podium to jest jej „kawałek podłogi”. W męskich zmaganiach zwycięża kolejny biegacz, który w trakcie opisywanego sezonu nie zanotował jeszcze tryumfu. „Szczęśliwcem” tym jest „stary lis”, który we wcześniejszych sezonach tak pięknie rywalizował z Juhą Mieto, którego to podczas igrzysk olimpijskich w Lake Placid pokonał w pamiętnym biegu na dystansie 15 kilometrów zaledwie o 0,01 sekundy. Mowa to oczywiście o Thomasie Wassbergu.

Oslo to miejsce premierowego zwycięstwa reprezentantki Czechosłowacji, Květy Jeriovej. Po drugiej pozycji wywalczonej w Falun decyduje się ona pójść za ciosem. Do tryumfu w biegu na 5 kilometrów w Norwegii „dorzuca” jeszcze trzecią lokatę w kończącym sezon biegu w kanadyjskim Whitehorse, w efekcie czego w końcowej klasyfikacji Pucharu Świata przypada jej w udziale trzecie miejsce. Zwycięża, co wydaje się dość oczywiste, Raisa Smietanina. Skład najlepszej trójki uzupełnia Berit Aunli, która okazuje się najlepsza w wieńczącym sezon biegu na dystansie 10 kilometrów.

U panów końcówka sezonu przebiega głównie pod dyktando zawodników z Półwyspu Skandynawskiego. W Oslo tryumfatorem „królewskiego” biegu na dystansie 50 kilometrów zostaje Oddvar Brå. Za jego plecami linię mety przekracza – nieświadom tego, że już „za chwilę” role się odwrócą – Aleksandr Zawjałow. W Kanadzie ponownie równych nie ma sobie Wassberg. Mimo drugiego pucharowego zwycięstwa w sezonie, na podium końcowej klasyfikacji nie ma dla niego miejsca. Miejsce jest za to dla dwóch Norwegów i Sowiety. Ove Aunli – po zgromadzeniu 128 punktów – zajmuje trzecią lokatę. Drugą – ze 137 „oczkami” na koncie – musi zadowolić się tryumfator trzech biegów sezonu, Oddvar Brå. Pierwsza pozycja przypada natomiast w udziale Aleksandrowi Zawjałowowi, który na przestrzeni całego sezonu zaledwie raz podnosił ręce w geście zwycięstwa. W sumie jednak na podium „gościł” aż pięć razy, co pozwoliło mu na uzbieranie dwóch „oczek” więcej od Norwega, Brå.

Nazwisk Polaków i Polek niestety na próżno szukać w czołówce klasyfikacji poszczególnych biegów oraz w tabeli podsumowującej sezon… sezon, który dla biegaczy z „kraju nad Wisłą” nie tylko był nieudany, ale i raczej winien odejść w zapomnienie. My o nim nie zapominamy, ale też przesadnie nie rozpamiętujemy. W końcu nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem… Z nadzieją patrzymy jednak w przyszłość, której wielkim kreatorem ma stać się pewien zawodnik z Brattleboro. Z „nieoficjalnych informacji” to byłoby na tyle… Czas na historię w stylu „American dream”…

Źródło: informacja własna; Wikipedia

%d bloggers like this: