Gregor Schlierenzauer: Skoki to całe moje życie

gregor_schlierenzauer

Gregor Schlierenzauer po ponad roku wraca do rywalizacji w Pucharze Świata. W rozmowie z Polską Agencją Prasową opowiedział o kulisach powrotu i o tym, że kibicował Polakom w Turnieju Czterech Skoczni. 

Po raz pierwszy w tym sezonie Austriak wystąpi już podczas najbliższego weekendu, w zawodach Pucharu Świata rozgrywanych na skoczni im. Adama Małysza w Wiśle. – Bardzo chciałem brać udział w Turnieju Czterech Skoczni, ale razem z trenerem Heinzem Kuttinem uznaliśmy, że jeszcze za wcześnie. Cieszę się, że mój powrót przypadnie na konkursy w Polsce, bo tam atmosfera zawsze jest wspaniała – mówił o polskich konkursach Schlierenzauer. Gregor pojawił się na skoczni w Bischofshofen podczas ostatniego konkursu Turnieju Czterech Skoczni w roli kibica i przyznał, że cieszył się z dobrej postawy Polaków i kibicował Kamilowi Stochowi. – Przede wszystkim chciałbym powiedzieć, że bardzo się cieszę. Życzę Kamilowi jak najlepiej i przyznam – choć może to zabrzmi dziwnie – że trzymałem za niego kciuki. Wiem, przez co musiał przejść, gdy był bez formy. Ostatnie dwa lata nie były dla niego łatwe. Trochę mu zazdroszczę i mam nadzieję, że niebawem znowu nawiążę z nim rywalizację – powiedział Schlierenzauer. W czołowej czwórce Turnieju Czterech Skoczni znalazło się aż czterech Polaków, co było lekkim zaskoczeniem nie tylko dla polskich kibiców ale również dla Gregora. – Chyba nikt nie liczył na takie rozstrzygnięcia, ale bardzo się cieszę. Naprawdę. Mamy kogo teraz gonić i obserwować – dodał.

Powrót do skoków dla Austriaka nie był łatwy. W ubiegłym sezonie po kiepskich wynikach przedwcześnie zakończył sezon i zawiesił sportową karierę. Wiosną podczas wyjazdu na narty nabawił się kontuzji i zerwał więzadła w kolanie. Po długiej rehabilitacji odzyskał motywację i radość ze skakania. Podkreśla jednak, że jego dyspozycja nie jest na razie jeszcze tak dobra, by mógł rywalizować na najwyższym poziomie. – Najważniejsze, że chcę wrócić, bo jeszcze rok temu nie wiedziałem, co będzie. Teraz tęsknię za skokami, za adrenaliną, a nawet za tym całym szumem związanym z Pucharem Świata. Ale nie jest tak, że wracam świadomy swojej dyspozycji. Chyba jeszcze potrzebuję czasu, bo nie oddałem setek skoków, by czuć się pewnie. No i tylko niektóre były naprawdę dobre. Znaczna większość odbiegała od wysokiego poziomu – przyznał.

Najważniejszym startem w tym sezonie są dla Schlierenzauera Mistrzostwa Świata w Lahti ale wie, że o medal będzie bardzo trudno. Dlatego najważniejszym celem są dla niego Igrzyska Olimpijskie, który odbędą się za rok w Pjongczang. Tam na pewno walczyć będzie o brakujący w kolekcji tytuł mistrza olimpijskiego. Teraz jednak cieszy się z tego, że odnalazł nową motywację i zrozumiał, że nie potrafi żyć bez skoków narciarskich. – Przed kontuzją nie byłem pewien, czy chcę jeszcze skakać. Później, gdy nagle nie mogłem, bo leczyłem kolano, zrozumiałem, że tego właśnie pragnę. Skoki to całe moje życie, ale ludzie czasami nie wiedzą, ile trzeba poświęcić, by się znaleźć na szczycie. Po raz pierwszy zobaczyłem, co to znaczy żyć. Dobrze mi zrobiło, że byłem trochę z boku. Teraz jestem jednak w całkowicie nowej dla siebie sytuacji – zakończył.

źródło: PAP / eurosport.onet.pl

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.