Granerud w tarapatach. Norweg złapał zadyszkę

fot. Bobo

Kiedy poprzedniej zimy Halvor Egner Granerud mógł cieszyć się z pierwszej w karierze Kryształowej Kuli wydawało się wszystkim, że może on również zdominować rywalizację w sezonie olimpijskim. Nierówne skoki podopiecznego Alexandra Stoeckla prezentowane podczas rozegranych w miniony weekend mistrzostw Norwegii pokazują jednak, że powtórzyć ten wyczyn wcale łatwo nie będzie. Również sam zainteresowany nie krył zaskoczenia z obniżki formy. – Nie wiem dlaczego tak się dzieje – przyznał norweskim dziennikarzom.

fot. Bobo

Przełomowa zima z nutą niedosytu i zagadkowe lato

Granerud był prawdziwym objawieniem minionego sezonu zimowego. 13 miejsc na podium, w tym 11 na jego najwyższym stopniu. A wszystko okraszone pierwszą w karierze Kryształową Kulą dla 25- latka z Asker. Pozornie wydawało się, że lepiej być nie może, ale występy na imprezach docelowych i pechowe zakażenie koronawirusem podczas czempionatu w Oberstdorfie pokazały, że wciąż wiele przed nim.

Minionego lata wicemistrz świata w lotach z Planicy wystąpił w czterech konkursach Letniego Grand Prix, triumfując w aż trzech z nich. Ich obsada pozostawiała jednak sporo do życzenia. W finałowych zmaganiach w niemieckim Klingenthal, gdzie zjechała się już cała światowa czołówka, zajął jednak 2. miejsce, tracąc do zwycięskiego Ryoyu Kobayashiego ponad 20 pkt. Mimo tego skoczek ze Skandynawii zapewnił sobie końcowy triumf w klasyfikacji cyklu.

Zadyszka mistrza?

Do rozegranych w miniony weekend mistrzostw Norwegii na skoczni Midstubakken (HS 106) w Oslo Granerud przystąpił jako główny faworyt do zgarnięcia pełnej puli. Tam jednak od początku skakał jednak mocno w kratkę, sensacyjnie przegrywając krajową rywalizację z Oscarem Westerheimem. W rozegranym dzień później konkursie drużynowym również nie wystrzegł się błędów w jednym ze skoków, przyczyniając się w ten sposób do porażki ekipy z Askerhus, barwy której reprezentował.

Sam zainteresowany nie potrafił wyjaśnić przyczyn aktualnie prezentowanego poziomu, ale jednocześnie uspokajał. – Nie wiem dlaczego tak się dzieje – powiedział.

– Zbytnio się jednak tym nie martwię. Jestem optymistą. Dopiero rozpoczęliśmy skoki na torach lodowych i nie złapałem na nich jeszcze odpowiedniego czucia. Potrzebuję jeszcze kilku dodatkowych skoków i wszystko wróci do normy – stwierdził srebrny medalista mistrzostw Świata w Oberstdorfie w rywalizacji mikstów.

Czasu na poprawę dyspozycji nie zostało jednak zbyt wiele, bowiem pierwszy konkurs sezonu 2021/22 odbędzie już za 19 dni w rosyjskim Niżnym Tagile.

źródło: dagbladet.no