Gdzie ci mistrzowie? Co stało się z byłymi mistrzami świata juniorów w skokach narciarskich?

fot. RED BULL CONTENT POOL

Mieli być wielkimi nadziejami swoich krajów. Wróżono im świetlaną przyszłość pełną medali i trofeów. Tylko czy spełnili spełniane oczekiwania i co się z nimi stało po zakończeniu kariery? Postanowiliśmy prześledzić wybranych byłych indywidualnych mistrzów świata juniorów w skokach narciarskich. Czy pokazali pełnię swojego talentu?

fot. RED BULL CONTENT POOL

Pełna upadków złota kariera Morgiego

Gdy myślimy o jednym z najlepszych skoczków narciarskich w historii, nie sposób nie wymienić Thomasa Morgensterna. Austriak po raz pierwszy zasłynął podczas Turnieju Czterech Skoczni w sezonie 2002/2003. Mający 16 lat skoczek przebojem wdarł się do austriackiej kadry i zajął świetne dziesiąte miejsce w całym turnieju. Niecały tydzień po tych zawodach wygrał pierwszy konkurs Pucharu Świata w Libercu. Potem zdobył dwa złote medale MŚ juniorów w Solleftei. Od kolejnego sezonu przez następne dziewięć edycji nie wypadł z czołowej dziesiątki klasyfikacji generalnej PŚ. Dwukrotnie sięgnął po Kryształową Kulę, zdobył trzy złote oraz jeden srebrny medal Igrzysk Olimpijskich, aż 11-krotnie był mistrzem świata, w tym trzykrotnie na skoczni mamuciej. Zwyciężał w Turnieju Czterech Skoczni, Turnieju Nordyckim oraz Letnim Grand Prix.

Niestety, popularny Morgi jest znany również nie tylko ze swoich zdobyczy, ale też ze względu na okropnie wyglądające upadki. Te najpoważniejsze to fatalny skok w Kuusamo oraz w Kulm. W Internecie można nawet znaleźć kompilacje najgorszych upadków skoczka.

Po zakończeniu kariery Morgenstern poświęca swoje życie rodzinie oraz swojej ogromnej pasji, czyli lataniu helikopterem. Występował w śmigłowcowych zawodach Pucharu Świata. Po tej przygodzie Austriak założył firmę oferującą przeloty helikopterem nad jednymi z najpiękniejszych miejsce w Austrii. Podrzucamy wam oficjalną stronę Thomas Morgenstern Helicopter, może w przyszłości będziecie mieli ochotę na lot z wybitnym skoczkiem narciarskim.

Zmarnowane fińskie pokolenie

W latach 2000-2005 Finlandia miała aż trzech indywidualnych mistrzów świata juniorów. Byli nimi: Janne Happonen, Veli-Matti Lindstroem oraz Joonas Ikonen. Z tej trójki zaistniał tylko ten pierwszy.

Happonen oprócz sukcesów juniorskich (triumf w MŚJ w Schonach w 2002 roku) może pochwalić się medalem Igrzysk Olimpijskich (srebro drużynowe w 2006 roku) oraz medalami MŚ w lotach (dwa srebra i brąz drużynowo w latach 2006-2010). Niestety, przegrał karierę kontuzjami. Najpierw stracił sezon 2008/2009 przez złamanie kości udowej podczas przedsezonowego zgrupowania kadry. Potem w czerwcu 2010 doznał kontuzji kolana i stracił kolejne pół roku startu. Wrócił, by po miesiącu ponownie doznać tego samego urazu. Po półtora roku ponownie doznał kontuzji stawu kolanowego. Gdyby nie problemy ze zdrowiem mógłby kontynuować świetne kariery Janne Ahonena czy Mattiego Hautamaekkiego.

Rok wcześniej na juniorskim czempionacie w Karpaczu, na skoczni Orlinek, triumfował Veli- Matti Lindstroem. Fin szybko stał się trzonem drużyny fińskiej, z którą zdobył srebro Igrzysk Olimpijskich w Salt Lake City oraz srebro MŚ w Planicy. I to wszystko. Indywidualnie nigdy nie zabłyszczał tak jak w Karpaczu. Tak naprawdę w wieku 21 lat jego kariera przystopowała bardzo mocno i już nigdy więcej nie ruszyła dalej. Zdążył jednak zdobyć popularność w naszym kraju. To dzięki sukcesowi i słynnej reklamie mleka.

Jeszcze gorzej poradził sobie mistrz świata juniorów z Rovaniemi (2005) – Joonas Ikonen. Fin po triumfie juniorskim szybko trafił do kadry fińskiej, w której pokazywał się z niezłej strony – zajął 30. miejsce w klasyfikacji generalnej PŚ w sezonie 2005/2006. Po tym sezonie skoczek miał problemy z utrzymaniem wagi i już nigdy więcej nie zaistniał na skoczniach narciarskich.

Co obecnie robi ta trójka? Joonas Ikonen łączy pracę budowlańca z trenowaniem skoczków Siilinjaervi Ponnisti oraz Puijon Hiihtoseuran. Janne Happonen ostatni pojawia się u boku Miki Kojonkoskiego. Jest on odpowiedzialny za wszystkie kombinezony chińskich skoczków, za ich produkcję oraz naprawę. Niestety, brakuje informacji, czym obecnie zajmuje się Veli-Matti Lindstroem.

fot. Antti Karhunen/Yle

Kariera na czterech kółkach

Lukas Mueller miał być kolejną gwiazdą po Thomasie Morgensternie oraz Gregorze Schlierenzauerze. Świat o nim usłyszał po zwycięstwie w MŚ juniorów w Szczyrbskim Jeziorze w 2009 roku. Zaczął coraz lepiej radzić sobie w Pucharze Kontynentalnym, dostawał szanse w Pucharze Świata, jednak nie był w stanie przebić się przez gęste sito austriackich skoków. Jego karierę zastopowało złamanie obojczyka na skoczni w Bischofshofen. Po tej kontuzji nie był w stanie powrócić do wcześniejszej formy.

I zdarzył się koszmarny wypadek. Podczas testów na skoczni mamuciej w Bad Mitterndorf Austriak nie poradził sobie z trudnymi warunkami atmosferycznymi i runął na zeskok. Wstępna diagnoza – porażenie poprzeczne. Od tego czasu Mueller zaczął walkę o powrót do chociaż częściowej sprawności. Po czterech latach mozolnej rehabilitacji udało mu się wstać z wózka inwalidzkiego, a niedawno dodał film, jak porusza się o kulach. Były skoczek świetnie radzi sobie jako mówca motywacyjny oraz specjalista finansowy.

View this post on Instagram

⬆️ Ein Grund, warum der Unfall 2016 trotz der gravierenden Folgen als "glücklich" bezeichnend werden kann 👀😊 #nolimits #trialanderror #stepbystepbystep #👣 __________________________ #repost @salzburgernachrichten by @stephanie.rausch 🙏 • • • • • • „Jeder Schritt da rauf ist es wert“, sagt Lukas Müller (@skiiflyer). Der ehemalige Profi-Skispringer stürzte im Jahr 2016 am Kulm schwer und ist seitdem inkomplett querschnittgelähmt. Es folgten Operationen und Therapien. Nun geht er wieder – auf den Nockstein. Wir haben ihn dabei begleitet. Lest die ganze beeindruckende Geschichte über seinen Weg zurück über den Link in unserer Bio! #wissenmachtwach #salzburg #igerssalzburg #nockstein #lukasmüller #skisprung #skiflyer #comebackstronger

A post shared by Lukas Müller (@skiiflyer) on

Pierwszy polski mistrz świata juniorów

Historię Mateusza Rutkowskiego znają chyba wszyscy fani skoków narciarskich w Polsce. Pierwszy raz usłyszała o nim szersza publiczność po zdobyciu złota w konkursie Mistrzostw Świata juniorów w Strynie. Od tego momentu na zawodniku zaczęła ciążyć ogromna presja związana z oczekiwaniami fanów. Każdy widział w nim drugiego Adama Małysza. Czas zweryfikował tę historię. Problemy z alkoholem czy nadwagą sprawiły, że najpierw wyrzucono go z kadry, a potem stracił wszystkich sponsorów. De facto nie zaistniał nigdy w Pucharze Świata, najwyżej sklasyfikowany był w konkursie w Zakopanem w sezonie 2003/2004, gdy zajął 15. miejsce.

Obecnie Mateusz jest szczęśliwym ojcem Seweryna, który trenuje.. skoki narciarskie. Wraz z bratem – Łukaszem Rutkowskim prowadzą Klub Sportowy RUTKOW-SKI.

Źródło: informacja własna/yle.fi/

%d bloggers like this: