Gdyby nie kontuzja… (felieton)

fot. Agnieszka Białek
fot. Agnieszka Białek

Jak zwykle ciężko jest uwierzyć, że to już marzec i koniec sezonu. Niedowierzanie, to jednak jedno z podstawowych naszych uczuć w minionym sezonie. Od listopada trudno nam było się pogodzić z kontuzją Kamila Stocha, bo to oznaczała tylko jedno… koniec marzeń o kryształowej kuli. Ale to nie będzie felieton o “gdybaniu”. 

Przyznam szczerze, że przed rozpoczęciem tego cyklu Pucharu Świata, zastanawiałem się kiedy nadejdzie ten moment, w którym Kamil trochę przygaśnie. Wszyscy dobrze wiemy, że nikt nie był na absolutnym topie przez całą karierę. Myślałem też, w jakich okolicznościach ten spadek może nastąpić. W życiu się nie spodziewałem, że to właśnie początkowo niepozorna kontuzja pozbawi nas największych emocji już na starcie. Wszystkie pogłoski o dobrej formie Stocha, tylko pogłębiały żal kibiców. Polacy byli w totalnej rozsypce, a powrót naszego mistrza tylko się oddalał. Ten okres zimy, w którym Kamil rok wcześniej brylował, tym razem trzeba było spisać na starty.

Kamil w Turniejach Czterech Skoczni
Kamil w Turniejach Czterech Skoczni

Jego powrót do rywalizacji był jednak bardzo spektakularny. Kamil sprawił swoim kibicom piękny prezent w wigilię Bożego Narodzenia. Turniej Czterech Skoczni, to idealny moment na powrót. Z tym, że ciężko było oczekiwać spektakularnego sukcesu. Czwarte miejsce w Oberstdorfie było jednak sporym osiągnięciem, kiedy spojrzymy na rezultaty Kamila z poprzednich lat. Skocznia, której rzekomo nie lubi, okazała się tym razem najlepsza i nasz skoczek osiągnął na niej najlepszy wyniki w swojej karierze. Później już było nieco gorzej, ale nikt nie miał do niego pretensji. Ostatecznie 10. miejsce w klasyfikacji generalnej i tak trzeba było zaliczyć na plus. Fakty mówią, że to był najgorszy rezultat w ostatnich latach, ale czwarty w całej karierze.

Po turnieju nadszedł czas na Puchar Świata w Kulm, gdzie Kamil nie startował, gdyż chciał potrenować przed zawodami w Polsce. Kwalifikacje w Wiśle napawały nas już ogromnym optymizmem, 139,5 metra zrobiło kolosalne wrażenie. Niestety, pogoda popsuła wszystko, co tylko możliwe. Ostatecznie odbyła się tylko jedna seria, w której Kamil zajął 15. miejsce. Na szczęście w Zakopanem wszystko się odmieniło. Stoch świetnie spisywał się w drużynówce, a w niedziele odniósł swoje trzecie zwycięstwo na Wielkiej Krokwi i pierwsze w sezonie. Wiktorię odniósł jeszcze w Willingen.

Miejsca Kamila w konkursach sezonu 2014/2015
Miejsca Kamila w konkursach sezonu 2014/2015

Dwukrotny mistrz olimpijski z Sochi bardzo szybko doskoczył do czołowej dziesiątki Pucharu Świata i w Falun nie musiał się kwalifikować. Właśnie w Szwecji wszyscy przypomnieliśmy sobie, co tak na prawdę oznaczała kontuzja Kamila. Od powrotu na skocznie nasz zawodnik musiał cały czas coś gonić. Ewidentnie w Falun przegonił formę i na miejsce przyjechał zmęczony. Ciężko przecież wszystko wyważyć i trafić z formą na najważniejszą imprezę sezonu, kiedy straciło się 1/3 startów. Stoch wspiął się jednak na wyżyny swoich umiejętności w konkursie drużynowym. Skrajnie niebezpiecznych zawodach, gdzie wiatr rozdawał karty. Wydawało się, że nasz najlepszy skoczek jest bez formy i nie wniesie nam sporego wiana punktowego w rywalizacji drużyn. Rzeczywistość pokazała jednak, że potrafił zmobilizować się, gdy tylko pojawiła się okazja na sukces. Tym samym Kamil wyjechał z kolejnym medalem ważnej imprezy. Orzeł z Zębu ma na koncie już trzy medale mistrzostw świata (złoto i dwa brązowe).

Miejsca Kamila w klasyfikacjach generalnych PŚ
Miejsca Kamila w klasyfikacjach generalnych PŚ

W całym sezonie Pucharu Świata Kamil startował w 18 konkursach z 31, które zostały rozegrane. Tylko raz nie zdobył punktów, ale wiąże się to z grypą żołądkową. Tak, bo warto powiedzieć, że pechowa zima dla Stocha, to nie tylko kontuzja. Tuż po czempionacie w Falun, nasz skoczek zachorował, przez co nie wywalczył punktów w Lahti i nie wystartował w Kuopio (pobyt w szpitalu). Kamil 13 razy meldował się w czołowej dziesiątce pucharowych zmagań, w tym tylko raz poza czołową siódemką, kiedy zajął 8. miejsce w Planicy. Forma Kamila w tych kilkunastu startach w Pucharze Świata, była niesamowicie wysoka. Dwie wiktorie, dwa drugie miejsca i jedno trzecie. To wszystko daje nam 15 zwycięstw w karierze i 32 miejsca na podium. Pod względem ilości wiktorii Kamil zrównał się z takimi sławami jak Kazuyoshi Funaki, Primož Peterka i Ernst Vettori i zajmuje 16. miejsce. Jeśli chce wskoczyć do czołowej dziesiątki, musi w przyszłym sezonie wygrać przynajmniej 5 konkursów. Trzydzieści dwa podia dają Stochowi 23 miejsce w historii, do TOP 10 brakuje jednak 22 lokaty w czołowej trójce. Dwukrotny mistrz olimpijski zakończył tegoroczne starty 9. miejscem w klasyfikacji generalnej. To oznacza piąty sezon z rzędu w najlepszej dziesiątce i czwarty najlepszy wynik w karierze.

DSC_0407Podsumowując te wszystkie myśli chcę zauważyć, że pechowy sezon Kamila można uznać za udany. Przez większą część swoich startów utrzymywał się w ścisłej czołówce. Jego ekspresowe dobicie do najlepszej dziesiątki, to popis godny mistrza. Jeden cel sprzed sezonu osiągnięty – zwycięstwo na polskiej ziemi. Dochodzi do tego rekord Polski w długości lotu i mamy uśmiechy na twarzy. Stoch dobrze zakończył sezon, a to przecież świetna motywacja na następną zimę. Limit nieszczęść wyczerpany! Przyszły sezon? Powrót mistrza na tron! I tego się trzymajmy!

Mateusz Król
Obserwuj

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.