Frida Karlsson przed debiutem w Tour de Ski. “To spełnienie moich marzeń”

fot: M. Rudzińska

Frida Karlsson po ponad miesięcznej przerwie powróci do rywalizacji w Pucharze Świata w biegach narciarskich. Młoda Szwedka pojawi się na starcie cyklu Tour de Ski i będzie jedną z faworytek do końcowego triumfu. 21-latka, dla której będzie to debiut w tej prestiżowej imprezie, nie ukrywa ekscytacji pierwszym w karierze występem w Tourze i jest zadowolona, że spełni swoje marzenie sprzed lat. Przy okazji wbiła także “szpilę” Norwegom. – Liczą się tylko ci, którzy startują – mówi Karlsson dla Expressen.

fot: M. Rudzińska

Ostatnie tygodnie Frida Karlsson spędziła w górskiej chatce na północy kraju, gdzie z dala od ludzi, wspólnie z życiowym partnerem Williamem Poromaa, przygotowywała się pod okiem swojego ojca do debiutu w Tour de Ski. Szwedka chce bowiem zaprezentować się podczas 15. edycji cyklu najlepiej jak to tylko możliwe, a pod nieobecność reprezentantek Norwegii będzie bez wątpienia jedną z głównych kandydatek do końcowego triumfu.

Biegaczka z Kraju Trzech Koron, dla której będzie to debiut w imprezie, bardzo poważnie podchodzi do swojego występu w Tour de Ski i nie ukrywa, że jest to dla niej spełnienie dziecięcych marzeń. – Nie mogę się doczekać inauguracji Touru. To zawody, o których marzyłam od młodzieńczych czasów, gdy razem z przyjaciółmi wyobrażaliśmy sobie, że jesteśmy na Tour de Ski. To naprawdę fantastyczne, że w końcu mogę tam pojechać, by rywalizować – mówi Karlsson dla Expressen.

21-latka w tym samym wywiadzie zdradziła, że nie obawia się Alpe Cermis i w letnim okresie treningowym poświęciła sporo czasu, by jak najlepiej przygotować się do walki na ostatnim etapie. – Latem przeprowadziłam kilka treningów przygotowujących do Alpe Cermis i było świetnie. Czy boję się tej wspinaczki? Nie, nie boję się – tłumaczy Szwedka. – Nie myślę o Tourze jako o całości. Chcę w każdym biegu dać z siebie maksimum i wtedy zobaczymy, jaka będzie moja pozycja startowa przed ostatnim etapem – dodaje Karlsson.

Mistrzyni świata z Seefeld w rozmowie ze szwedzkimi dziennikarzami odniosła się także do nieobecności Norweżek i Norwegów i ewentualnego deprecjonowania sukcesu zawodniczki, która triumfuje w 15. edycji Tour de Ski. – Podczas biegu liczą się tylko ci, którzy mają na plecach numer startowy. Tyle – skwitowała biegaczka. – Gdyby ktoś mi powiedział (że wygrała tylko dzięki nieobecności Norweżek – przyp. red.) byłabym naprawdę zła – zakończyła Karlsson.

Źródło: Expressen