FIS przyznaje się do winy ws. Kamila Stocha. “To błąd”

Screen: Eurosport

Pierwszy konkurs 71. Turnieju Czterech Skoczni był bardzo udany dla polskich skoczków. Na podium stanęli bowiem Piotr Żyła oraz Dawid Kubacki. Dobre wyniki sportowe przyćmiły jednak nie do końca zrozumiałe przez wielu działania jury. Interwencję ws. długiego oczekiwania na skok Kamila Stocha podjął sam Thomas Thurnbichler. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać.

Screen: Eurosport

Wyjątkowo długie oczekiwanie na skok

Rywalizacja w Oberstdorfie przebiegała w zmiennych warunkach wietrznych. Przez większą część dominowały tylnie ruchy powietrza, jednak w wybranych momentach wiatr zmieniał kierunek. Skutki tego odczuli polscy skoczkowie – m.in. Dawid Kubacki oraz Kamil Stoch. Ten drugi oczekiwał na swój skok w rundzie finałowej aż 13 minut. O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy trenera Łukasza Kruczka. Szczegóły tutaj >>>.

Trener Polaków wziął sprawy w swoje ręce

Z informacji sport.pl wynika, iż działania jury wyraźnie nie spodobały się trenerowi Thomasowi Thurnbichlerowi, który chciał porozmawiać w tej sprawie z dyrektorem Pucharu Świata – Włochem Sandro Pertile. – Muszę powiedzieć, że chciałbym to omówić z Sandro Pertile, musimy porozmawiać. Czekał ponad 10 minut, a to dużo czasu, kiedy skoczek ma wkładki w butach, stygną mięśnie i tracisz siłę w nogach – wskazywał Austriak.

Tyrolczyk zgłaszał również uwagi co do stanu torów najazdowych i braku ich przecierania przez przedskoczków. – Prosiliśmy jury, żeby pojawiło się ich więcej, bo wiedzieliśmy, że taka przerwa może realnie wpłynąć na stan torów najazdowych. Niestety, nie posłuchano nas. Czy to wpłynęło na prędkości kolejnych zawodników? Cóż, mogło, choćby u Kamila. Nie mogę powiedzieć tego na sto procent, ale zazwyczaj w takich przypadkach pojawiają się kłopoty z torami lodowymi, to nic nowego. Prędkości były niższe, mówiliśmy im i nic nie zrobili – dodał Tyrolczyk.

Pertile przeprasza

Do zapowiadanego spotkania doszło jeszcze na skoczni. Okazało się, że była możliwość puszczenia przed skokiem Kamila Stocha dwóch przedskoczków, jednak nie zdecydowano się na taki ruch.

– To nieporozumienie spowodowało, że ich nie użyliśmy. To błąd i szansa na odrobienie lekcji na przyszłość – przyznaje w rozmowie ze Sport.pl Pertile. – Sama przerwa przyniosła nam sporą zmianę warunków, później były o wiele spokojniejsze. Dlatego była potrzebna i się na nią zdecydowaliśmy – tłumaczył Jakubowi Balcerskiemu ze sport.pl.

źródło: sport.pl