Fatalny trening Johannesa Boe: “Nie rozumiem, dlaczego tak wypadłem”

fot. M. Król

fot. M. Król

Do rozpoczęcia kolejnego sezonu Pucharu Świata w biathlonie pozostało zaledwie 16 dni, a najlepsze kadry organizują w tym czasie zawody testowe. Podczas ostatniego treningu wyjątkowo słabo, zwłaszcza na strzelnicy, wypadł jeden z faworytów do zdobycia trzeciej w karierze Kryształowej Kuli, Johannes Thingnes Boe.

27-letni dominator tras biathlonowych zajął ostatnie miejsce w wewnętrznych zawodach kadry Norwegii organizowanych w Oppeland. Na dystansie sprinterskim trafił jedynie 5 z 10 celów, aż czterokrotnie pudłując w pozycji leżącej. Rok temu strzelał natomiast ze znakomitą skutecznością 89%, co było istotną składową pomocną w zdobyciu Kryształowej Kuli.

 – Pierwsza seria strzelecka była katastrofalna. I nie rozumiem, dlaczego tak wypadłem, nie spieszyłem się i zachowywałem spokój. Nie było nawet wiatru. Przed kolejnym biegiem muszę wiedzieć, jakie błędy popełniłem – skomentował Boe, cytowany przez portal Fondo Italia.

Strzelecki trener Norwegów, Siegfried Mazet, był równie zdziwiony. – Nie było nawet wiatru, kompletnie nie rozumiem, co się stało – dodał.

Nie wiadomo, czy na strzelecką postawę Boe wpływ może mieć drobna zmiana wymiarów karabinu. Młodszy brat Tarjeia skrócił swoją broń o dwa centymetry, co miałoby gwarantować mu lepszą stabilność podczas strzelania w postawie stojąc.

Na treningu najlepszy okazał się – dość niespodziewanie – Erlend Bjoentegaard. Może to być czarny koń Norwegów w pierwszej fazie sezonu, który rozpocznie się już 28 listopada w Kontiolahti.

źródło: fondoitalia.it