Ester Ledecká: “Zawsze staję na starcie po to, żeby wygrać, ale to mnie mocno zaskoczyło”

fot. Stefan Brending via Wikimedia Commons / CC BY SA

fot. Stefan Brending via Wikimedia Commons / CC BY SA

W olimpijskim supergigancie w Pjongczang sprawczynią ogromnej sensacji została Ester Ledecká, zdobywając złoty medal. Kolejną lokatę w czołowej trzydziestce zanotowała natomiast Maryna Gąsienica-Daniel, która zajęła 26. miejsce. Co miały do powiedzenia po starcie?

Ledecká wyprzedziła Annę Veith o zaledwie 0.01 sekundy, zaś Tinę Weirather – o 0.11 sekundy. Takiego rezultatu zupełnie się nie spodziewała. – Kiedy na mecie zobaczyłam rezultat, pomyślałam, że to pomyłka i zaraz zostanie mi dodane kilka sekund. Nic takiego się jednak nie działo, a ludzie na trybunach szaleli. W tym momencie zrobiło się naprawdę dziwnie. Zawsze staję na starcie po to, żeby wygrać, ale to mnie mocno zaskoczyło.

Czeszka łączy z powodzeniem uprawianie narciarstwa alpejskiego ze snowboardem. Nie wszystkim to się jednak podobało. – Od początku spotykałam się z opiniami, że jeśli chcę osiągnąć wielki sukces, to nie mogę łączyć tych sportów. Od kiedy skończyłam 14 lat wałkowałam rozmowy z trenerami z serii “musisz wybrać specjalizację, bo inaczej bla, bla, bla”. Uświadamiałam ich, że to nie wchodzi w grę i jeśli to komuś nie odpowiada, to poszukam innego trenera.

– Mój trener od narciarstwa może stać się trochę nachalny, ale teraz znów muszę wrócić do deski – zakończyła sensacyjna mistrzyni olimpijska, która w Pjongczang liczy również na sukcesy snowboardowe.

Gdybym odnosiła wyniki w narciarstwie alpejskim jak Ester w snowboardzie, to może pomyślałabym o drugiej dyscyplinie – powiedziała z kolei Maryna Gąsienica-Daniel. – Dla niej to narciarstwo jest taką formą zabawy. Może w moim przypadku nie byłby to skicross, a raczej snowboard. Kiedy byłam mała, to jeździłam na nim.

Wiem, że była świetnie przygotowana i miała zrobiony świetny trening pod szybkie konkurencje. Przypuszczałam, że może dobrze spisać się w Pjongczangu, ale gdybym miała się zakładać, to nie postawiłabym na nią – stwierdziła.

Maryna pojechała trasę supergiganta bardzo odważnie, zainspirowana Ledecką. Na skokach dawała z siebie wszystko. – Nie trenowałam ich zbyt dużo, mimo tego starałam się je odważnie zaatakować. Wiem jednak, że to jest element, który poprawię, to mogę dużo zyskać. Mam nadzieję, że już przed kolejnym sezonem uda nam się zrobić bardzo dobry trening skoków.

To był jednak dobry i solidny przejazd, ale zawsze może być lepiej. W wielu miejscach mogłam pojechać nieco lepiej. Miałam też problem z tym, że w skrętach trochę odskakiwała mi narta. Powinnam płynniej w nie wjeżdżać – dodała Polka.

Źródło: Onet

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: