Dziewczyny, to nie czas na łzy! (felieton)

fot. Ulf Palm
fot. Ulf Palm

Dwa lata temu Mistrzostwa Świata w narciarstwie klasycznym rozpoczęły się od rozczarowań. Najpierw upadek Justyny Kowalczyk, słabszy występ w biegu łączonym i zepsuty skok Kamila Stocha w drugiej serii. W Falun właściwie to samo, ale nieco inaczej…

Paradoks? Zapewniam, że to tylko chwilowe odczucie. 24 miesiące temu Kowalczyk jechała do Val di fiemme, jako główna faworytka. Biegi stylem klasycznym miała zwyczajnie zdominować, ale już pierwszy start zweryfikował te marzenia. Upadek w finale sprintu i szósta lokata. Spokojnie, poprawi się w skiathlonie. To miała być medalowa sobota w Predazzo. Nie powiodło się jednak ani Kowalczyk, ani Stochowi. Cóż… na medal czekaliśmy i czekaliśmy. Niektórzy trochę wątpili, ale wreszcie nadszedł ten dzień. Właśnie w tym czasie następuje zasadnicza różnica między Falun i Val di fiemme. Chociaż wczoraj z marsową miną oglądaliśmy brak Stocha na podium , to dzisiaj powetowaliśmy sobie wszystko. Historyczny medal polskiej sztafety biegowej. Brąz Justyny i Sylwii był właściwie zapowiadany, ale sami wiemy, jak to w sporcie bywa. Wiemy, że nasza osada wyjedzie ze Szwecji z medalem. To piękne, bo od 2007 roku zawsze z czymś wracamy. W oczach naszych sprinterek malowały się dzisiaj łzy. Dziewczyny, to nie czas na łzy! Szkoda Waszych łez! W Predazzo za medalem Kamila posypały się dwa kolejne. Nie inaczej będzie tutaj…

Żadnych zachamowań nie mają natomiast Norwegowie… przed dwoma laty pisałem o sportowej armii czerwonej, który w tym roku jest chyba jeszcze silniejsza. Po pierwszych dniach rywalizacji Norwegia na czele klasyfikacji medalowej. Niemcy gonią, a reszta właściwie śpi… Za dużo sił stracili na Igrzyska?

Tabela medalowa

Mateusz Król
Obserwuj

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.