Duże polskie miasto doczekało się skoczni narciarskiej. Otworzył ją sam Adam Małysz

fot. PZN

Skoki narciarskie jeszcze nie tak dawno kojarzyły się wyłącznie z terenami górskimi. 26 dzień października dał jednak kres takiemu myśleniu. W Kielcach otwarto bowiem skocznię, z której skorzystać będą mogli wszyscy. Na uroczystym otwarciu pojawił się sam Adam Małysz.

fot. PZN

Przyszły mistrz będzie pochodzić z nizin?

Niewielki obiekt o punkcie konstrukcyjnym umieszczonym na 4 metrze powstał na wskutek zwycięskiego projektu w ramach ubiegłorocznego Kieleckiego Budżetu Obywatelskiego. Na realizację przedsięwzięcia zagłosowało 831 osób. Budowa pochłonęła łącznie 95 tysięcy złotych. Mini skocznia powstała na ulicy Dygasińskiego, przy Szkole Podstawowej nr 9, jest wyłożona igelitem.

Uroczyste otwarcie nastąpiło 26 października. Do stolicy województwa świętokrzyskiego zawitały najwyższe władze Polskiego Związku Narciarskiego, z prezesem Adamem Małyszem na czele.

– Fajnie, że tego typu inicjatywy powstają, bo na takich skoczniach zaczynają przecież skakać najmłodsze dzieci. Później przechodzą na większe obiekty – 10, 20, 30-metrowe. Ale oczywiście na to też przychodzi czas. Wiadomo, że większe skocznie są bardziej potrzebne w górach, ale jeśli tych mniejszych powstanie w Polsce dużo, to jak najbardziej fajnie. Choćby miały one zachęcić dwie lub trzy osoby do rozpoczęcia przygody ze skokami narciarskimi, to już coś – powiedział utytułowany skoczek cytowany przez emkielce.pl.

Radości z faktu oddania do użytku nowej skoczni nie krył również pomysłodawca projektu – Michał Filarski. – Gdy składaliśmy ten projekt do budżetu nie sądziłem, że zostanie wybrany. Cieszę się, że dziś możemy go otworzyć z Adamem Małyszem, który jest moim idolem. Powracamy do tradycji i mam nadzieję, że dzięki tej skoczni narciarstwo w Kielcach się odrodzi – wyraził nadzieję.

Tradycje w Kielcach sięgały początków poprzedniego stulecia

Dodajmy, iż w przeszłości w tym blisko dwustutysięcznym mieście istniał już podobny obiekt. Powstał on jeszcze w latach 30. XX wieku na wzgórzu Pierścienica. Na początku był on jednak tylko prowizoryczny. Dwadzieścia lat później wybudowano obiekt drewniany, a w latach 70. postawiono pełnoprawny betonowy obiekt, na którym można było oddawać skoki w granicach 50-60 metrów. W późniejszych latach skocznia zaczęła niszczeć, pełniąc funkcję jedynie punktu widokowego dla turystów i okolicznych mieszkańców. W 2006 roku została ona wyburzona.

Początek nowego trendu?

Wszystko wskazuje na to, że obiekt w Kielcach nie będzie jedynym tego typu w naszym kraju. Polski Związek Narciarski, jak informuje TVP Sport, zapowiedział bowiem, że ma również w planach budowę podobnej skoczni m.in. w Wałbrzychu.

źródło: emkielce.pl/sport.pl/sport.tvp.pl