Drożyzna uderza w skoki. Drastyczne podwyżki. “Coraz gorzej to spiąć”

fot. Tomasz Markowski

Za oknami robi się coraz chłodniej, a długości dnia również nie przybywa. Oznacza to, że jesień zapasem, a wraz z nią wyjątkowo wczesna inauguracja Pucharu Świata w skokach narciarskich. Organizatorzy podali już ceny biletów zarówno na wiślańską (5-6.11), jak i zakopiańską rywalizację (14-15.01). Na pierwszy rzut oka widać, że najtaniej nie jest. Dlaczego tak się dzieje? Oto postanowiliśmy zapytać u źródła.

fot. Tomasz Markowski

Ciężko jest lekko żyć

Żyjemy w trudnych czasach. Wojna na Ukrainie i wciąż trwająca pandemia covid-19, a wraz z tym postępująca inflacja, znacząco wpłynęły na jakość naszego życia. Skutki kryzysu odczuwane są również w świecie sportu. Wejściówki na lipcową inaugurację Letnie Grand Prix w Wiśle wahały się w zależności od etapu sprzedaży oraz typu biletu od 20 zł w przypadku kwalifikacji do nawet 250 zł w przypadku karnetów.

Dla porównania wejście na październikowy finał zmagań najwyższej rangi na igelicie w niemieckim Klingenthal, gdzie prawdopodobnie wystąpi większość najlepszych zawodników oraz zawodniczek, rozpoczynają się już w przedsprzedaży od 7,50 euro w przypadku kwalifikacji do maksymalnie 20 euro w dniu zawodów. Są to bilety normalne. Ulgowe kosztują jeszcze mniej, a możliwe jest również zakupienie trzydniowych karnetów, których cena waha się od 30 (przedsprzedaż do 30 września) do 40 euro (cena normalna). W przeliczeniu na polską walutę jest to maksymalny wydatek rzędu 180-190 zł. Szczegóły tutaj >>>

Drakońskie ceny biletów na PŚ w Wiśle i Zakopanem oraz kolejna fala oburzenia

Kilka dni temu Polski Związek Narciarski poinformował również o rozpoczęciu sprzedaży na inaugurację Pucharu Świata na skoczni im. Adama Małysza w Wiśle (4-5.11) oraz konkursów w Zakopanem (14-15.01). Ceny wejściówek, podobnie jak przed rokiem, w obu przypadkach nie zachęcają do ich nabycia. W przypadku zawodów w Beskidach najtańszy bilet na miejsca stojące kosztuje 129 zł, z kolei na te stojące aż 299 zł.

W Zakopanem sytuacja wygląda jeszcze gorzej – tam mowa o kwocie co najmniej 200 zł (zawody) oraz 100 zł (kwalifikacje). Dodajmy jednak, że w obu przypadkach mowa jest o pierwszej turze sprzedaży, która potrwa do 28 października. Nie wiadomo, jakie ceny będą w kolejnych etapach. Bazując na sytuacjach z poprzednich lat, w kolejnych turach może być tylko drożej.

Wszystko wskazuje na to, że przyszłoroczne zmagania odbędą się już bez pandemicznych obostrzeń. Dla porównania, przed rokiem trybuny w Wiśle oraz w Zakopanem mogły być wypełnione w maksymalnie 50%.

Jak poinformował twitterowy profil: “Skoki narciarskie na wykresie oraz liczbach”, wszystko wskazuje na to, że zawody u stóp Giewontu będą najdroższą imprezą sportową w Polsce.


W kuluarach słychać mocne głosy oburzenia. – 300 zł za miejsce siedzące…Życzę im pustych trybun, bo to jest po prostu żenujące – napisał jeden z kibiców w mediach społecznościowych.

Jeszcze inni proponują z kolei niekonwencjonalne metody oglądania zawodów. – Przypominam, że zbieranie grzybów w lesie dookoła skoczni jest darmowe.

Jan Winkiel: “Koszty poszły drastycznie w górę”

Mając na uwadze wspomniane negatywne komentarze, postanowiliśmy poszukać przyczyn takiego stanu rzeczy. O komentarz poprosiliśmy władze Polskiego Związku Narciarskiego.

– Na wstępie chciałbym powiedzieć, że ceny biletów ustalają organizatorzy, a nie Polski Związek Narciarski. Z mojej strony mogę jednak powiedzieć, że ceny od zeszłego sezonu się nie zmieniły, jednak koszty poszły drastycznie w górę. Jako przykład powiem, że ceny prądu w Wiśle wzrosły z 460 zł/MWh do 1960 zł – wyjawił w rozmowie z nami sekretarz generalny PZN – Jan Winkiel.

– Czy 130 złotych za dwie imprezy Pucharu Świata w Wiśle to dużo? Moim zdaniem nie, bo tyle wynosi mniej więcej cena dwóch biletów do kina. My musimy poza pokryciem kosztów nagród, czy pobytów zawodników zorganizować jeszcze komplet zawodów – tłumaczył działacz, podkreślając, że w województwie śląskim zaprezentują się również skoczkinie.

– Jeśli chodzi jednak o konkursy w Wiśle, to mogę powiedzieć więcej, gdyż jestem zaangażowany w ich organizację: Urząd Marszałkowski oraz miasto nie dokładają finansowo do organizacji zawodów. Z każdym rokiem jest coraz to gorzej spiąć to w koszty. Ceny biletów ustalamy wspólne z portalem ebilet.pl. Staramy się, żeby ceny wejściówek nie różniły się znacząco od tych na inne duże wydarzenia w skali świata. Dla przykładu powiem, iż ostatnio kupowałem rodzicom bilet na Nigela Kennediego (angielski skrzypek – przyp.red). Najtańszy kosztował 250 zł – argumentował.

– Ponadto nie mamy też gotowej infrastruktury tak, jak w przypadku stadionów piłkarskich. Nie mamy kuchni, stref VIP, trybun. Samo krzesełko to koszt w granicach 100 netto za jego zbudowanie. Ponadto porównując nas z Austrią i Niemcami warto również wspomnieć o kosztach ochrony. W tych krajach bardzo często robią to wolontariusze lub strażacy. U nas ustawa nakazuje obecność ochrony, a to są duże koszty – dodał Winkiel.

Zakopane mówi tym samym głosem

Z Zakopanego płyną podobne głosy. – Czy wiecie, po ile było rok temu paliwo, a po ile jest teraz? Macie świadomość, o ile wzrosły ceny prądu, gazu i utrzymania pracowników? Są osoby, które działają na zasadzie wolontariatu, ale są też firmy zewnętrzne, którym trzeba zapłacić – powiedział portalowi Sport.pl Wojciech Gumny, dyrektor PŚ w Zakopanem. – My robimy imprezę na obiekcie, który trzeba przygotować, oświetlić i ochronić. Tutaj nie ma nic i wszystko trzeba zbudować. A oprócz rywalizacji sportowej zawsze staramy się także o zaproszenie jakiejś gwiazdy, aby dać dodatkową rozrywkę – dodał działacz.

Przypomnijmy, że sprzedaż biletów na oba wydarzenia rozpocznie się 16 września o godzinie 12. Przedsprzedaż dla posiadaczy wejściówek z konkursów Letniego Grand Prix w Wiśle rozpocznie się jednak dzień wcześniej – również o tej samej porze. W obu przypadkach ich oficjalnym dystrybutorem będzie ebilet.pl.

źródło: twitter/informacja własna/ sport.pl