Doping i najdłuższy nieustany lot. Czym najbardziej zasłynął Dmitrij Wasiljew?

fot. Anna Felska

Do dziś nikt nie pofrunął na nartach dalej niż on. Dmitrij Wasiljew najlepszy rosyjski zawodnik, który mógł osiągnąć zdecydowanie więcej niż zdołał. Problemy zdrowotne wiele razy pokrzyżowały mu plany. Za każdym razem kiedy wydawało się, że osiągnął optymalną dyspozycję kontuzja wykluczała go z walki w zawodach. Teraz doświadczony rosyjski zawodnik będzie członkiem sztabu szkoleniowego reprezentacji, co pozwoli mu wspierać swoich kolegów.

fot. Anna Felska

Doping

Dmitrij Wasiljew zapisał się w historii skoków narciarskich nie tylko swoimi występami i ogromnym pechem w kwestiach zdrowotnych. Był też pierwszym zawodnikiem przyłapanym na dopingu. W 2001 rok, dla Polaków kojarzącym się głównie z wybuchem małyszomanii, rosyjski zawodnik był w dobrej dyspozycji i miał szansę walczyć o medale. Wtedy podczas kontroli antydopingowej wykryto w jego organizmie substancję, którą uznano za środek oczyszczający z dopingu. – Wynik kontroli mnie szokował. Gdybym wiedział, że ta mała tabletka, która kosztuje grosze, ten furosemid i że nie wolno go przyjmować. Nie uznano tego za doping, ale środek oczyszczający organizm z dopingu – komentował Wasiljew. Skoczek został zdyskwalifikowany na 2 lata. To pierwszy i jedyny taki przypadek w historii. Sytuacja wpłynęła też na późniejsze losy jego kariery, nie został dopuszczony do konkursów olimpijskich w Pjongczangu. – WADA nawet się nie odniosła do tej decyzji, nie wytłumaczyła, dlaczego nie mogę skakać. Już byłem zdyskwalifikowany w 2001 roku. Swoje odpokutowałem. Dwa lata to dużo – tłumaczył. – Dlaczego mam być jeszcze raz karany? To nie fair. Pięć razy do roku jestem poddawany kontrolom antydopingowym i jestem czysty – nie rozumiał skoczek.

Najdłuższy nieustany lot

Oficjalny rekord w skokach narciarskich wynosi 253,5m i należy do Stefana Krafta. Jednak nie jest to najdłuższa oddana próba na skoczni do lotów, ta wynosi 254m i należy właśnie do Wasiljewa. Rosyjski zawodnik uzyskał taką odległość w 2015 roku podczas konkursu lotów w Vikersund. – Kiedy odpiąłem narty, byłem w szoku. Lecę, lecę, lecę, patrzę, minąłem już czerwone linie, przede mną tylko czarna plama, a ja miałem jeszcze wysokość – relacjonował. Próba ta nie jest uznana za oficjalny rekord, bo reprezentant Rosji nie ustał tego lotu. – Gdybym leciał niżej, mógłbym ustać ten skok. Leciałem ciut za wysoko – podsumował.

Tak blisko złota IO

Podczas Igrzysk Olimpijskich w Pragelato, w 2006 roku miał życiową szansę na medal olimpijski. Dla Wasiljewa to byłby ogromny sukces. Jednak zawodnik ostatecznie skończył zawody na 10 pozycji. Wspominając mówi, że przy obecnym systemie rekompensat za wiatr możliwe, że miałby medal. – Gdyby tak jak dzisiaj były punkty za wiatr, mógłbym zostać mistrzem olimpijskim. Nam trzem, mnie, Janne Ahonenowi i Thomasowi Morgensternowi, mocno wiało w plecy. Skoczyłem 101 metrów, dzisiaj dostałbym punkty za wiatr, miałbym medal – tłumaczy. Jednak nie uważa, że to była jego życiowa szansa. – To byłby mój pierwszy medal. A potem byłoby mi łatwiej. Uwierzyłbym, że mogę, że potrafię – mówi.

Wasiljew jednak nigdy nie zdobył medalu olimpijskiego czy mistrzostw świata. Dziewięć razy stał na podium zawodów Pucharu Świata, ale nigdy ich nie wygrał. Teraz poinformował, że zakończył karierę. 

Źródło: informacja własna/sport.tvp.pl