Do zobaczenia przyjacielu…

10276984_303601506487269_4920278952547298457_n
fot. Kinga Kluk

W piątek w południe, karierę zakończył jeden z najwybitniejszych skoczków narciarskich w historii tej dyscypliny. Thomas Morgenstern… Trzykrotny zdobywca złota Olimpijskiego (Indywidualnie – Turyn 2006 r., Drużynowo – Turyn 2006 r., Vancouver 2010 r.), zdobywca srebrnego medalu Olimpijskiego w drużynie – Sochi 2014 r., ośmiokrotny zdobywca tytułu Mistrza Świata (Indywidualnie – Oslo 2011 r., Drużynowo – Oberstdorf 2005 r. skocznia normalna i duża, Sapporo 2007 r. skocznia duża, Liberec 2009 r. skocznia duża, Oslo 2011 r. skocznia normalna i duża, Val di Fiemme 2013 r. skocznia duża), trzykrotny Mistrz Świata w lotach narciarskich (Drużynowo – Oberstdorf 2008 r., Planica 2010 r., Vikersund 2012 r.), trzykrotny Mistrz Świata Juniorów (Indywidualnie –  Sollefteå 2003 r., Drużynowo –  Sollefteå 2003 r., Stryn 2004 r.), dwukrotny zdobywca Pucharu Świata w skokach narciarskich (sezon 2007/2008 i 2010/2011), zwycięzca Turnieju Czterech Skoczni (sezon 2010/2011), trzykrotny zwycięzca Letniej Grand Prix w skokach narciarskich (2003 r., 2007 r., 2011 r.) oraz zdobywca wielu innych nagród…

Dopiero wypisując osiągnięcia Thomasa można zdać sobie sprawę, że jest sportowcem spełnionym. Zdobył wszystko co w skokach narciarskich jest do wygrania. Kolejny wielki skoczek jeszcze z ery Adama Małysza postanowił zakończyć karierę. Była to dla niego na pewno trudna decyzja (być może jedna z najcięższych). Nie jest łatwo po dwunastu latach kariery nagle zmienić swoje życie, zaprzestać treningów, przestać przestrzegać rygorystycznej diety. Tego nie da się odciąć grubą kreską. Thomas ma na pewno co wspominać ze swojej pięknej kariery sportowca. To była część jego życia, wieczne wyjazdy, treningi, zgrupowania, zawody, spotkania z fanami itp..

Niestety Thomas miał też i gorsze chwile… Upadki w jego karierze zdarzały się bardzo często. Miał pecha. Pierwszy poważny upadek miał miejsce w Kussamo w 2003 roku. Wszyscy myśleli, że Thomas nie wróci już do skakania. Podejrzewano u niego uszkodzenie kręgosłupa, jednak skończyło się tylko na wstrząśnieniu mózgu i… złamanym palcu. Szczęście w nieszczęściu. Przez kolejne sezony „Morgi” z powodzeniem radził sobie w świecie skoków. Aż w końcu przyszedł pechowy sezon 2013/2014…

Był wymieniany jako jeden z głównych faworytów do zdobycia złotego medalu na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Sochi. Jego forma rosła z konkursu na konkurs. W przeddzień pierwszego feralnego upadku w sezonie wygrał zawody…

P1050216
fot. Agnieszka Białek

15 grudnia 2013 roku, błąd przy lądowaniu, diagnoza: złamany mały palec i mocno poobijane ciało.

Kolejny raz szczęście w nieszczęściu. Mogło się skończyć znacznie gorzej, ponieważ uderzył mocno głową o zeskok. Odpuścił kolejne zawody z cyklu Pucharu Świata. Powrócił na Turniej Czterech Skoczni, gdzie zajął drugie miejsce. Nawet usztywniony palec mu w tym nie przeszkodził. Thomas dochodził do siebie w bardzo szybkim tempie. Kiedy wydawało się, że już jest wszystko dobrze, zdarzył się upadek, który odcisnął się mocno w świadomości Thomasa…

10 stycznia 2014 r. Kulm/Bad Mitterndorf (skocznia mamucia). Thomas upada zaraz po wyjściu z progu. Uderza mocno o zeskok głową i barkiem. Diagnoza: uraz czaszki (czego konsekwencją były zaniki pamięci) i zbite płuca…

Pamiętam, że kiedy zobaczyłam upadek Thomasa zamarłam… już nie chciałam oglądać więcej razy powtórek tego zdarzenia, a nasze polskie telewizje co chwile z odtworzenia puszczały go jako główną wiadomość dnia. Myślałam, że to jest koniec, że to koniec sezonu dla niego, a może i nawet koniec kariery. Szóstego dnia po wypadku Morgi opuścił szpital i na konferencji powiedział, że chce wystąpić na Igrzyskach Olimpijskich w Sochi. Pierwsze co pomyślałam: „Wariat, ledwo co przeżył, a już szykuje na kolejną eskapadę”. Tuż po opuszczeniu szpitala, Thomas udał się do jednej z austriackich klinik gdzie przeszedł rehabilitacje. Obserwowałam jego walkę z czasem i z samym sobą codziennie. Swoim zachowaniem pokazał mi, że jeżeli człowiek ma w życiu jakiś cel i dąży do niego, na pewno go osiągnie. Nie mogę sobie nawet wyobrazić jaki czuł strach kiedy pierwszy raz po wypadku stanął na szczycie skoczni. Pokonał go… pokonał swój największy lęk przed skokiem. Wyjechał z drużyną na Igrzyska Olimpijskie do Sochi i zdobył z nią srebrny medal. Spełnił swój cel…

Skoki w Sochi były jego ostatnimi, oficjalnymi próbami w karierze. Nie wiem jak on to zrobił. Nie wiem jak po takim upadku potrafił wrócić i skakać. Adrenalina, siła woli, wola spełnienia marzeń, celów, miłość do tego co robi? Zapewne po trochę z każdego wyżej wymienionego argumentu. Nie chciał się poddać, trenował i przygotowywał się do sezonu 2014/2015. Niestety tym razem strach okazał się być silniejszy…

„Mój głos wewnętrzny podpowiada mi, że czas zakończyć karierę. Dziękuję najlepszym na Świecie Fanom za dwanaście lat wspaniałego, niepowtarzalnego i emocjonalnego wsparcia. Bez Was nie byłoby moich sukcesów! To nie jest koniec lecz początek czegoś nowego. Mam nadzieję, że będziecie mi dalej kibicować. Jesteście NAJLEPSI.”

Tymi pięknymi słowami Thomas pożegnał się z polskimi kibicami. Wpis zamieścił po polsku na swoim oficjalnym profilu na facebooku…

Thomas! Za co ty nam dziękujesz?! To my tobie dziękujemy za piękne dwanaście lat twojej kariery! Dziękujemy Ci za każdy twój skok, za każdy twój uśmiech, za to jak się cieszyłeś po dobrym skoku, za sportową rywalizacje, za szacunek, którym obdarzyłeś kibiców i współzawodników, za to jak walczyłeś z przeciwnościami losu, za to jak się nigdy nie poddałeś…

Polscy kibice nigdy nie zapomną mu sytuacji z Mistrzostw Świata w Predazzo, kiedy po interwencji Thomasa przyznano brązowy medal polskim skoczkom w konkursie drużynowym. Tą postawą pokazał, że jedną z jego wartości była uczciwa walka w duchu fair play. Nigdy nie widziałam w jego zachowaniu wrogości do współzawodników. Był raczej typem takiego wesołka, który potrafił rozładować atmosferę. Z każdym się przywitał, chwilkę porozmawiał, wszystkich traktował na równi. Tak samo było w stosunku do kibiców. Nie widziałam kibica, którego by źle potraktował. Zawsze uśmiechnięty, chętnie rozdawał autografy, robił sobie zdjęcia z nimi, a nawet porozmawiał! W jego zachowaniu nie było nic sztucznego ani na pokaz. On po prostu taki był. Osobiście miałam przyjemność spotkać go przypadkowo w hotelu w Wiśle w tym roku. Wyrozumiały i cierpliwy. To kolejne cechy Thomasa, które miałam okazje zauważyć.

1919624_303601019820651_2641186049003733816_n
fot. Kinga Kluk

Thomas dla mnie osobiście zrobił bardzo dużo. Obserwowałam jego heroiczną walkę o powrót do skakania i o spełnienie swoich marzeń i celi. Wtedy kiedy ja toczyłam walkę ze swoją chorobą, jego poczynania zaczęły mnie inspirować. Postanowiłam walczyć i nie poddawać się. Dokładnie tak jak on. Ja wygrałam dzięki niemu! Pokazał mi, że warto walczyć i marzyć… a marzenia się spełnią! Jestem prawie zdrowa, robię to co lubię, pracuję tam gdzie chciałam pracować, pokonałam swoje lęki. Thomas nie przegrał swojej walki i nie poddał się. Po prostu dla niego w tym momencie najważniejsza jest córka – Lilly oraz jego rodzina. Na każdego kiedyś przyjdzie czas. Nikt ze skoczków nie będzie kontynuował kariery na siłę. Każdy z nich w końcu znajdzie nowe cele, które będzie chciał zrealizować. Decyzje Thomasa trzeba uszanować…

Dlaczego nazwałam go w tytule przyjacielem?

Bo był przyjacielem wszystkich kibiców, szczególnie polskich. Swoją decyzję o zakończeniu kariery napisał w języku polskim na swoim oficjalnym profilu na facebooku. Tym gestem pokazał jak bardzo szanował polskich kibiców, którzy zawsze z nim byli, którzy zawsze go wspierali w trudnych chwilach. Mam nadzieję, że Thomas zapamięta nasz specjalny taniec dla niego w minionym sezonie w Zakopanem. Pomimo, że nie był Polakiem, zawsze od polskich kibiców dostawał głośny doping.

Dlaczego napisałam „do zobaczenia”?

Ponieważ głęboko wierzę w to, że jeszcze z Thomasem spotkamy się pod skocznią wiele razy…

Do zobaczenia przyjacielu!

Thomas-Morgenstern
fot. Kinga Kluk
Mateusz Król
Obserwuj

5 thoughts on “Do zobaczenia przyjacielu…

  1. Każdy kiedyś zakończy karierę, ale tu najgorsze jest ten wiek. Ten mus. Człowiek, który rozpędzał się wręcz niebezpiecznie przed IO w Sochi, nagle ma pecha i pojawia się w jego oczach strach. Uczucie, którego przy tej dyscyplinie mieć nie można. To nie istnieje. I nie jest decyzja podjęta po upadku. Tyle walki, treningi… dziękuję mu za te lata. Za to, że irytowała mnie czasami jego seria wygranych. Pamiętam, kiedy pojawił się w Pucharze Świata… Zapadł w pamięć i na zawsze go zapamiętamy! Świetnie ujęłaś to w słowa!

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.