Dawid Kubacki: “Wierzę, że FIS Grand Prix wróci do Zakopanego na stałe”

W drużynowym konkursie FIS Grand Prix w Zakopanem Polacy ustąpili jedynie Japończykom. Najlepszą dyspozycję spośród biało-czerwonych zaprezentował Dawid Kubacki. Mistrz świata ze skoczni normalnej z Seefeld wierzy, że sukcesy polskich skoczków spopularyzują  imprezę i wróci ona na stałe do kalendarza letnich zmagań.

Mimo, że sobotnia rywalizacja drużyn na Wielkiej Krokwi odbyła się przy niepełnych trybunach (na widowni zjawiło się około 6,5 tysiąca osób), to obecni kibice zapewnili doskonałe tło dla sportowych zmagań. Kubacki zauważył, że wracająca do Zakopanego po 8 latach przerwy impreza ma potencjał, który w przyszłości pozwoli przyciągnąć na skocznię większą liczbę zainteresowanych. – Latem mamy w Zakopanem wielu turystów i gdyby impreza była lepiej nagłośniona, to skakalibyśmy przy pełnych trybunach. Wierzę, że FIS Grand Prix wróci do Zakopanego na stałe i zrobi się z tego fajna tradycja. Dziś mimo tego, że trybuny nie były zapełnione, to kibice zapewnili superatmosferę, bardzo dobrze się nam skakało. Praktycznie, te skoki nie różnią się od prób, które oddajemy w treningach, jednak zupełnie inaczej skacze się z muzyką, dopingiem i emocjami kibiców – wyznał podopieczny Michala Dolezala.

Zawodnik z Szaflar oddał w dniu dzisiejszym najdłuższe skoki w ekipie biało-czerwonych. Zapytany o samopoczucie w związku ze znacznym obciążeniem kończyn dolnych, odpowiedział: Nie odczuwam z tego powodu żadnych dolegliwości. Przede wszystkim dlatego, że moje próby były dobrze wykonane technicznie, nie były to skoki “takie sobie”, że dostałem wiatr pod narty i poleciałem. Po skoku poprawnym technicznie łatwiej pochodzi się do lądowania i nie odczuwa się dyskomfortu wynikającego z obciążenia.

Kubacki opowiedział również o różnicach między zmaganiami indywidualnymi a drużynowymi. – Konkurs drużynowy niewiele różni się od zmagań indywidualnych. Każdy wjeżdża o określonej porze na górę, koncentruje się i oddaje skok, a dopiero później sumuje się wyniki poszczególnych zawodników. Oczywiście, cały czas śledzimy klasyfikację, ale nie ma kalkulowania. Tak samo jak w konkursie indywidualnym, kiedy jestem na górze skoczni, wiem dokładnie, co powinienem zrobić. Uważam, że tak pracują profesjonaliści – zdradził 29-latek.

Kubacki został również poproszony o komentarz w sprawie skoków Piotra Żyły, który nie mógł zaliczyć swojego sobotniego występu do udanych. – Nie rozmawiałem z Piotrkiem w czasie konkursu, ale uważam, że po to mamy trenera, aby każdego z nas prowadził i podpowiadał, na co trzeba zwrócić uwagę. Jako zawodnicy nigdy nie zrzucamy na kogoś winy, jeśli nie pójdzie nam w konkursie drużynowym. Każdy z nas walczy na 100% swoich możliwości, a to że coś się komuś nie uda, jest uśrednione w rezultacie całej drużyny – podsumował zawodnik.

Z Zakopanego dla Sportsinwinter.pl,

Magdalena Janeczko

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: