Dawid Kubacki: “My dziś walczyliśmy mniej skutecznie”

fot. M. Król

Dawid Kubacki zakończył indywidualny konkurs na Wielkiej Krokwi dopiero na piętnastym miejscu. Jak zawodnik skomentował niedzielne zmagania w Zakopanem? 

fot. M. Król

Piętnaste miejsce, to coś, do czego Dawid Kubacki nie przyzwyczaił nas w tym sezonie. Czy zawodnik odczuwa frustrację z tego powodu? – Nie, frustracji może nie ma, bo ma się te świadomość, że w pierwszej serii popełniłem błąd, w próbnej chyba zresztą też, więc to wszystko z czegoś wynika. Ja się cieszę, że ta druga seria była duża lepsza – przyznał. – Teraz tak naprawdę trzeba pracować nad tym, przeanalizować na spokojnie, pracować nad tym dalej przy kolejnych zawodach i już z tego poziomu wyjść, a nie z tego troszeczkę słabszego – zapowiedział.

W pierwszym skoku Polak osiągnął odległość jedynie 125 metrów. – Taki stary, szkolny błąd mój, troszeczkę za bardzo było zabrane górą i była wysokość, a nie było prędkości było ciężko odlecieć. Do tego też jakichś rewelacyjnych warunków z Kamilem nie trafiliśmy, no i trzeba było lądować dość krótko – podsumował.

Skoczkowie po krótkiej przerwie powrócili na skocznie. Na regenerację mieli mało czasu. Czy zmęczenie nie przeszkadza im w egzekwowaniu dobrych skoków? –  Musimy sobie radzić, jakie mamy wyjście? Jest okej, jeżeli chodzi o tą stronę fizyczną, to tutaj nie ma jakichś większych problemów. Ja się zmęczony nie czuję, ale może mieć wpływ na mięśnie to, że mieliśmy ostatnio dość sporo skakania jak na turnieju, ale nie wydaje mi się, żeby to miało aż taki wpływ na naszą dyspozycję – przyznał Kubacki.

– Ci zawodnicy, którzy dziś stoją na podium ten turniej też przeskakali, więc się da. Tu jest bardziej kwestia, że wdarły się błędy. Może trochę głupie, może trochę szkolne, ale tak się czasami też zdarza i teraz cała kwintesencja w tym, żeby to szybko przeanalizować, sprowadzić na właściwe tory i cieszyć się kolejnymi zawodami – stwierdził. Jego wrażenia z Zakopanego podsumował bardzo krótko. – Ogólnie było okej. Wczoraj podium drużynowo, myślę, że spisaliśmy się nieźle. Dzisiaj Andrzej zrobił życiowy wynik. My walczyliśmy trochę mniej skutecznie, ale myślę, że jakieś drobne powody do radości są – powiedział.

W kolejny weekend zmagania z cyklu Pucharu Świata zagoszcza w Lahti. – Oczywiście, z tą skocznią mamy bardzo miłe wspomnienia, tylko, że wspomnienia nie skaczą i ja do tego podchodzę w ten sposób. To jest kolejny Puchar Świata, trzeba tam po prostu zrobić swoją robotę i to, że zdobywaliśmy tam wcześniej fajne miejsca to w niczym nam nie pomoże. Tutaj w zeszłym roku też zdobywałem lepsze miejsca, a dziś mi to nie pomogło – skwitował.

Nieobecny na skoczni był dziś Piotr Żyła, który w piątkowych kwalifikacjach został zdyskwalifikowany za kombinezon. To niecodzienna sytuacja, aby kadra pojawiała się bez niego na skoczni. – Rzadka, no taki spokój. Kamil trochę próbował go zastępować, ale tego się  nie da podrobić – zaśmiał się zawodnik. Jak jednak Polacy planują poprawić popełnione błędy? – Do spokojnego treningu na skoczni raczej nie będzie okazji, ale w Lahti mamy kolejne serie próbne. Myślę, że jesteśmy zawodnikami na takim poziomie, że nam nie potrzeba łupać przez cały tydzień, żeby jakieś błędy poprawić, tylko to jest kwestia drobnych detali, które muszą zagrać i momentalnie robi się inne skakanie – stwierdził podopieczny Michała Doleżala.

Regeneracja pomiędzy zawodami jest bardzo istotna dla zawodników. – Jesteśmy tutaj na miejscu, do domu jest niedaleko, to jednak ta regeneracja pójdzie na pewno lepiej. Po turnieju wracając tutaj no 12 godzin to jednak troszeczkę długo. Teraz mamy tą podróż dużo krótszą, z tego co się orientuję do Lahti ta podróż też nam tak dużo nie zajmie, więc myślę, że taka regeneracja nam się przyda i dobrze nam zrobi – przyznał.

– To jest sport indywidualny, walczymy tak naprawdę między sobą, co nie znaczy, że kolegom z kadry źle życzę. Mnie cieszą moje indywidualne sukcesy najbardziej, ale jeśli mi idzie troszeczkę gorzej to znajduję pocieszenie w tym właśnie, że kolega z kadry sobie zrobił dziś życiowy wynik – powiedział odnosząc się do piątego miejsca w konkursie wywalczonego przez Andrzeja Stękałę. – Mogę go dopingować, stać tutaj na dole i trzymać za niego kciuki. Myślę, że to jest poczucie się w roli kibica w tym wypadku i czerpanie z tego radości – zakończył Dawid Kubacki.

Z Zakopanego dla Sportsinwinter.pl, Mateusz Król.

Źródło: informacja własna.