Dawid Kubacki po raz kolejny królem lata. “Praca, którą wykonaliśmy, sprawdza się”

fot. M. Król

Tegoroczna edycja Letniego Grand Prix przeszła do historii. Finałowe zawody na Vogtland Arenie (HS 140) w Klingenthal padły łupem Dawida Kubackiego. 32-latek z ogromną przewagą nad rywalami zwyciężył również po raz kolejny w klasyfikacji generalnej cyklu. Podopieczny Thomasa Thurnbichlera w rozmowie z Kacprem Merkiem z Eurosportu podsumował swoje występy na igelicie.

fot. M. Król

Perfekcyjne lato w wykonaniu Dawida Kubackiego

W Saksonii brązowy medalista olimpijski okazał się lepszy aż o 11,7 pkt od Ryoyu Kobayashiego oraz o 15,8 pkt od Norwega Daniela Andre Tandego. Zawodnik urodzony w Nowym Targu tego lata wystąpił łącznie w czterech konkursach Letniego Grand Prix, wygrywając aż trzy z nich. W drugim konkursie w Wiśle przegrał z kolei jedynie z Kamilem Stochem. Co zatem zmienił w swoich skokach Dawid Kubacki?

– Wbrew pozorom nie było dużo elementów do poprawy. Pracowaliśmy głównie nad pozycją najazdową i widać tego efekty – szczególnie na skoczni. Czuję, że mimo tego iż skoki często nie są idealne, to później w powietrzu jestem jednak w stanie rozpędzić się i utrzymać tę prędkość. To niewątpliwie wpływa na długość skoki i fajnie, że to zaczyna coraz lepiej działać – stwierdził w wywiadzie z reporterem Eurosportu.

– Nie ma znaczenia, czy skacze się zimą, czy latem. Zawsze wygrywa ten, który popełnia tych błędów najmniej. Staram się do tego dążyć, jednak wiem, że nigdy nie będę bezbłędny. Fajnie, że ta praca, którą wykonaliśmy od maja, po prostu się sprawdza. Widzę to na skoczni, na siłowni. To daje mi poczuje, że to co robię jest dobre i pozwala ze spokojem patrzeć na nadchodzącą zimę – dodał dwudziesty siódmy zawodnik minionej zimy.

Wyprzedził legendy

“Król lata” przeszedł do historii Letniego Grand Prix jako zawodnik z największą ilością indywidualnych zwycięstw. Od teraz ma ich czternaście i w klasyfikacji wszechczasów wyprzedził Adama Małysza oraz Gregora Schlierenzauera (po 13 wiktorii). Kubacki po raz trzeci w karierze (według niektórych statystyk czwarty*) triumfował również w klasyfikacji generalnej. Czy dla mistrza świata z Seeefeld tego typu statystyki mają jakiekolwiek znaczenie?

– Tak wyszło. No co ja na to poradzę?! – odpowiedział dość ironicznie.

Nie ma czasu na odpoczynek

Teraz przed zawodnikami miesięczna przerwa od międzynarodowych startów. Kolejnym przystankiem – już w warunkach zimowych, choć jedynie z nazwy – będzie skocznia im. Adama Małysza w Wiśle. To właśnie tam w dniach 4-6 listopada odbędzie się inauguracja Pucharu Świata. Czy Dawid Kubacki utrzyma dobrą dyspozycję z lata i jak zamierza przepracować najbliższy miesiąc?

– Chcemy się skupiać nad detalami, które pozostają do poprawy. W najbliższym czasie skupimy się głównie na treningu siłowym, żeby wzmocnić nogi. Pewnie wkradnie się zmęczenie, więc nie będzie aż takiej jakości skoków, jednak do Wisły powinniśmy odzyskać świeżość. Myślę, że zachowując dobry rytm pracy nad techniką na skoczni i kontynuując dotychczas wykonywaną pracę, nie powinno być żadnych problemów. Przyjeżdżając do Wisły będę świadomy swoich możliwości i wykorzystam je najlepiej jak będę potrafił – zapewnił.

*w sezonie 2020 z powodu pandemii covid-19 odbyły się jedynie dwa konkursy indywidualne w Wiśle. Z tego względu Międzynarodowa Federacja Narciarska podjęła decyzję o nie przyznawaniu nagrody za zwycięstwo w klasyfikacji generalnej.

źródło: eurosport.tvn24.pl